7 typów słuchającego. A którym typem jesteś ty?

Mamy dwoje uszu i jeden język, abyśmy mogli więcej słuchać, a mniej mówić.” – Diogenes.

 

Ostatnio doszłam do wniosku, że rozmawianie z ludźmi jest wielkim wyzwaniem i powiem szczerze, czasem męczarnią. Zauważyłam, że większość z nas przerywa, nie słucha uważnie, nie chce nas słuchać albo udziela rad bez pytania. Smutne to i irytujące. Każdy przecież chce być wysłuchany i słuchać. Oczywiście, zdarza mi się nie raz i dwa, że nie wiem, co ktoś do mnie powiedział albo nie usłyszałam wszystkiego. Często, bo mam coś innego na głowie, jakąś zagwozdkę czy problem. Ale niektórzy ludzie robią to nagminnie.

Każdemu chyba zdarza się słuchać i nagle zadać pytanie bez sensu, nie na temat. Albo nagle przerwać, bo też ma ochotę się mówić. Albo po 5 minutach słuchania o osobie A zadajemy pytania na temat osoby B. Pff. Tak, tak właśnie słuchamy.

rozmowa
Wzajemne słuchanie się pomaga w zdobyciu wartościowej wiedzy o drugim człowieku i wzbogacenia kontaktów.

Trzeba pamiętać, że jest to krytyczna umiejętność dla ludzi, którzy chcą zajść wysoko w hierarchii zawodowej i być managerem i zarządzać ludźmi. Przecież ok. 70% procent czasu się z kimś komunikujemy, ale tylko jakieś 45% do nas dociera z tego, co ktoś do nas powiedział. Prawda jest taka, że gdybyśmy uważniej słuchali innych w pracy, w domu czy w innych sytuacjach, nasze kontakty by się znacząco polepszyły i nasza efektywność w pracy. Przecież także często wojny i inne konflikty spowodowane są przez to, że nie słuchamy, albo nas się nie słucha, chociaż krzyczymy.

Słuchanie to nic innego jak umiejętność przyjmowania i interpretowania wiadomości otrzymywanych w procesie komunikacji. To proces rozpoznawania, rozumienia i odpowiedniego interpretowania wiadomości, które słyszysz. Wpływa to pozytywnie zarówno na nasze relacje jak i na umysł. Poprzez odpowiednie słuchanie i komunikowanie się, ostrzymy także nasz umysł, np. poprzez zwracanie uwagi na kształty, zapachy, odgłosy w trakcie słuchania. Tę umiejętność da się wyćwiczyć poprzez regularne ćwiczenia i samą praktykę podczas komunikowania się. Poprzez dobrą umiejętność słuchania staniesz się lepszym komunikatorem.

Warto też zapoznać się z typami słuchaczy tj. nastawionymi na czas, działanie, treść czy ludzi. Są to typ słuchaczy, którzy słuchają, ale na różne sposoby i coś innego ma dla nich znaczenie. Po części jestem chyba tą nastawioną na czas- lubię czyste fakty i do celu. Nie lubię przydługawych opowieści, chyba, że są mega interesujące. Troszkę też jestem nastawiona na ludzi i uczucia- lubię humor i przestawienia danej sytuacji. Nie jestem za to zbyt słuchaczem, który nastawiony jest na szybką akcję i szczegółową ewidencję.

Poniżej wymienię 7 typów ludzi- sześciu to negatywni słuchacze, a tylko jeden pozytywny. Którym z nich jesteś?

  1. Wiecznie czymś zajęty.

Podczas rozmowy jest wiecznie czymś zajęty- a to wyśle emaila, a to spojrzy na stronę z ładnymi butami, a to przeprosi na chwilkę, aby szybko gdzieś zadzwonić.

Dla odbiorców jest to irytujące, czują się drugorzędni i nieważni. Zawsze masz coś ważniejszego do robienia, niż oddanie im swojej uwagi. Dlatego unikają rozmów z tobą albo się frustrują. Mój mąż i mama tak często mają- a to coś do kogoś powiedzą jak mówię, a to stronę w Internecie otworzą. Bo przecież mają podzielną uwagę, jak tłumaczą. Ale znam znacznie więcej takich osób.

Podczas rozmowy, próbuj schować telefon, zamknąć komputer. A jak masz problem z koncentracją, skup się na oddechu i wróć do rozmowy.

2. Myślami gdzieś indziej.

Podobny typ do poprzedniego. Niby z nami są w osobie, ale myślami kompletnie gdzieś indziej. Mówi się na to- z głową w chmurach itp.

Ludzie uważają, że ich w ogóle nie słuchasz, i mają rację. Nie włączasz się w rozmowę, nie interesujesz. Myślą, że jesteś znudzony nimi albo mało cię obchodzi, co mówią. Nigdy nie poznasz ludzi i nie otrzymasz przydatnej wiedzy o nich, jeśli nie słuchasz.

Jeśli zaczynasz zdawać sobie sprawę, że przestajesz słuchać, znów odpływasz myślami itp., skup się jak poprzedni typ na oddechu i staraj skupić za chwilę na rozmowie. Patrz osobie w oczy i bądź odwrócona w jej kierunku.

3. Ciągle przerywający.

Dla mnie jeden z najgorszych typów i znam takich co najmniej dwóch. Bardzo ciężko się rozmawia z takimi osobami, trzeba mieć na nich metodę albo po prostu stanowczo im dać znać, że to robią. To osoby, które non stop przerywają, słuchają ciebie powierzchownie i tylko czekają na właściwy moment, a zazwyczaj to jest jakieś drugie czy trzecie słowo w twoim zdaniu czy max. po pierwszym zdaniu, aby ci przerwać i mówić i mówić. Taki typ słuchaczy bardzo denerwuje słuchaczy, gdyż wydają się skoncentrowani na sobie i swoich własnych doświadczeniach i często się takich ludzi mocno unika.

Teraz z własnego doświadczenia napiszę coś na ten temat. Znam aktualnie dwie takie osoby. Z jedną niestety mam do czynienia na codzień w pracy. Odnoszę wrażenie, że kompletnie nie słucha. Ciągle nam przerywa i opowiada o swoich doświadczeniach. Czasem po pięciu minutach słuchania ciebie zadaje pytanie zupełnie nie na temat, nie czeka nawet na odpowiedź i mówi dalej. Zdarza mi się, co jest też nie do końca fajne, że jak mi przerwie w ważnym dla mnie momencie, odwracam się plecami i udaję, że słucham. Druga osoba za to uwielbia długie rozmowy przez telefon i nigdy nie ma dość. Problem natomiast w tym, że jak dzwoni, to zadaje mi pytanie, ledwo otworzę buzię, i tyle pogadałam. Próbowałam ostatnio ją przegadać, i matko, jakie to było ciężkie. Każda mówiła coraz głośniej i szybciej. Byłam lekko w szoku. Dlatego rozmawiam z nią bardzo rzadko i po rozmowach jestem zmęczona. Natomiast na żywo lubię się z nią spotkać, bo mam troszkę większą kontrolę nad rozmową. I w ogóle to ja nie lubię rozmawiać o sprawach niekonkretnych przez telefon. Dlatego, drodzy przerywacze, uczcie się nie przerywać i nie zamęczać ludzi dłuugimi rozmowami telefonicznymi, bo gwarantuję wam z mojego i innych doświadczenia, że szybko kolejnej rozmowy nie uświadczycie ;-). Po co rozmawiać z kimś, kto tak naprawdę nie chce nas słuchać i nie uczy się niczego nowego w ten sposób?

Dlatego najlepiej jest wysłuchać wszystkiego do końca. A jeśli nie, to przeprosić w trakcie, że się przeszkadza, a nie mówić głośniej i szybciej, aby zdążyć ze swoją kolejną kwestią. Jeśli zaczniesz zdawać sobie sprawę z tego, że przerywasz, przepraszać za to, to pewnie po jakimś czasie uda ci się to ograniczyć. I dzięki temu zyskać więcej rozmówców i szacunku.

4. Mam cię gdzieś.

To taki typ słuchacza, co swoją postawą wyraża totalny brak zainteresowania tobą i twoimi słowami. To także jeden z najgorszych typów. W ten sposób odsunie od siebie rozmówców i niczego nie zyska z rozmowy, pokazując taką postawę.

Zmienić to można poprzez odpowiedni język ciała. Proste plecy, postawa odwrócona w kierunku rozmówcy, patrzenie w oczy, skupianie się na tym, co mówi druga osobą. To spowoduje, że naprawdę możesz zacząć słuchać. Może dowiesz się czegoś interesującego i wartościowego od drugiej osoby.

5. Wieczny wojownik.

Taka osoba tylko czeka, żeby atakować drugą. ” Zjadłaś dwa ciastka? Ale jak to, przecież mówiłaś, że jesteś coraz grubsza!”, ” Mówisz, że PIS jest o.k. Ależ jak możesz tak mówić, to totalnie kretyni bez mózgów!” itp. Często tak mają fanatycy religijni, polityczni czy inni. Nie dadzą ci wręcz dojść do słowa, podobnie jak przerywający typ. Albo będą ciągle wbijać szpilki.

Ludzie często odbierają cię jako osobą niemiłą i agresywną. To niszczy cały proces komunikacji i potencjalnie miłą debatę. Nie słuchasz po to, aby się czegoś nauczyć albo znaleźć rozwiązanie, ale aby postawić kogoś w złym świetle ( a przynajmniej próbować to zrobić). Ale to wystawiasz sobie opinię i możesz być pewien, że ludzie w twoim towarzystwie zaczną unikać różnych tematów i przestaną dawać ci szansę na przestawienie nowych, może fascynujących pomysłów. Już nie mówiąc znów o unikaniu.

Musisz zrozumieć, że atakując innych, nie dajesz im szansy do powiedzenia czegoś wartościowego. Każdy ma coś ważnego do powiedzenia. Nauczysz się rozumieć inny punkt widzenia i widzieć różnice w rozumowaniu innych. Spróbuj wczuć się w ich sytuację, zrozumieć, dlaczego to mówią. Większość ludzi naprawdę nie chce cię atakować i kłócić się z tobą. Chcą abyś był spokojny i się zrelaksował.

6. Analityk.

To osoba, który z natury jest dobrym słuchaczem jednak często udziela nieproszonej porady. Udziela ci wskazówek, jak powinieneś postąpić w danej sytuacji i jak rozwiązać dany problem. Nawet, jeżeli ty wcale nie potrzebujesz rad.

Znam takie osoby. Nie jest to znów takie źle, ale czasem podczas rozmowy z analitykiem czujesz się trochę jak u psychologa, jak rozbierany na części pierwsze i cały czas analizowany. A tego wcale nie potrzebujesz. Jest to męczące i nie potrafisz się w pełni wysłowić. Stąd możesz się zacząć blokować i zamknąć w sobie.

Analityk musi zrozumieć, że dawanie rad to nie jego praca. Ludzie po prostu często chcą być wysłuchani. A jeśli szukają porady i rozwiązania, na pewno o to zapytają. Ponieważ analityk jest z natury dobrym słuchaczem, powinien po prostu zmienić postawę w odpowiadaniu. Po skończonej opowieści, zamiast analizować wszystko, po prostu przyjąć informacje do wiadomości.

7. Zaangażowany.

To ten pozytywny słuchacz i rzadkość w świecie. Jest w 100% zaangażowany, zarówno ciałem jak i duchem, w rozmowę. Okazują zaangażowanie w rozmowę, empatię, zainteresowanie i ciepło w stosunku do każdego, z którym rozmawiają.

Zaangażowany słuchacz aktywnie uczestniczy w rozmowie, słucha, nakłania rozmówcę do mówienia. Osoba czuje się wysłuchana i zrozumiana. Jeśli nauczymy się być zaangażowanym typem, nasze rozmowy będą wartościowe i będziemy świetnymi konwersującymi. Typ ten jest idealny dla innych, ale niestety obecnie zdarza się bardzo rzadko, niestety. Nawet nie wiem, czy osobiście takich znam. Może kiedyś spotkałam na swojej drodze, ale była to zapewne krótka chwila.

Zdarza mi się słuchać. Zadaję wtedy pytania, podsumowuję dotychczasową wypowiedź, albo mówię „och!”, kiedy mówi mi się o czymś smutnym i przykrym dla danej osoby.

Oto wszystkie typy słuchających. Mogę powiedzieć, że niestety bywam kilkoma z nich: najczęściej własnie tym zamyślonym, czasem tym, co nie interesuje się rozmówcą albo nie okazuje zainteresowania ( często jak ktoś mnie olewa albo mam z nim niemiłe wspomnienia) i tym wojownikiem też mi się zdarza być niestety, ale już coraz rzadziej. Natomiast rzadko bywam analitykiem, a już na pewno rzadko przerywam i robię kilka rzeczy naraz. Natomiast ostatnim, pozytywnym słuchającym to bywam chyba bardzo rzadko jak większość z nas.

Typ zaangażowany jest ważny na stanowisku lidera. Nigdy nie będziemy dobrym liderem, jeśli nie będziemy słuchać ludzi i ich pomysłów. Będąc złym słuchaczem, pracownicy będą unikali rozmów z nami, nie będą też bardzo efektywni często ani nie będą takiej osoby szanować. Bycie dobrym słuchaczem zaoszczędza rozczarowań, czas i pieniądze. Spowoduje też, że będziemy szczęśliwsi, rozumiani i zrozumiemy innych.

 

Mogą nam w tym pomóc specjalistyczna literatura, kursy, a przede wszystkim praktyka w relacjach. Uczmy się bycia lepszymi słuchaczami. Częstsze wychodzenie do ludzi. W moim przypadku ostatnie bywa trudne, bo jestem dość silną introwertyczką. Jednakże ostatnio na dniu integracyjnym w pracy mieliśmy podczas lunchu zadanie do wykonania- podejść do kogoś z innym kolorem plakietki z imieniem i zagadać nie na temat pracy. Zazwyczaj wymiguję się od tego typu zadań, ale o dziwo to ja pierwsza zagadałam do jednej kobietki i rozmowa potoczyła się ciekawie. Była to fajna osoba, z ciekawą przeszłością i rozmawiało mi się z nią nadzwyczaj miło i bez tych krępujących przerw. I ja, określająca się zaawansowanym typem introwertyczki, poczułam satysfakcję, przyjemność i ciekawość drugiego człowieka. Słuchałam jej z uwagą, i wydaje mi się, że ona mnie.

 

Drugi miesiąc nowego roku prawie za nami… Podsumowanie stycznia 2018.

Jak ten czas szybko leci. Miesiąc minął od ostatniego wpisu, nie wierzę. Jakoś tak mi zleciało i życie szybko się potoczyło. Pogoda czasami niewyraźna, ale dzisiaj mamy piękny dzień. Weekend się w końcu udał- słonko i ciepło. Znów dzisiaj na spacer trzeba wyjść!

Przechodzę do podsumowania- co tam działo się w pierwszym miesiącu nowego roku.

Powrót z urlopu

Na początku stycznia wróciliśmy z urlopu w Polsce. Nie załapaliśmy się tym razem na opady śniegu ( jaka szkoda, w samym Londynie nie widziałam go już ze 3 lata!). Ale był z nami przez chwilę, gdy opuszczaliśmy woj. śląskie. To był mój ostatni urlop w tym roku podatkowym, że tak powiem. Ale następny już niebawem, jak się zmienią pory roku i troszkę.

Nowy współlokator

Po przyjeździe pojechaliśmy po naszego nowego współlokatora tak jak było to zaplanowane. Nazywa się Scully i jest to uroczy, młody żółw grecki, inaczej Testudo Hermanni. Ma dopiero ponad 2.5 roku i myślę, że bardzo dobrą opiekę. Jest z nami już od ponad miesiąca. Nie wyciągamy go za bardzo, żeby się nie stresował. Tylko do kąpieli. Ale i tej ostatnio nie lubi za bardzo, chce wyjść z miski, więc ma przerwę na kilka dni teraz. Nie myślałam o posiadaniu zwierząt, zwłaszcza tych, co mają sierść, bo nie przepadam. A o żółwiu też bym normalnie nie pomyślała. Ale mój mąż zawsze się nimi fascynował i w końcu zdecydował takowego posiadać. I fajne to zwierzątko. Wbrew pozorom bardzo aktywne i dość sprytne. Często siadam i obserwuję jego wygłupy. Żółwie lubią kopać i się dużo wspinać, a następnie lądować na głowie, he he. Zrobiliśmy mu podstawowe badanie, wiosną pojedzie do weterynarza na sprawdzenie. I zapewniamy optymalne warunki.

IMG_1293
Poznajcie Scully 🙂

Filmy i książki

Kontynuujemy serial The Crown. Widzę, że jest on bardzo popularny tutaj jak i wśród polskich widzów. I nam się też podoba. Lubię klimat dawnych obyczajów, wnętrz i strojów. Także akcja jest ciekawa i osobowości. Polecam wszystkim. Może jeszcze dziś uda nam się oglądnąć wyczekiwane przeze mnie Morderstwo w Orient Expressie. Uwielbiam zagadki według A. Christie. Byłam tu już na kilku przestawieniach, dawniej zaczytywałam się w jej książkach i nadal lubię.

Powoli kończę czytać Bożonarodzeniowe Opowieści autorów wybranych. Bardzo fajna książka. Znajdziecie tam fragmenty książkę autorów polskich i zagranicznych. Dotyczą one świąt i ich okolic. Jest tam i A. C. Doyle i jego niezapomniany Sherlock Holmes rozwiązujący świąteczną zagadkę ze świąteczną gęsią w tle, smutne święta w obozie według S. Grzesiuka, Noc wigilijna Mikołaja Gogola czy święta Małych kobietek  Louisy May Alcot. Cudowna książka, która nie jest przesłodzona typowymi opowiastkami o świętach, gdzie wszyscy są szczęśliwi i ładni. I zawsze mają wszystko.

Powoli też czytam opowiadania słynnego Toma Hanksa, z maszynami do pisania w tle. Całkiem fajne te historie. Taka Ameryka dawnych lat i współczesna. Są lepsze i słabsze, ale czyta się dość płynnie. Książka ma tytuł Kolekcja Nietypowych Zdarzeń.

Ostatnio natomiast skończyłam czytać książkę pt. Prokurator Pauliny Świst. Na początku myślałam- ot, taki tam erotyk. Piękna pani, mega przystojny pan i ostry seks. Natomiast akcja się rozwinęła i nawet dużo się działo. Nie jest to może majstersztyk i książka była dość krytykowana za niespójne fakty i erotyczne sceny natomiast oceniam ją dość pozytywnie. Ale czy bym poleciła? Nie wiem.

Skończyłam także czytać książkę Mali Bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy dziennikarza Pawła Reszki. Są tutaj zebrane wypowiedzi lekarzy na temat ich pracy. Część z nich jest pozytywnie nastawiona do życia, ale większość wypowiada się o całym systemie negatywnie. Bo o system tutaj chodzi. O wymogi, ilość pieniędzy przeznaczonych na leczenie danego pacjenta, o warunki oferowane pacjentom. Władza decyduje, ile pieniędzy pójdzie na co. Są lekarze, którzy chwalą sobie pracę w danej placówce, są tacy co czują się totalnie wypaleni. Myślę, że często jest to kwestia podejścia. Jedni chcą mieć bardzo dużo pieniędzy, inni naprawdę chcą pomagać ludziom, chyba mniejszość. Są tacy, którzy po prostu są obrotni i się im udało trafić w fajne miejsce, a inni po prostu nie potrafią się dobrze zakręcić. Ogólnie, strach chorować. A najlepiej to najpierw leczyć się prywatnie, żeby mieć później jakiekolwiek przywileje.

IMG_1049
Polecam, piękna literatura.

Dieta i zdrowe odżywanie 

Wróciłam na dietę. Zgubiłam już ze trzy kilogramy. Ten weekend był bez diety, bo wybrałam się z przyjaciółką na lunch do restauracji i jadłam i piłam to, na co miałam ochotę. Ale ogólnie idzie mi całkiem o.k., bynajmniej gubię po trochu w każdym tygodniu. Wybrałam się na zajęcia jogi po dłuższej przerwie. Klimatyczna posiadłość, w centrum parku, czyli ładne otoczenie. Pisałam o tym miejscu już. Po zajęciach wybrałam się na spacer. Wspaniałe uczucie. Chcę regularnie uczęszczać na te zajęcia.

Moja dieta zawiera dużo warzyw, mniej owoców 1-2 porcje dziennie, owsiankę na półtłustym mleku, kanapki z serem albo zdrowymi, domowymi pastami, czasem przekąska w formie bez cukrowego batona Nakd ( słodzony owocami) i tak dalej. Dużo wody.

Moda i uroda

Jak wiecie, nie jestem za bardzo osobą, która goni za modą. Chodzę na zakupy rzadko i nie mam manii na punkcie ubrań i kosmetyków. Do wielu rzeczy podchodzę sceptycznie, bo uważam, że stan skóry często leży w genach i głównie dbaniu od środka. Sam krem, nawet drogi nie pomoże, jak palisz i pijesz czy unikasz warzyw. Nie inwestuję w drogie kosmetyki. Kupuję, jeśli podoba mi się skład, zapach czy konsystencja. Lubię kremy firmy Mixa, zwłaszcza natłuszczające na zimę. Odpowiada mi ich delikatny, neutralny zapach, skład i działanie. Cena też jest dość przystępna. Ostatnio na próbę kupiłam krem do twarzy różany  firmy Herbal Care, ale póki co kończę krem Soraya Aquacell, do którego dolewam po kilka kropel kwasu hialuronowego firmy The Ordinary. Kremy te tak wiadomo drogie nie są. A wyżej wymieniona  firma zdaje się jest pochodzenia kanadyjskiego. Posiada zróżnicowaną rangę kosmetyków do pielęgnacji twarzy. A ceny są bardzo przystępne. Za buteleczkę kwasu zapłaciłam około 6 GBP.

Po dziecięciu latach użytkowania bardzo dobrej prostownicy Braun zakupiłam sobie nową. Jest to Philips ProCare Keratin. Posiada opcję jonizującą, która pomaga w tym, aby włosy się nie elektryzowały. Posiada opcję powłokę ochronną z keratyną. Do prostownicy w zestawie dodane jest etui odporne na ciepło. W moim przypadku jest to bardzo przydatne, bo zabieram ją w podróże. I można nagrzaną prostownicę od razu wsadzić do specjalnego ochraniacza. Na początku ustawiałam temperaturę maksymalną, tj. 230 st. Ale jednak moje końcówki nie znoszą tego dobrze, więc teraz prostuję nastawiając na maksymalnie 200 st.

Ostatnio wybrałam się na masaż pleców, który bardzo lubię. Niestety trafiłam na bardzo gadatliwą panią, która opowiedziała mi swoje życie. Ale to moja wina, bo pozwoliłam jej mówić. I efekty były takie, że słabo pamiętam jakość masażu i nie zrelaksowałam się za bardzo. Tak że następnym razem muszę grzecznie ale stanowczo uprzedzić osobę masującą, aby robiła to w ciszy. Jestem zwolenniczką zabiegów w ciszy. Bo tylko wtedy mogę się porządnie zrelaksować i czuję, że niemałe pieniądze nie zostały wyrzucone w błoto. Lubię zabiegi kosmetyczne na twarz z masażem, ale pozwalam sobie na nie chyba za rzadko. Nie do końca też wierze w ich działanie, ale sama taka wizyta jest bardzo przyjemna. Stosunkowo rzadko chodzę do fryzjera. Tutaj znów- ciężko znaleźć takiego, który będzie ci do końca odpowiadała. Mam taką panią, ale w Polsce. Tutaj byłam w kilku miejscach. I tylko raz mi wszystko odpowiadało- począwszy od klimatu i wystroju, skończywszy na usłudze i kolorze. Także sam stylista jest ważny, bo znów- nie lubię gaduł! Nie lubię gadać o wszystkim i o niczym. I plotkować, po prostu. Usługi są też tutaj stosunkowo drogie, a ja włosy farbuję dość często.

Znalezione obrazy dla zapytania molton brown london rosa
Molton Brown słynie z produkcji mydeł do rąk i balsamów oraz zapachów do domu i ciała.

Poszukuję pięknego zapachu. Na razie zaryzykowałam i kupiłam dwa online. Jeden jest dość mydlany jak dla mnie, ale go używam czasem. Drugi, ostatnio nabyty po przeczytaniu bardzo dobrych opinii, to różany zapach firmy Molton Brown London Rosa Absolute. Zapach jest ciekawy, dość mocno pachnie różą, ale posiada też inne nutki zapachowe tj paczula i geranium, które się mieszają. Jest to zapach ciekawy, codzienny i elegancki. Ale też nie do końca mój typ. Następnym razem definitywnie pójdę poznawać zapachy osobiście. Tutaj znów- nie jestem zwolenniczką wydawania na perfumy krocie, gdyż uważam, że płaci się głównie za markę. A skład jest często podobny.Czasem trafiam na mniej znane, ale piękne zapachy w ładnych butelkach. Mogłabym zapłacić więcej tylko za perfum stworzony  w perfumerii, specjalnie dla mnie i zgodnie z moimi preferencjami.