Moja Opowieść Wigilijna

  • A teraz zaśpiewam wam moją ostatnią kolędę, drodzy państwo. Będzie to moja ulubiona- Przybieżeli do Betlejem. Jest szybka, wesoła i bardzo ją lubię- mówi mała P. do swoich wyimaginowanych widzów zza drugiej strony szklanego ekranu.

Siedzi obok wysokiej, błyskającej światełkami choinki, na dużym fotelu. Obok leżą różne książki o zwierzętach, stare japońskie legendy oraz książeczka z kolędami. Jest piąta po południu, za oknem ciemno. P. umościła się pod kocem i zaczyna śpiewać. Młody głosik niesie się po pokoju. Mama jest w kuchni i coś przygotowuje. Jeszcze dwa dni i prawie dwa tygodnie wolnego dla małej P. Tymczasem każdego dnia po szkole siada z książkami i książeczką pełną nabożnych piosenek, włącza podkład do kolęd i zaprasza widzów do programu. Czuje się tak ciepło i bezpiecznie. Za oknem nawet troszkę śniegu. Ale nie wiadomo, czy na święta spadnie. Cóż, taki klimat. Raz jest, raz nie ma. Ale nie szkodzi- i tak będzie cudownie jak zawsze. Rodzina, ona, prezenty, pyszne dania u babci w małym mieszkanku. Mała P. na samą myśl już czuje się taka szczęśliwa i podekscytowana. Jeszcze tylko trzy dni!

  • Na dzisiaj będziemy kończyć, drodzy państwo. Dziękuję, że byliście ze mną. Jutro i pojutrze znów się spotykamy. W finałowym programie mam dla was niespodziankę. – mówi powoli i poważnie. I lekko uśmiecha się do kamery.

Idzie do swojego pokoju i odkłada książki. Chyba pora na odrobienie lekcji. Chyba nie za dużo ich ma. W końcu nauczyciele nie są bezlitośni, i przed świętami nie zadają dużo, często wcale. Mała P. odrabia lekcje, trochę czyta i później bawi się lalkami. Uwielbia te zabawy. Niedługo potem mama woła ją na kolację. Mała P. jest już spakowana do szkoły, idzie do kuchni. Dzisiaj chlebek z twarożkiem i kawa inka. Całkiem smacznie.

**

Nastał dzień wigilii. Wczoraj z zagranicy wrócił tata. Są więc w komplecie. Obudziła się z rana. Pada śnieg! Ale później będzie raczej deszcz. Trudno! Nie pierwszy raz deszczowe święta. Raz na kilka lat zdarzają się takie białe, piękne. Najważniejsze, że są święta, będzie z rodziną, będzie miło, wesoło i smacznie. I będą prezenty. Później pójdzie do babci pomóc jej z ubieraniem choinki i w kuchni. Najpierw troszkę posiedzi w domu. Może wpadnie na chwilę do koleżanki, która mieszka dwa domy dalej. Złoży jej i rodzicom życzenia. Pewnie spotkają się po świętach, na podwórku. Jak spadnie śnieg, to może ulepią wspólnie bałwana. A z rodzicami i siostrą pójdzie na rodzinny spacer. Ale będzie fajnie!

Babcia krząta się po kuchni. Zaczyna robić ciasto na pierogi. Mała P. patrzy i chce pomagać. Wsadza farsz, a babcia opowiada jej ciekawe historie i pokazuje, jak poprawnie skleić pierogi. Mała P. skleja, ale babcia dla pewności poprawia. Po pomocy przy pierogach mała P. idzie pomóc z choinką. Dziadek wraca ze sklepu i przynosi z dużej szafy choinkę. Razem wyciągają ją z kartonu, prostują gałązki, a dziadek zawiesza światełka. Mała P. przystraja ją w ozdoby. Choineczka jest gotowa, błyska i świeci. Zrobiło się już całkiem miło w mieszkanku dziadków. Dziadek obiera ziemniaki i mała P. wraca do babci. Już się nie może doczekać, kiedy dostanie troszkę placuszków z resztek pierogowego ciasta. Babcia zawsze tak robi- bierze resztę ciasta, formuje z niego małe placuszki i smaży w głębokim oleju. Takie to proste i zarazem smaczne. Mała P. je uwielbia. Siada z placuszkami i ciepłym, domowym kompotem babci. Zajada i popija. Dziadek obiera kartofle i opowiada o tym, jak był we Francji. Jest tak miło i ciepło. Przyjeżdża tata i zabiera małą P. Chce się przygotować do Wigilii, rozpakować prezenty od rodziców ( już za duża na Mikołaja!) i wrócić odświętnie ubrana na rodzinną wigilię u babci.

**

Już wszyscy ładnie ubrani. Mała P. ma ciepłą czerwoną sukieneczkę i rajtuzy. Prawie gotowi do wyjścia. Ale najpierw dzielą się opłatkiem, składają życzenia, całują w oba policzki. Ona, siostra i rodzice, każde z osobna. Uśmiechnięci udają się w stronę choinki. Otwierają prezenty- dzieci od rodziców, rodzice od siebie i od dzieci. Każdy jest zadowolony, siostrzyczki piszczą z radości. Jeszcze jedno spojrzenie, każdy idzie położyć prezenty do swojego pokoju i udają się w drogę do babci i dziadka. Wychodzą, jest już ciemno, idą nie za szybko. Zajmie im to około dwudziestu minut. Miga im gwiazdka. Jest tylko troszkę zimno, ale śnieg nie pada.

**

Są już u babci. Stół rozłożony przez dziadka. Mama z babcią krzątają się, przynosząc rzeczy z kuchni na stół. Dzieci też trochę pomagają. Mężczyźni rozmawiają. Nie ma jeszcze reszty rodziny, ale niebawem przyjdą. Najpierw pojawia się ciocia z kuzynem. Niosą prezenty. Na razie nikt więcej się nie pojawi. Zaczynają więc składać sobie życzenia i dzielić się opłatkiem. Wszyscy poruszają się wokół po malutkim pokoju. Na środku stół. Życzenia, uśmiechy, buziaki w policzki. Dziadek i babcia życzą swoim wnukom pięknie. Prosto z serca. Koniec życzeń, siadają do stołu. Już gorące jedzenie na nich czeka. Jest biały barszcz, uszka, pierogi, ziemniaczki z cebulką, ryby i kompot. Wszystko pyszne jak zwykle. Jedzą ze smakiem. Pora na prezenty. Tym razem mała P. wychodzi na środek robić za osobę przekazującą prezenty. Odczytuje imiona i wręcza każdemu upominek. Wszyscy się uśmiechają, wymieniają uwagami. Radość i gwar. Mała P. wraca na miejsce. Wszyscy rozmawiają, mała P. zagaduje kuzyna. Przychodzi pora na zimne ognie. Ona i kuzyn uwielbiają tę część. Babcia wyciąga pudełko, dziadek bierze zapałki. Podpalają, a dzieci zawzięcie kręcą patyczkami. Idą do ciemnego pokoju zobaczyć lepiej światełko ogni. Zabawa się kończy. Wracają do stołu. Pora na ciasta. Są makowiec, piernik i keks. Wszystkie pyszne, ale mała P. nie lubi keksa, więc zajada się jej ulubionym piernikiem. Później bierze kawałek makowca. Są jeszcze inne słodkości. Kawa dla dorosłych i herbatka z syropem malinowym dla dzieci. Po słodkiej części, gdy na stół wjeżdżają zimne przekąski, np.  babci pyszny szczupak w occie, naleweczka zrobiona przez dziadka i wino, jak sobie kto z dorosłych życzy. Robi się jeszcze gwarniej i weselej, bo pojawiają się kolejni goście-  fajna i dowcipna siostra babci, jej syn i zabawna synowa, wujek z żoną i kuzynami. Są dowcipy, opowieści, wszyscy zajadają się. Jest malutko miejsca, ale każdy się zmieści. Brzuchy pełne, wszyscy zadowoleni. Jest tak miło i rodzinnie. Dzieci czują się bezpiecznie i dobrze z rodziną. Robią się też troszkę senne. Dzień powoli dobiega końcowi. Dochodzi dwudziesta pierwsza. Pora się zbierać. Ciocia będzie później szła na pasterkę, mała P. z mamą może też. Wszyscy więc serdecznie dziękują, całują się w policzki, żegnają ciepło i wychodzą. Za dwa dni znów się zobaczą, jak fajnie. Znów będzie się dużo działo.

***

Duża P. wraca zmęczona z pracy. Jest daleko od rodziny, mieszka za granicą. Jest już dorosłą kobietą. Mieszka z mężem w ładnym mieszkaniu. Są szczęśliwi, ale nie mają dzieci i zbyt wielu znajomych. A rodzina jest daleko. Duża P. jedzie pociągiem, jest głośno. Nie może się doczekać, gdy będzie już w swoim ładnym, spokojnym mieszkanku. Kilka dni zostało do świąt. Cieszy się na samą myśl, że w tym roku spędza święta z rodziną męża, a później będzie ze swoją. Jest zmęczona, czuje się średnio, ale jest szczęśliwa. Pije kawę z mężem i idzie wziąć prysznic. Później włącza swoją metalową choineczkę i siada przy laptopie. Myśli o wszystkim, o świecie, o nadchodzących świętach. Wszystko gotowe, prezenty zapakowane, ubrania będzie pakować za kilka dni. Myśli o wyjeździe, o bliskich. Nie ma już babci i dziadka. Duża P. uśmiecha się ze smutkiem. Ale reszta rodziny jest w komplecie, jak dobrze. I nowi członkowie- siostrzeńcy, już dość duzi. Jedni odchodzą, drudzy przychodzą. Naturalne. Święta już nie wyglądają jak dawniej, ale co zrobić. Nic nie trwa wiecznie. Duża P. już zna inny świat, jest inaczej niż dawniej. Kiedyś wydawał jej się magiczny i bajkowy, teraz widzi jego piękno i brzydotę zarazem. Wie, jacy są ludzie. I jak wygląda życie. Jednakże cieszy się tym, co ma. Można powiedzieć, że w czepku urodzona. Żyje dobrze, spotkała na swojej drodze wielu dobrych i fajnych ludzi. Były sukcesy i porażki, ale jest dobrze. Mimo, że gdzieś tam pojawiła się melancholia i tęsknota, jest szczęśliwa. Męża ma dobrego i kochającego i zdrowie jej dopisuje. Już za kilka dni zobaczy znane twarze, będzie w kraju. Może trafi się śnieg, kto wie. Będą chodzić po mieście, spożywać wigilijną wieczerzę z rodziną, rozmawiać i odwiedzać resztę rodziny. Będzie fajnie mimo, że dwie babcie w tym roku odeszły. To zawsze zostawia dużą ranę w sercu. Jedną z wielu.

 

Wesołych świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego 2018 Roku!

Bawcie się, cieszcie bliskimi, spędzajcie święta w zdrowiu i spokoju oraz powitajcie w cudownym nastroju nowy rok. Uściski.

 

Podobny obraz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s