Drugi miesiąc nowego roku prawie za nami… Podsumowanie stycznia 2018.

Jak ten czas szybko leci. Miesiąc minął od ostatniego wpisu, nie wierzę. Jakoś tak mi zleciało i życie szybko się potoczyło. Pogoda czasami niewyraźna, ale dzisiaj mamy piękny dzień. Weekend się w końcu udał- słonko i ciepło. Znów dzisiaj na spacer trzeba wyjść!

Przechodzę do podsumowania- co tam działo się w pierwszym miesiącu nowego roku.

Powrót z urlopu

Na początku stycznia wróciliśmy z urlopu w Polsce. Nie załapaliśmy się tym razem na opady śniegu ( jaka szkoda, w samym Londynie nie widziałam go już ze 3 lata!). Ale był z nami przez chwilę, gdy opuszczaliśmy woj. śląskie. To był mój ostatni urlop w tym roku podatkowym, że tak powiem. Ale następny już niebawem, jak się zmienią pory roku i troszkę.

Nowy współlokator

Po przyjeździe pojechaliśmy po naszego nowego współlokatora tak jak było to zaplanowane. Nazywa się Scully i jest to uroczy, młody żółw grecki, inaczej Testudo Hermanni. Ma dopiero ponad 2.5 roku i myślę, że bardzo dobrą opiekę. Jest z nami już od ponad miesiąca. Nie wyciągamy go za bardzo, żeby się nie stresował. Tylko do kąpieli. Ale i tej ostatnio nie lubi za bardzo, chce wyjść z miski, więc ma przerwę na kilka dni teraz. Nie myślałam o posiadaniu zwierząt, zwłaszcza tych, co mają sierść, bo nie przepadam. A o żółwiu też bym normalnie nie pomyślała. Ale mój mąż zawsze się nimi fascynował i w końcu zdecydował takowego posiadać. I fajne to zwierzątko. Wbrew pozorom bardzo aktywne i dość sprytne. Często siadam i obserwuję jego wygłupy. Żółwie lubią kopać i się dużo wspinać, a następnie lądować na głowie, he he. Zrobiliśmy mu podstawowe badanie, wiosną pojedzie do weterynarza na sprawdzenie. I zapewniamy optymalne warunki.

IMG_1293
Poznajcie Scully 🙂

Filmy i książki

Kontynuujemy serial The Crown. Widzę, że jest on bardzo popularny tutaj jak i wśród polskich widzów. I nam się też podoba. Lubię klimat dawnych obyczajów, wnętrz i strojów. Także akcja jest ciekawa i osobowości. Polecam wszystkim. Może jeszcze dziś uda nam się oglądnąć wyczekiwane przeze mnie Morderstwo w Orient Expressie. Uwielbiam zagadki według A. Christie. Byłam tu już na kilku przestawieniach, dawniej zaczytywałam się w jej książkach i nadal lubię.

Powoli kończę czytać Bożonarodzeniowe Opowieści autorów wybranych. Bardzo fajna książka. Znajdziecie tam fragmenty książkę autorów polskich i zagranicznych. Dotyczą one świąt i ich okolic. Jest tam i A. C. Doyle i jego niezapomniany Sherlock Holmes rozwiązujący świąteczną zagadkę ze świąteczną gęsią w tle, smutne święta w obozie według S. Grzesiuka, Noc wigilijna Mikołaja Gogola czy święta Małych kobietek  Louisy May Alcot. Cudowna książka, która nie jest przesłodzona typowymi opowiastkami o świętach, gdzie wszyscy są szczęśliwi i ładni. I zawsze mają wszystko.

Powoli też czytam opowiadania słynnego Toma Hanksa, z maszynami do pisania w tle. Całkiem fajne te historie. Taka Ameryka dawnych lat i współczesna. Są lepsze i słabsze, ale czyta się dość płynnie. Książka ma tytuł Kolekcja Nietypowych Zdarzeń.

Ostatnio natomiast skończyłam czytać książkę pt. Prokurator Pauliny Świst. Na początku myślałam- ot, taki tam erotyk. Piękna pani, mega przystojny pan i ostry seks. Natomiast akcja się rozwinęła i nawet dużo się działo. Nie jest to może majstersztyk i książka była dość krytykowana za niespójne fakty i erotyczne sceny natomiast oceniam ją dość pozytywnie. Ale czy bym poleciła? Nie wiem.

Skończyłam także czytać książkę Mali Bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy dziennikarza Pawła Reszki. Są tutaj zebrane wypowiedzi lekarzy na temat ich pracy. Część z nich jest pozytywnie nastawiona do życia, ale większość wypowiada się o całym systemie negatywnie. Bo o system tutaj chodzi. O wymogi, ilość pieniędzy przeznaczonych na leczenie danego pacjenta, o warunki oferowane pacjentom. Władza decyduje, ile pieniędzy pójdzie na co. Są lekarze, którzy chwalą sobie pracę w danej placówce, są tacy co czują się totalnie wypaleni. Myślę, że często jest to kwestia podejścia. Jedni chcą mieć bardzo dużo pieniędzy, inni naprawdę chcą pomagać ludziom, chyba mniejszość. Są tacy, którzy po prostu są obrotni i się im udało trafić w fajne miejsce, a inni po prostu nie potrafią się dobrze zakręcić. Ogólnie, strach chorować. A najlepiej to najpierw leczyć się prywatnie, żeby mieć później jakiekolwiek przywileje.

IMG_1049
Polecam, piękna literatura.

Dieta i zdrowe odżywanie 

Wróciłam na dietę. Zgubiłam już ze trzy kilogramy. Ten weekend był bez diety, bo wybrałam się z przyjaciółką na lunch do restauracji i jadłam i piłam to, na co miałam ochotę. Ale ogólnie idzie mi całkiem o.k., bynajmniej gubię po trochu w każdym tygodniu. Wybrałam się na zajęcia jogi po dłuższej przerwie. Klimatyczna posiadłość, w centrum parku, czyli ładne otoczenie. Pisałam o tym miejscu już. Po zajęciach wybrałam się na spacer. Wspaniałe uczucie. Chcę regularnie uczęszczać na te zajęcia.

Moja dieta zawiera dużo warzyw, mniej owoców 1-2 porcje dziennie, owsiankę na półtłustym mleku, kanapki z serem albo zdrowymi, domowymi pastami, czasem przekąska w formie bez cukrowego batona Nakd ( słodzony owocami) i tak dalej. Dużo wody.

Moda i uroda

Jak wiecie, nie jestem za bardzo osobą, która goni za modą. Chodzę na zakupy rzadko i nie mam manii na punkcie ubrań i kosmetyków. Do wielu rzeczy podchodzę sceptycznie, bo uważam, że stan skóry często leży w genach i głównie dbaniu od środka. Sam krem, nawet drogi nie pomoże, jak palisz i pijesz czy unikasz warzyw. Nie inwestuję w drogie kosmetyki. Kupuję, jeśli podoba mi się skład, zapach czy konsystencja. Lubię kremy firmy Mixa, zwłaszcza natłuszczające na zimę. Odpowiada mi ich delikatny, neutralny zapach, skład i działanie. Cena też jest dość przystępna. Ostatnio na próbę kupiłam krem do twarzy różany  firmy Herbal Care, ale póki co kończę krem Soraya Aquacell, do którego dolewam po kilka kropel kwasu hialuronowego firmy The Ordinary. Kremy te tak wiadomo drogie nie są. A wyżej wymieniona  firma zdaje się jest pochodzenia kanadyjskiego. Posiada zróżnicowaną rangę kosmetyków do pielęgnacji twarzy. A ceny są bardzo przystępne. Za buteleczkę kwasu zapłaciłam około 6 GBP.

Po dziecięciu latach użytkowania bardzo dobrej prostownicy Braun zakupiłam sobie nową. Jest to Philips ProCare Keratin. Posiada opcję jonizującą, która pomaga w tym, aby włosy się nie elektryzowały. Posiada opcję powłokę ochronną z keratyną. Do prostownicy w zestawie dodane jest etui odporne na ciepło. W moim przypadku jest to bardzo przydatne, bo zabieram ją w podróże. I można nagrzaną prostownicę od razu wsadzić do specjalnego ochraniacza. Na początku ustawiałam temperaturę maksymalną, tj. 230 st. Ale jednak moje końcówki nie znoszą tego dobrze, więc teraz prostuję nastawiając na maksymalnie 200 st.

Ostatnio wybrałam się na masaż pleców, który bardzo lubię. Niestety trafiłam na bardzo gadatliwą panią, która opowiedziała mi swoje życie. Ale to moja wina, bo pozwoliłam jej mówić. I efekty były takie, że słabo pamiętam jakość masażu i nie zrelaksowałam się za bardzo. Tak że następnym razem muszę grzecznie ale stanowczo uprzedzić osobę masującą, aby robiła to w ciszy. Jestem zwolenniczką zabiegów w ciszy. Bo tylko wtedy mogę się porządnie zrelaksować i czuję, że niemałe pieniądze nie zostały wyrzucone w błoto. Lubię zabiegi kosmetyczne na twarz z masażem, ale pozwalam sobie na nie chyba za rzadko. Nie do końca też wierze w ich działanie, ale sama taka wizyta jest bardzo przyjemna. Stosunkowo rzadko chodzę do fryzjera. Tutaj znów- ciężko znaleźć takiego, który będzie ci do końca odpowiadała. Mam taką panią, ale w Polsce. Tutaj byłam w kilku miejscach. I tylko raz mi wszystko odpowiadało- począwszy od klimatu i wystroju, skończywszy na usłudze i kolorze. Także sam stylista jest ważny, bo znów- nie lubię gaduł! Nie lubię gadać o wszystkim i o niczym. I plotkować, po prostu. Usługi są też tutaj stosunkowo drogie, a ja włosy farbuję dość często.

Znalezione obrazy dla zapytania molton brown london rosa
Molton Brown słynie z produkcji mydeł do rąk i balsamów oraz zapachów do domu i ciała.

Poszukuję pięknego zapachu. Na razie zaryzykowałam i kupiłam dwa online. Jeden jest dość mydlany jak dla mnie, ale go używam czasem. Drugi, ostatnio nabyty po przeczytaniu bardzo dobrych opinii, to różany zapach firmy Molton Brown London Rosa Absolute. Zapach jest ciekawy, dość mocno pachnie różą, ale posiada też inne nutki zapachowe tj paczula i geranium, które się mieszają. Jest to zapach ciekawy, codzienny i elegancki. Ale też nie do końca mój typ. Następnym razem definitywnie pójdę poznawać zapachy osobiście. Tutaj znów- nie jestem zwolenniczką wydawania na perfumy krocie, gdyż uważam, że płaci się głównie za markę. A skład jest często podobny.Czasem trafiam na mniej znane, ale piękne zapachy w ładnych butelkach. Mogłabym zapłacić więcej tylko za perfum stworzony  w perfumerii, specjalnie dla mnie i zgodnie z moimi preferencjami.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s