Nowy rok i podsumowanie grudnia

Powracam w nowym roku. Grudzień to był aktywny miesiąc. Pod wieloma względami. Pierwsze tygodnie to praca i czas przed urlopem, podczas którego starałam się zrobić jak najwięcej, żeby nie zostawiać ludzi z dodatkową robotą. Były lunche świąteczne, jarmark świąteczny w pięknym lokalnym parku, a tam choinki, rękodzieło, grzaniec, ciepłe posiłki, kolędowanie po angielsku. Odbyłam spory spacer wokół tego dużego terenu, nacieszyłam się lekko chłodną pogodą, zakupiłam drobne upominki i pączki do kawy. Na święta wybraliśmy się na urlop do Polski. Odwiedziliśmy nasze rodziny. I przy okazji załatwiłam kilka spraw.

Polskie święta

Zacznę od urlopu, który skończyliśmy na początku stycznia. Najpierw wybraliśmy się na Śląsk do rodziny męża. Po raz pierwszy miałam okazję tam spędzać święta, więc poznałam też nowe tradycyjne potrawy. Nie powiem, żebym była ich fanką. Ogólnie polskie potrawy typowe dla różnych części Polski zazwyczaj nie trafiają w mój smak, że tak powiem. Na Śląsku jadą się makówkę i moczkę. Pierwsza to masa złożona z maku, bułki pszennej, orzechów, migdałów. Skład się różni, w zależności od osobistych preferencji. Wszystkie składniki są odpowiednio przygotowane i układane warstwami. Nie przepadam ogólnie za makiem, może dlatego spróbowałam tylko odrobinę. Druga, moczka, to taki jakby gęsty kompot z piernikiem. Warto spróbować, jednak znów- jeśli mam do wyboru pierogi, piernik ciasto, to zawsze je wybiorę. Chociaż sam kompot lubię. Wigilia była miła, podobna jak w naszej części Polski- dzielenie się opłatkiem, prezenty, kolacja. Przez kilka kolejnych dni odwiedzaliśmy rodzinę męża. Zabrakło tylko jego ukochanej babci, ale na to niestety nie mamy wpływu…

IMG_1007 (edytowany)
W piernikowym domku 🙂

Sylwestra spędziłam już z moją rodziną. Było przyjemnie, ale powiem szczerze, że ten dzień jest dla mnie ostatnimi czasy dniem, który po prostu jest. Fajnie założyć ładne ubranie, zrobić fajny makijaż i spotkać się w miłym towarzystwie.  Następnie rozmawiać, pijąc smaczne drinki i zajadając się różnymi potrawami. Ale z wiekiem wszystko staje się dla mnie realistyczne i  czuję gdzieś, że robię się coraz starsza. Jest jednak rzecz, za którą w ten dzień warto być wdzięcznym- nowy rok i wciąż jestem na tym świecie, zdrowa i mam rodzinę. To są powody do radości i bycia wdzięczną.

IMG_1020
Śnieg miałam okazję oglądać tylko przez chwilę podczas całego pobytu w Polsce..

 

Badania okresowe

Zachęcam do badań okresowych. Zwłaszcza dorosłych ludzi. Raz do roku morfologię, raz na kilka lat badanie moczu i kału. Nie lubimy tego robić, ale czasem trzeba. Od kilku lat przynajmniej raz na dwa lata robię usg jamy brzusznej, tarczycy. Regularnie chodzę na usg piersi, do ginekologa i stomatologa. Robiłam też w międzyczasie inne badania, ale te uważam za istotne tylko wtedy, gdy coś się dzieje. Jednak usg jamy brzusznej, morfologia i usg piersi to podstawa. Na szczęście wszystko wydaje się o.k., na tyle, ile dało się sprawdzić. Miałam także szybkie usuwanie znamienia z twarzy, z czego jestem zadowolona, bo nie ma po tym śladu.

Książki

W temacie czytania trochę lepiej. Na razie postanowiłam odpuścić sobie temat motywacji itp. i wrócić na chwilę chociaż do powieści, bo jestem mocno w tyle. A że mam sporo książek zakupionych tutaj albo w Polsce i otrzymanych w prezencie, nie mogę więc narzekać na brak czytadeł.

Ostatnio przeczytałam książę Za zamkniętymi drzwiami napisaną przez B.A. Paris. To tak zwany bestseller, który zakupiłam podczas poprzedniego pobytu w Polsce. Książka mówi o życiu z psychopatą. I cóż mogę powiedzieć… Na pewno takich ludzi jest wielu na świecie, tylko dobrze się maskują. Pewnie też do czasu… Zazwyczaj są to bardzo błyskotliwi, uprzejmi i czarujący mężczyźni, którzy są totalnymi zwyrodnialcami. Opinie na temat tek książki są różne. Jednak moim zdaniem była nieco naciągana i mnie kompletnie nie zachwyciła. Łatwo i szybko się ja czyta jednak, więc przeczytałam ją w jeden dzień. Były ciekawe i wciągające wątki, ale na pewno nie jest to mistrzowska literatura. Podobne wrażenie miałam po Dziewczynie z pociągu innej autorki.

Aktualnie czytam trzy książki naraz. Tak, typowe dla mnie. Kryminał, opowiadania świąteczne i opowiadania T. Hanksa. Skończyłam czytać książkę Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy Pawła Reszki. Książka zawiera obserwacje dziennikarza, który zatrudnił się w jednym ze szpitali w roli sanitariusza, wywiady z lekarzami i ich wypowiedzi. Okazuje się, że wszystkiemu winien jest system. Wierzę, bo niestety, w medycynie jak i w każdym innym biznesie kolejny pacjent to tylko numerek. Albo na nim trzeba zarobić albo szybko się pozbyć, aby kasa lekarza i państwa się zgadzała. Smutne. Druga sprawa, to konsumpcyjne życie. Lekarze, jak i inne zawody, gdzie można dużo zarobić, żyją i pracują, aby mieć więcej. To normalne- im więcej pieniędzy masz, tym więcej chcesz. Tylko, że kupujesz kolejne auto czy piękny dom, a rodziny nie widzisz. I po co to w sumie?  Na szczęście są jeszcze lekarze, którym zależy na pacjentach. Lekarze z powołania. I tacy są zawsze jakimś promykiem nadziei. Innym problemem są pacjenci, jak np. starsi ludzie, którzy przychodzą do przychodni z nudów albo żeby się wygadać. W tej chwili stanowią oni dużo część i podobno zabierają miejsce tym, którzy faktycznie powinni się tam znaleźć. Z jednej strony to wkurzające strasznie, z drugiej ci ludzie powinni mieć miejsca, żeby iść się wygadać, bo mogę zrozumieć, że ktoś czuje się samotnie. No, a w ogóle to najlepiej nie chorować…

IMG_1059
Czytam…

Zdrowie i uroda

Obcięłam włosy, krócej znów. Większość życia noszę długie, ale teraz mam takie za brodę trochę. I je lubię. Pora iść na dietę. Och, to trzymanie formy. Byłam ponad pół roku na diecie z zeszłym roku i udało mi się zrzucić ponad 10 kg. Teraz znów nadrobiłam około sześciu kilo i moje BMI odbiega lekko od normy. Wracam więc na krótką dietę, mam nadzieję, bo chcę trzymać formę.

W Polce nie kupowałam zbyt dużo. Wydatki przed świętami mnie pochłonęły. No i chodziłam prywatnie do lekarzy. Poza tym staram się kupować mniej i mniej, bo uważam, że kupowanie wielu rzeczy nie ma sensu. Zrezygnowałam z zakupów w sieciówkach, gdyż uważam, że jakościowo często leżą. Chcę teraz inwestować w rzeczy dobrej jakości. Kosmetyków też za bardzo nie kupowałam. Chociaż muszę przyznać, że w Polsce jest duży wybór naturalnych kosmetyków i następnym razem chyba bardziej rzucę okiem. Przywiozłam sobie za to krem firmy Herbal Care Dzika Róża na dzień i na noc. Dzika róża jest ostatnio popularnym składnikiem, posiada podobno wiele właściwości. Krem przyjemnie pachnie, ale jeszcze go nie używałam. Jest on co prawda dla cery dojrzałej, ale postanowiłam go wypróbować. No i posiada 92% naturalnych składników. Jest też w dobrej cenie.

Do wypróbwania… / źródło: wizaż.pl

Nowości

W tym roku planuję założyć nowy dział, ale jeszcze zastanawiam się nad treścią i tematyką. Chcę nowych wyzwań i nową wiedzę. Więcej szczegółów niebawem. W następnym miesiącu o tym, co przeczytałam w styczniu, o nowym lokatorze i inne.

Tymczasem życzę Wam szczęśliwego, nowego roku, dużo zdrowia i nadziei!