Moja Opowieść Wigilijna

  • A teraz zaśpiewam wam moją ostatnią kolędę, drodzy państwo. Będzie to moja ulubiona- Przybieżeli do Betlejem. Jest szybka, wesoła i bardzo ją lubię- mówi mała P. do swoich wyimaginowanych widzów zza drugiej strony szklanego ekranu.

Siedzi obok wysokiej, błyskającej światełkami choinki, na dużym fotelu. Obok leżą różne książki o zwierzętach, stare japońskie legendy oraz książeczka z kolędami. Jest piąta po południu, za oknem ciemno. P. umościła się pod kocem i zaczyna śpiewać. Młody głosik niesie się po pokoju. Mama jest w kuchni i coś przygotowuje. Jeszcze dwa dni i prawie dwa tygodnie wolnego dla małej P. Tymczasem każdego dnia po szkole siada z książkami i książeczką pełną nabożnych piosenek, włącza podkład do kolęd i zaprasza widzów do programu. Czuje się tak ciepło i bezpiecznie. Za oknem nawet troszkę śniegu. Ale nie wiadomo, czy na święta spadnie. Cóż, taki klimat. Raz jest, raz nie ma. Ale nie szkodzi- i tak będzie cudownie jak zawsze. Rodzina, ona, prezenty, pyszne dania u babci w małym mieszkanku. Mała P. na samą myśl już czuje się taka szczęśliwa i podekscytowana. Jeszcze tylko trzy dni!

  • Na dzisiaj będziemy kończyć, drodzy państwo. Dziękuję, że byliście ze mną. Jutro i pojutrze znów się spotykamy. W finałowym programie mam dla was niespodziankę. – mówi powoli i poważnie. I lekko uśmiecha się do kamery.

Idzie do swojego pokoju i odkłada książki. Chyba pora na odrobienie lekcji. Chyba nie za dużo ich ma. W końcu nauczyciele nie są bezlitośni, i przed świętami nie zadają dużo, często wcale. Mała P. odrabia lekcje, trochę czyta i później bawi się lalkami. Uwielbia te zabawy. Niedługo potem mama woła ją na kolację. Mała P. jest już spakowana do szkoły, idzie do kuchni. Dzisiaj chlebek z twarożkiem i kawa inka. Całkiem smacznie.

**

Nastał dzień wigilii. Wczoraj z zagranicy wrócił tata. Są więc w komplecie. Obudziła się z rana. Pada śnieg! Ale później będzie raczej deszcz. Trudno! Nie pierwszy raz deszczowe święta. Raz na kilka lat zdarzają się takie białe, piękne. Najważniejsze, że są święta, będzie z rodziną, będzie miło, wesoło i smacznie. I będą prezenty. Później pójdzie do babci pomóc jej z ubieraniem choinki i w kuchni. Najpierw troszkę posiedzi w domu. Może wpadnie na chwilę do koleżanki, która mieszka dwa domy dalej. Złoży jej i rodzicom życzenia. Pewnie spotkają się po świętach, na podwórku. Jak spadnie śnieg, to może ulepią wspólnie bałwana. A z rodzicami i siostrą pójdzie na rodzinny spacer. Ale będzie fajnie!

Babcia krząta się po kuchni. Zaczyna robić ciasto na pierogi. Mała P. patrzy i chce pomagać. Wsadza farsz, a babcia opowiada jej ciekawe historie i pokazuje, jak poprawnie skleić pierogi. Mała P. skleja, ale babcia dla pewności poprawia. Po pomocy przy pierogach mała P. idzie pomóc z choinką. Dziadek wraca ze sklepu i przynosi z dużej szafy choinkę. Razem wyciągają ją z kartonu, prostują gałązki, a dziadek zawiesza światełka. Mała P. przystraja ją w ozdoby. Choineczka jest gotowa, błyska i świeci. Zrobiło się już całkiem miło w mieszkanku dziadków. Dziadek obiera ziemniaki i mała P. wraca do babci. Już się nie może doczekać, kiedy dostanie troszkę placuszków z resztek pierogowego ciasta. Babcia zawsze tak robi- bierze resztę ciasta, formuje z niego małe placuszki i smaży w głębokim oleju. Takie to proste i zarazem smaczne. Mała P. je uwielbia. Siada z placuszkami i ciepłym, domowym kompotem babci. Zajada i popija. Dziadek obiera kartofle i opowiada o tym, jak był we Francji. Jest tak miło i ciepło. Przyjeżdża tata i zabiera małą P. Chce się przygotować do Wigilii, rozpakować prezenty od rodziców ( już za duża na Mikołaja!) i wrócić odświętnie ubrana na rodzinną wigilię u babci.

**

Już wszyscy ładnie ubrani. Mała P. ma ciepłą czerwoną sukieneczkę i rajtuzy. Prawie gotowi do wyjścia. Ale najpierw dzielą się opłatkiem, składają życzenia, całują w oba policzki. Ona, siostra i rodzice, każde z osobna. Uśmiechnięci udają się w stronę choinki. Otwierają prezenty- dzieci od rodziców, rodzice od siebie i od dzieci. Każdy jest zadowolony, siostrzyczki piszczą z radości. Jeszcze jedno spojrzenie, każdy idzie położyć prezenty do swojego pokoju i udają się w drogę do babci i dziadka. Wychodzą, jest już ciemno, idą nie za szybko. Zajmie im to około dwudziestu minut. Miga im gwiazdka. Jest tylko troszkę zimno, ale śnieg nie pada.

**

Są już u babci. Stół rozłożony przez dziadka. Mama z babcią krzątają się, przynosząc rzeczy z kuchni na stół. Dzieci też trochę pomagają. Mężczyźni rozmawiają. Nie ma jeszcze reszty rodziny, ale niebawem przyjdą. Najpierw pojawia się ciocia z kuzynem. Niosą prezenty. Na razie nikt więcej się nie pojawi. Zaczynają więc składać sobie życzenia i dzielić się opłatkiem. Wszyscy poruszają się wokół po malutkim pokoju. Na środku stół. Życzenia, uśmiechy, buziaki w policzki. Dziadek i babcia życzą swoim wnukom pięknie. Prosto z serca. Koniec życzeń, siadają do stołu. Już gorące jedzenie na nich czeka. Jest biały barszcz, uszka, pierogi, ziemniaczki z cebulką, ryby i kompot. Wszystko pyszne jak zwykle. Jedzą ze smakiem. Pora na prezenty. Tym razem mała P. wychodzi na środek robić za osobę przekazującą prezenty. Odczytuje imiona i wręcza każdemu upominek. Wszyscy się uśmiechają, wymieniają uwagami. Radość i gwar. Mała P. wraca na miejsce. Wszyscy rozmawiają, mała P. zagaduje kuzyna. Przychodzi pora na zimne ognie. Ona i kuzyn uwielbiają tę część. Babcia wyciąga pudełko, dziadek bierze zapałki. Podpalają, a dzieci zawzięcie kręcą patyczkami. Idą do ciemnego pokoju zobaczyć lepiej światełko ogni. Zabawa się kończy. Wracają do stołu. Pora na ciasta. Są makowiec, piernik i keks. Wszystkie pyszne, ale mała P. nie lubi keksa, więc zajada się jej ulubionym piernikiem. Później bierze kawałek makowca. Są jeszcze inne słodkości. Kawa dla dorosłych i herbatka z syropem malinowym dla dzieci. Po słodkiej części, gdy na stół wjeżdżają zimne przekąski, np.  babci pyszny szczupak w occie, naleweczka zrobiona przez dziadka i wino, jak sobie kto z dorosłych życzy. Robi się jeszcze gwarniej i weselej, bo pojawiają się kolejni goście-  fajna i dowcipna siostra babci, jej syn i zabawna synowa, wujek z żoną i kuzynami. Są dowcipy, opowieści, wszyscy zajadają się. Jest malutko miejsca, ale każdy się zmieści. Brzuchy pełne, wszyscy zadowoleni. Jest tak miło i rodzinnie. Dzieci czują się bezpiecznie i dobrze z rodziną. Robią się też troszkę senne. Dzień powoli dobiega końcowi. Dochodzi dwudziesta pierwsza. Pora się zbierać. Ciocia będzie później szła na pasterkę, mała P. z mamą może też. Wszyscy więc serdecznie dziękują, całują się w policzki, żegnają ciepło i wychodzą. Za dwa dni znów się zobaczą, jak fajnie. Znów będzie się dużo działo.

***

Duża P. wraca zmęczona z pracy. Jest daleko od rodziny, mieszka za granicą. Jest już dorosłą kobietą. Mieszka z mężem w ładnym mieszkaniu. Są szczęśliwi, ale nie mają dzieci i zbyt wielu znajomych. A rodzina jest daleko. Duża P. jedzie pociągiem, jest głośno. Nie może się doczekać, gdy będzie już w swoim ładnym, spokojnym mieszkanku. Kilka dni zostało do świąt. Cieszy się na samą myśl, że w tym roku spędza święta z rodziną męża, a później będzie ze swoją. Jest zmęczona, czuje się średnio, ale jest szczęśliwa. Pije kawę z mężem i idzie wziąć prysznic. Później włącza swoją metalową choineczkę i siada przy laptopie. Myśli o wszystkim, o świecie, o nadchodzących świętach. Wszystko gotowe, prezenty zapakowane, ubrania będzie pakować za kilka dni. Myśli o wyjeździe, o bliskich. Nie ma już babci i dziadka. Duża P. uśmiecha się ze smutkiem. Ale reszta rodziny jest w komplecie, jak dobrze. I nowi członkowie- siostrzeńcy, już dość duzi. Jedni odchodzą, drudzy przychodzą. Naturalne. Święta już nie wyglądają jak dawniej, ale co zrobić. Nic nie trwa wiecznie. Duża P. już zna inny świat, jest inaczej niż dawniej. Kiedyś wydawał jej się magiczny i bajkowy, teraz widzi jego piękno i brzydotę zarazem. Wie, jacy są ludzie. I jak wygląda życie. Jednakże cieszy się tym, co ma. Można powiedzieć, że w czepku urodzona. Żyje dobrze, spotkała na swojej drodze wielu dobrych i fajnych ludzi. Były sukcesy i porażki, ale jest dobrze. Mimo, że gdzieś tam pojawiła się melancholia i tęsknota, jest szczęśliwa. Męża ma dobrego i kochającego i zdrowie jej dopisuje. Już za kilka dni zobaczy znane twarze, będzie w kraju. Może trafi się śnieg, kto wie. Będą chodzić po mieście, spożywać wigilijną wieczerzę z rodziną, rozmawiać i odwiedzać resztę rodziny. Będzie fajnie mimo, że dwie babcie w tym roku odeszły. To zawsze zostawia dużą ranę w sercu. Jedną z wielu.

 

Wesołych świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego 2018 Roku!

Bawcie się, cieszcie bliskimi, spędzajcie święta w zdrowiu i spokoju oraz powitajcie w cudownym nastroju nowy rok. Uściski.

 

Podobny obraz

Prezenty na święta, troszkę inne

Nie, nie będę wam przedstawiać towarów ze sklepów. Eleganckich zegarków, ładnie oprawionych książek, luksusowych perfum czy innych tego typu rzeczy.

Dzisiaj zaproponuję prezenty troszkę inne, te niematerialne, którymi warto obdarzać nie tylko w święta, ale i w całym roku. Bądź sam/a sobą wyczekiwanym prezentem i dawaj od siebie.

Buziaki

Daj buziaka, no daj. Pocałuj swojego ukochanego/ ukochaną mocno i z miłością. Założę się, że rzadko się całujecie. Większość z nas robi to za rzadko. A całowanie ma tyle zalet, że warto. Pomaga też w zwalczaniu depresji podobno. No to do dzieła!

Nie zapomnij o buziaku dla rodziców, brata, siostry itp. Rodzina to rodzina, najważniejsze osoby w życiu. Warto z nimi dobrze żyć.

No i przyjaciele. Też im czasem daj buziaka. Są też mega ważni.

Nie zapomnij wysłać sobie buziaka do własnego odbicia! Masz kochać siebie, bo wtedy możesz kochać innych :-).

wall-2794567_640

Przytulasy

Przytul żonę, męża, narzeczonego, mamę, tatę, siostrę. I swoje ukochane zwierzątko. Jeśli masz, ukochaj babcię i dziadka. Oraz siostrzeńca czy bratanicę. Czasem uściśnij kogoś znajomego.

Osobiście miewam z tym problemy. Jestem introwertyczką, nie jestem zbyt wylewna. Ale wiem, że warto to robić, chociażby z narzeczonym. W domu dla ukochanej osoby jestem totalną przytulanką ;-).

Trochę wygłupów

W domu czy na śniegu. Powygłupiaj się. Pobaw się ” w smoka” w łóżku, dużo śmiej. Na dworze, gdy jest śnieg, zbuduj bałwana. I nie ważne, czy masz 5 czy 30 lat. A nawet 60. Rzuć w kogoś śnieżką, ale nie za mocno. Ostatnio w parku przeskakiwałam przez rzeczkę. Troszkę źle wyliczyłam odległość, noga się prawie ześlizgnęła, ale dałam radę ;-).

Wspólnie ugotujcie świąteczne posiłki

Czy to z mamą, czy z teściową, czy z ukochaną osobą. Próbujcie, mieszajcie, eksperymentujcie. Zabawa w kuchni jest super, przez cały rok. Próbowanie nowych przepisów, mieszanie rękoma itp.

Odwiedź dawno nie widzianą osobę

Zazwyczaj gdy przyjeżdżam do Polski, mam mało czasu na wszystko. Też dlatego, że oczywiście często się prywatnie badam. Odwiedzam też babcię, dziadka. Pojadę też gdzieś. Dużo czasu staram się spędzać z rodziną. Jednak czasem lubię zobaczyć się z kimś, kogo dawno nie widziałam. I często się okazuje, że wracam zadowolona i radosna. Kontakty pomagają w byciu szczęśliwszym.

Posprzątaj

Fajnie komuś, kto szykuje dla nas święta zaproponować jakąś chociażby małą pomoc- czy to poodkurzanie mieszkania, czy ugotowanie jakiejś potrawy, czy podanie do stołu. I tej osobie będzie przyjemnie i my się przydamy.

Bądź miły i dużo się uśmiechaj

W święta naprawdę nie warto dyskutować na tematy mało neutralne- polityka, wojny, poglądy religijne itp. Warto mówić o fajnych rzeczach, wspólnych zainteresowaniach, wspomnieniach, zabawnych historiach. Warto wspominać ukochane osoby, które już od nas odeszły. Wymiana poglądów religijnych czy politycznych nie jest wskazana- i tak osoby, która ma twarde stanowisko na dany temat, nie przekonasz. Cieszcie się swoim towarzystwem… i życiem.

Pomagaj

Jeśli widzisz, że ktoś jest w opałach, nie odwracaj się. Pomóż. Pokaż, że masz serce i dbasz o świat wokół. Wesprzyj potrzebujących i dzieci w domu dziecka. Nakarm głodnych.

Dawaj czas sobie i innym

Odpocznij, zrelaksuj się. Zadbaj o siebie i później o innych. Daj im swój czas. Słuchaj z uwagą, uśmiechaj się, zadawaj pytania. Daj czas rodzicom, dzieciom. Zamiast zajmować się interesami czy trzymać nos w telefonie i komputerze.

Zaproponuj wspólną wycieczkę w jakieś fajne miejsce czy świąteczny quiz. Albo grę.

Komplementuj innych 

Powiedz coś miłego napotkanym osobom- że ładnie wyglądają albo mają piękne włosy, oczy czy świetnie się na czymś znają. Zrób to też na ulicy. Zdarzyło mi się kilka razy, że jakaś kobieta powiedziała mi coś miłego- zupełnie obca. Na początku jest zaskoczenie, a później dziękujesz z uśmiechem. Miłe i szczere słowa działają cuda. Czasem też mam ochotę komuś coś powiedzieć. Zazwyczaj się powstrzymuję, ale czasem moment wydaje się odpowiedni.

Dobry uczynek każdego dnia

Najlepszym prezentem jest pomoc innym. Zrób coś miłego każdego dnia, wspomóż kogoś. Czy to poprzez kupienie ciepłej herbaty, czy przez udzielenie wsparcia, czy pomoc przy przeprowadzce, czy pomocy osobie zranionej. Tylko dzięki takim czynom jeszcze jakoś funkcjonujemy w tym świecie. Staram się wyłapywać dobre informacje, a nie tylko te złe. Unikam więc drugich, a czytam o tych, co robią coś fajnego.

armchair-2526977_640

Pamiętaj, miłe słowo, czas dla siebie i innych, uwaga i okazywanie uczuć nie kosztują. Nie wydasz na nie ani grosza, a uszczęśliwisz siebie i innych. I zostanie to na długo w pamięci, w przeciwieństwie do kupionego za ciężkie pieniądze zegarka.

Co warto zrobić przed świętami, w święta i przez cały rok?

Idą święta. To już za tydzień! Bardzo się cieszę, że spędzę je rodzinnie. Będą znajome twarze, choinka, pyszne jedzonko i może nawet śnieg. Uwielbiam budzić się, gdy za oknem biało. Czuję się wtedy jak mała dziewczynka, a nie ponad trzydziestoletnia kobieta. Hmm… Naprawdę tyle mam?? 😉

Jak zwykle szaleństwo na całego. Zwłaszcza w UK jest to trochę śmieszne- praktycznie mają tutaj jeden dzień świąt, a przygotowania jak na cały rok. Do tego drugi dzień świąt to bieganie po wyprzedażach. Nie dziękuję, to nie dla mnie. Mnie nawet Black Friday itp. nie ruszają. W tym roku kupiłam zaledwie kilka prezentów, ale z sercem zostały kupione. I rozłożone to wszystko było w czasie. Zamierzam zapakować je w papier i ozdobić kokardami. Lubię tę kreatywną zabawę w pakowanie prezentów.

Wszystko oczywiście toczy się wokół pieniędzy. Najlepsze i najdroższe prezenty. Nie wyobrażam sobie brać kredytu na prezent dla kogoś, serio. A niektórzy naprawdę tak robią. Zwłaszcza, jeśli chodzi o dzieci. A dzieciaki niewiele potrzebują, oprócz czasu i miłości od bliskich. A nie, jak to my myślimy, kolejnych mega wypasionych prezentów. Jako dziecko

Co więc warto robić w święta, przed świętami i w ogóle przez cały rok?

Bądź miła i pomagaj

Czasem naprawdę mi ręce opadają jak mierzę się z codziennością. Dojazdy i powroty z pracy- trafiasz na naprawdę różnych ludzi. I wydaje się, że większość myśli tylko o własnej końcówce nosa. Ile to razy spotykam się z popchnięciem, pasywną agresją ( ba, zdarzyła się kilka razy ta prawdziwa), ogólną nieuprzejmością. I myślę- czy nie dałoby się inaczej. Co jakiś czas wracam do domu i mam dość ludzi i świata. Jak fajnie by było wsiadać do pociągu pełnego miłych, uśmiechniętych ludzi, którzy ustępują ci miejsca albo nie przesuwają. Ale nie- panowie wpychają się przed tobą i jeszcze cię zbluzgają.

Czasem mi się zdarza pomagać, ot tak. Czy to wózek ponieść jak nie ma mężczyzn w pobliżu. Chociaż staram się unikać już tego typu sytuacji, bo plecy nie te same i poza tym te kobiety nie wiem czym zawsze mają wypchane wózki, bynajmniej ważą one bardzo dużo.

Ostatnio zdarzyła się taka sytuacja, że kobieta została uderzona przez kilka aut i żaden kierowca się nie zatrzymał. I pomyślałam sobie- co to za świat? Co za ludzie? Kobieta niestety nie przeżyła trzech czy czterech uderzeń. Ale jeszcze żyła jakiś czas i na pewno nie było jej miło z uczuciem, że ludzie ją olali i umiera. Dobrze, że chociaż znalazł się ktoś, kto zadzwonił na pogotowie.

Tłumaczę sobie zawsze- nie ważne co, uśmiechaj się, zagryź zęby i rób swoje. Nie wdawaj się w słowne potyczki z innymi. Niech oni sobie żyją w tym swoim smutnym świecie, ty się im nie daj. A wprost przeciwnie- pokaż, że nie jesteś taka jak oni. Bywa trudne, znów, ale możliwe. Może to ty własnie będziesz potrzebował pomocy od ludzi, których przed chwilą zbluzgałeś.

Nie zwracaj uwagi na zaczepki tych nieszczęśliwych ludzi, czyń dobrze i bądź miła dla siebie. Tyle. I tak nie zmienisz ludzi i świata.

Codziennie coś miłego

Dla poprawy swojego samopoczucia i powodowania, że świat jest dla nas lepszym miejscem, ustal sobie, że każdego dnia robisz coś fajnego. Poniżej przykładowy kalendarz. Na przykład dzisiaj mówię jak najwięcej ( szczerych!) komplementów innym, jutro uśmiechnę się serdecznie do jednego nieznajomego, pojutrze przytrzymam drzwi komuś, a za trzy dni zaoferują koleżance miłą rozmowę i kawę. Zamierzam to wprowadzić. Każdego dnia, bez wyjątku, czynić to miejsce lepszym. Chociaż troszkę.

 

 

Pomoc domowa

Zaproponuj pomoc przy porządkach czy przygotowaniu jednego dania. Będzie miło i poza tym fajnie jest coś robić razem. Wymyj okna ( chyba, że jest naprawdę zimno, to lepiej nie), poodkurzaj mieszkanie, wytrzyj kurze- cokolwiek. A potem zrób sałatkę czy barszcz na wigilię.

Wspomóż innych

Wybierze sobie jakąś akcję i wesprzyj ją. Podarunki dla dzieci z domów dziecka, wpłata na obiad świąteczny i nocleg dla bezdomnego, wpłata na rzecz schroniska dla psów. Cokolwiek. Pomóż. W święta odstawia się prywatne poglądy, a pomaga innym, aby ich czas podczas nich był chociaż trochę przyjemny.

A może, jeśli możesz i masz w sobie dość chęci, udziel komuś potrzebującemu na chwilkę noclegu i nakarm go.

Święta to nie tylko pierogi i choinka

To czas przemyśleń. Śnieg, choinka, pyszne dania, rodzina, piękne ozdoby. To jest cudowne, ale powinien być też czas na przemyślenia, dzieleni się. Na podsumowanie roku i swoich czynów. Warto sobie usiąść, gdy już wszyscy pójdą. Zastanowić się nad sobą, mijającym rokiem. Zapytać się, czy byłam dobra dla siebie i innych. Co robiłam dobrze, a co źle. Jak się poprawić? Jak być lepszym człowiekiem? Co zmienić w następnym roku? Jak pomóc innym? Najlepiej odpowiedzi zapisać i do nich zaglądać.

Wspólne kolędowanie

Nawet, jeśli tak jak ja, nie jesteś jakąś mocno religijną czy wierzącą osobą, warto udać się na jakiś świąteczny koncert, nawet do kościoła. Sztuka bowiem wzbogaca duszę, uwrażliwia. Można też razem coś zaśpiewać. Lubię kolędy i zagraniczne piosenki. Często ich słucham zarówno przed i jak podczas świąt.

Podobny obraz

Przeczytaj coś motywacyjnego

I rozwijaj siebie i swoje mocne strony. Podczas świąt lubię czytać zarówno piękne przypowieści jak i książki ludzi, którzy zrobili coś naprawdę fajnego- czy to pomogli innym, czy opłynęli cały świat, czy założyli super biznes. Takie historie czyta się fajnie i później też masz ochotę coś zmienić. W ludziach tkwi siła.

Powspominaj bliskich, których nie ma

Niedawno odeszli od nas babcia i dziadek ze strony mamy. Kiedyś wydawało mi się, że babcia i dziadek i święta z nimi będą zawsze. Niestety, tak nie jest. W tym roku odeszło kilka osób w naszych rodzinach i będą to pierwsze święta bez nich. Warto dlatego znaleźć chwilę na wspomnienia, na podziękowanie im za wszystko. Dzięki nim jesteśmy na świecie. Należy im się pamięć.

Przypomnij sobie historię

Święta to nie tylko choinka i prezenty, ale przede wszystkim długa historia. O Jezusie, który leżał w niezwykle chłodnym żłobie. To historia, która dotyczy chrześcijan, Żydów i Muzułmanów. Nawet nie trzeba być wierzącym, żeby to czytać. Z punktu literackiego jest to też ciekawe. Warto dowiedzieć się, po co właściwie obchodzimy święta.

Na koniec- idź na spacer

Po sytej kolacji idź na spacer. A jeśli następnego dnia rano zobaczysz śnieg- ubierz się szybko i wyjdź i ciesz się zimą. Przejdź się, ulep kilka śnieżynek, poszalej na śniegu. Codziennie się wyprowadź. Nawet w piżamie! 😉

A na koniec myślę, że:

Lepszy jeden dobry uczynek, niż cały dzień spędzony w kościele.

 

Pamiętajcie. 🙂

(Aż) 14 typów niefajnych współpasażerów w Londynie.

Niemałym wyzwaniem bywa dla mnie przebywanie wśród tłumów, a na pewno już wśród ludzi, którzy kompletnie nie liczą się z innymi. Nie znoszę godzin szczytu i podróżowanie w czasie ich bywa dla mnie prawdziwą udręką. Najchętniej wynajęłabym sobie prywatną taksówkę i codziennie jak taka pani dojeżdżała i wracała nią z pracy. Ale bogata nie jestem i zostaje mi podróżowanie publicznymi środkami transportu. Same w sobie nie są złe, nie mam nic przeciwko. Poza tym w tym roku mogę powiedzieć, że jest naprawdę nieźle, jeśli idzie o frekwencję- w listopadzie ani jednego anulowanego pociągu w mojej godzinie powrotu, więc bardzo dobrze. Zeszły rok to była udręka- przynajmniej dwa razy w tygodniu wracałam autobusem w mega korkach. I chociaż, jak na londyńskie warunki, mam stosunkowo niedaleko, to taki spacer z buta zająłby mi minimum 2 godziny w jedną stronę ;-).

Przejdźmy do sedna więc- jaki typ pasażerów wkurza najbardziej. I czy sami czasem nimi nie jesteśmy? No to zaczynamy wyliczanie.

Szukający miejsca od wejścia

Bardzo irytujący nawyk blokowania ludziom wejścia. Wchodzą ludzie i zaraz się zatrzymują, żeby polować na miejsce. Może lewo, albo prawo? A może zostać? To pójdę. A nie, może lepiej się zatrzymam. I wchodzisz takiej osobie w d… przypadkiem, bo nagle staje i się nie rusza. Denerwuje mnie to ostatnio niesamowicie. No i kolejny krok- powolne siadanie, blokowanie przejścia, bo przecież plecak najpierw muszę zdjąć itp. A w tym czasie ty mogłeś zająć wolne jeszcze miejsce pięć razy. Dobrze, że wolę stać, bo mam pracę siedzącą i staram się chodzić i stać poza pracą, na ile to możliwe. Jednak plecy, zwłaszcza te starzejące się już powoli, potrzebują ruchu i zmian pozycji.

Blokujący przejście sobą i swoją komórką

Ostatnio coraz częściej trafiam na takich typów. Pełno ludzi, a ten/ta siedzi bokiem do przejścia, zamiast normalnie ” jak człowiek”, co zajmuje pół metra. A następne pół jego wyciągnięta ręka z telefonem komórkowym. Takim oto sposobem zajmuje sobą całe przejście. Ale to nic- wchodzą ludzie do pociągu i taki oto osobnik nie raczy się na ten czas chociaż z drogi usunąć. Rzadko bywam złośliwa, ale ostatnio takiego pana delikatnie kolankiem i niegrzecznym ” Sooryy” potraktowałam. Bardzo byłam poirytowana.

Blokujący wyjście 

Zdarzyło mi się nie wcisnąć do pociągu, bo całe przejście było zastawione ludźmi, a alejki nie. I na prośbę wsiadających tamci mimo wszystko się nie przesuwali. No masakra jakaś i totalne samolubstwo jak dla mnie. Smutne. Czasem naprawdę ludzi trzeba po chamsku przesunąć. Bo jak próbujesz grzecznie, to nie zawsze działa.

Halooo, halooo

Czyli ci, co wydzierają się do telefonu. Słyszysz każde słowo. Na dodatek niektórzy podczas rozmowy się nakręcają i mówią coraz głośniej i głośniej, aż w końcu zaczynają krzyczeć. Jeśli już raz na tysiąc zdarzy się taki odważny, co zwróci im uwagę to albo: będzie jeden totalny bluzg w kierunku zwracającego uwagę; a często w przypadku zwrócenia uwagi osobie o innym kolorze skóry oskarżenia o rasizm. I bądź tu mądry.

Hej Mr DJ 

Uwielbiam też tych, co od rana bawią się w dj’ów. A co. Niech cały pociąg posłucha, co mam na liście ulubionych utworów. Albo jak wyglądają msze w moim kościele. Przecież to fajna rozrywka. Niech każdy słucha, co jest na rzeczy. Pff, nie znoszę.

Siedzący w rozkroku

Czasem to bardzo mali panowie z małą wagą, ale zajmują dwa siedzenia. Bo lubią siedzieć w rozkroku. Siadasz obok nich i zero reakcji. Ani na centymetr nie zsuną nóg. Bo po co? Zostaje ci zwrócenie uwagi albo siedzenie jednym półdupkiem w powietrzu.

Wpychający się „na chama”

Jedno z najgorszych też- nie wyjdziesz, bo ci nie pozwolą. Drzwi się otwierają i jeden wielki atak na wagon. Najlepsze jest to, że jak ja grzecznie stanę z boku, żeby zrobić miejsce wychodzącym, to zawsze ktoś i tak mi się wepchnie, żeby być przede mną, a do tego zablokować wysiadających.

public tr time out
Żródło: Time out

 

Zabierający twoją przestrzeń

Pół pociągu czy autobusu pustego, ale ktoś akurat ma potrzebę stania tuż, tuż obok ciebie. Niemalże wchodzi na ciebie. Ale po co? To niezdrowe. Rozumiem przy ścisku w godzinach szczytu- tutaj to nieuniknione. Ktoś może lubi bliskość…

Usiądę właśnie obok ciebie

Podobne do poprzedniego, ale jeszcze bardziej niepokojące. Słyszałam wiele razy o takiej historii, i też mi się zdarzyło. Pociąg itp. prawie pusty, a tu nagle obok ciebie ktoś siada mimo tylu wolnych siedzeń. Ale po co? To nie jest normalne. Nie dla mnie. Niestety, czasem taka osoba okazuje się po prostu zboczeńcem. Najlepszą metodą jest czasem ostatecznie zmiana miejsca, jeśli się da.

Frytki z vinegarem

Zapaszki, zapaszki. Ktoś siada obok ciebie i zaczyna się cały pokaz- pachnąca rybka, mlaskanie, chrupanie i oblizywanie palców. Super, po prostu ekstra. Zapachy w całym autobusie czy przedziale.

Wypchane plecaki i rowery

Nie ma to jak zahaczać co chwilę kogoś swoim mega wypchanym plecakiem czy zajmować miejsce innym osobom dużym rowerem. A przecież można w nogach postawić go na czas podróży, tzn. plecak. A w pociągu są półeczki. Rozumiem, że podróże z rowerem są legalne i można to robić, ale serio- w godzinach szczytu. I dość odważne. Ale po co ci na rowerach używają pociągów?

Uwaga brzydko pachnę

Niektórzy pachną co najmiej brzydko. Wczorajszy albo przed, przedwczorajszy pot. Ubrania pachnące olejem albo niepraniem. Tłuste włosy. Wydaje mi się, że jednak większość z tych ludzi ma łazienkę i wodę. Ale jednak brak tej podstawowej potrzeby jaką jest mycie… Ja uwielbiam się kąpać za to! I chyba robię to czasem za takich trzech.

Nogi na siedzeniu

Zmorą jest widywanie ludzi w bardzo brudnych ubraniach. A już nie znoszę butów położonych na siedzeniach. Jaka to oznaka braku szacunku dla innych.. Kłaść nogi na czymś, na czym ktoś później usiądzie. Niestety, częste to tutaj zjawisko i praktykowane zwłaszcza przez młodych ludzi. Ale nie tylko.

Na koniec bonus- pociągający nosem!

Niestety, to bardzo częste. I u mnie w pracy co druga osoba pociąga nosem. W środkach transportu to prawdziwa plaga- ludzie chyba uwielbiają wciągać swoje wydzieliny. Czasem sobie stoję i orkiestra gra- na głosy. Serio? Dorośli ludzie i nie potrafią przed wejściem do pociągu oczyścić nosa? Zawsze to robię, a później mam spokój i nie muszę innych drażnić tym nieprzyjemnym dźwiękiem. Rozumiem dziecko, ale dorosła osoba? Czasem taka niby elegancka i porządna, ale jednak…

 

Nie jestem święta, też mi się zdarzają potknięcia. Ale zazwyczaj staram się jakoś ułatwić życie i podróż innym, bo sama wiem, jakie to nieprzyjemne jak inni się tak zachowują. Szkoda, że wiele osób żyje tak głęboko w swoim ja i nie zwraca uwagę na innych. A podróże byłyby o niebo przyjemniejsze, gdyby ludzie się szanowali i uśmiechali czasem do siebie. A tych jest stanowcza mniejszość. Szkoda, że jest nas tak wielu nieszczęśliwych i po prostu samolubnych.

 

Podsumowanie listopada- nowości, książki, filmy

Święta się zbliżają- jak cudownie. Zwłaszcza, że w tym roku spędzamy je z rodziną męża. To mój pierwszy raz z nimi przy świątecznym stole. I jak się cieszę! Nie latam za często do Polski na święta, jednak są one zupełnie inne, niż tutaj. Mają inny klimat. A jak już śnieg spadnie, to w ogóle czad… Apropos śniegu, kilka dni temu nawet w Londynie padał przez chwilę. I znów, jak ten dzieciak, gęba mi się cieszyła i nie mogłam skupić się na pracy. Niemalże przykleiłam się do okna. Wiem, że nie tylko ja jako dorosła tak mam ;-). Niedługo znów ma troszkę popadać.

Tymczasem nowości. Co nowego się działo w mijającym miesiącu, wyjścia, książki i inne ciekawe rzeczy.

Teatr

W prezencie urodzinowym kupiłam sobie bilet do teatru na sztukę kryminalną na podstawie książki A. Christie ( znów ona!) pt. Morderstwo odbędzie się…. Po angielsku brzmi to A Murder Is Announced… Wybraliśmy się do lokalnego, jak się okazało, bardzo fajnego teatru. Mieliśmy zabukowane miejsca blisko sceny, więc dobrze widzieliśmy aktorów. Obsada bardzo fajnie dobrana, kilku aktorów z popularnych angielskich seriali (np. Eastenders) . W tej powieści główną rolę grała znana starsza panna Marple. To taka trochę wścibska angielska pani, ale jednak z bystrym umysłem. Potrafi niezwykle dobrze rozwiązywać kryminalne zagadki. Akcja była dość wartka, postaci wyraziste, wystrój sceny w stylu salonu angielskiej klasy średniej. Końcówka zaskakująca jak to w przypadku wielu powieści A. Christie. Spędziliśmy miły wieczór w teatrze. Oprócz upierdliwego pana obok, który miał nieodpartą chęć komentowania całego przestawienia. To nasza druga i nie ostatnia sztuka tego typu. Wiem, że niedługo kolejna będzie wystawiana w tym samym teatrze. Wolę teatr niż kino, nie powiem. Choć to drugie też lubię, ale bez popcornu ;-).

Podobny obraz
Plakat z Ani

Książki

Czytanie o drzewach idzie mi wolno, ale czytam. Bardzo ciekawe jest, ile czują drzewa. I nie czyta się tej książki może szybko, ale warto. Za to wciągam moje ulubione tematy. No i przeczytałam książkę Żółwie Lądowe D. Boruszkowskiej. Planujemy bowiem od nowego roku zaprosić do naszego mieszkanka nowego współlokatora. Dlatego też ostro, zwłaszcza mój mąż, się edukujemy. Książki, strony internetowe, fora. Mój znajomy, który lubi gady i ma na ich temat sporą wiedzę, specjaliści itp. Terrarium naszego przyszłego żółwia jest przygotowane oraz na bieżąco ulepszane i cała reszta też. Teraz tylko powitać małego mieszkańca. Mam nadzieję, że okaże się to ciekawym i fascynującym doświadczeniem. Zwłaszcza, że mój mąż zawsze chciał mieć żółwia.

Fajna piosenka 🙂

Film

Zaczęłam oglądać serial Ania, nie Anna. Byłam bardzo podekscytowana i zaciekawiona, co z tego wyjdzie. I nie zawiodłam się. Wyraziste postaci, piękne zdjęcia, ciekawa akcja. Podczas oglądania pierwszego odcinka, wiele razy ściskało mnie w gardle ze wzruszenia, czyli jest dobrze. Polecam i zabiorę się za kolejny odcinek. Chyba wykupię w tym celu Netflix znów.

Ostatnio przyjaciółka poleciła mi także ciekawą serię, którą można oglądać na youtube- Very British Problems. Występują w nim różni znani ludzie i popularny ostatnio James Corden, którego lubię i cenię za wiele talentów i fajne programy. Interesują mnie ludzkie obyczaje, zachowania i w ogóle ludzie- więc oglądam to z wielkim zainteresowaniem. Zwłaszcza, że mieszkam własnie tu, w Wielkiej Brytanii.

Kuchnie świata i nowe smaki 

Odkryliśmy ostatnio lokalną hinduską knajpkę. Lubię ich jedzenie, a i miejsce okazało się fajne. Smaczne jedzenie, uprzejmy kelner, przyjemny, ciepły lokal i fajny klimat. Zamówiliśmy przystawkę: pierożki momo z kurczakiem ( nie mój smak, ale przynajmniej spróbowałam), chlebek paratha, danie uliczne z warzywami z sosami oraz grillowaną jagnięciną jako danie główne. Smaczne i świeże dania. Na pewno tam w następnym roku wrócimy. Uważam, że takie wyjście chociaż raz na miesiąc jest jak najbardziej polecane. Londyn oferuje tyle różnych kuchni- cały świat tu jest, więc trzeba korzystać.

Moda i uroda

Dalej szukam sweterka kaszmirowego. Ale na razie przerwałam poszukiwania i sprawiłam sobie dwa ładne swetry z jasnych kolorach, które też mają lekką domieszkę kaszmiru. Od dawna czaiłam się na ubrania tej marki, a i częściowo skorzystałam z wyprzedaży, bo tanie nie są. Mint Velvet ma ubrania w jasnych kolorach i ładne buty. Także skorzystałam z karty upominkowej od przyjaciólki do White Company i zakupiłam sobie mini perfum ( zapach o.k. ale nie do końca mój typ) i piękną, czarną wełnianą sukienkę. Jestem zadowolona. I nie wiem, kiedy znów skorzystam, bo ceny mają z kosmosu tam. Jedyne, co mnie denerwuje w tych droższych markach to jest to, że nie zawsze cena jest na równi z jakością niestety. Kilka razy już się o tym przekonałam. Trzeba szukać i najlepiej, jeśli jest możliwość, mieć okazji sprawdzić najpierw na żywo.

Im starsza też jestem, tym mniej podobają mi się ubrania marek dla młodzieży, gdyż powoli zaczynam stawiać na jakość, nie ilość oraz subtelne kolory i bardziej klasyczny styl. Ostatnio widziałam reklamę polskiej marki Solar i byłam zachwycona kolorami, stylem i klasą. Ceny też mają mega, nawet jak na warunki angielskie. Ale byłam w ich sklepie, oglądałam, dotykałam materiałów i myślę, że jednak warto w takie ubrania inwestować. Do biura osobiście polecam spodnie marki Monnari– ceny są często o.k., bardzo duży wybór spodni i dobra jakość. Miałam kiedyś piękne, granatowe, eleganckie ale własnie w takim luźnym eleganckim stylu jak lubię i ciągle je nosiłam. Niestety, po diecie spadły mi z tyłka. Zdaje się, że się ich pozbyłam, chociaż nie pamiętam. Ale przecież można też zmniejszyć.

IMG_0692
Szykuję się do świąt 🙂

Idą święta

To już niedługo. Postaram się przygotować jakiś fajny wpis na ten temat z działem prezenty, pomysły i przepisy. Póki co, już na początku grudnia wystawiłam moją ozdobę, w następnym tygodniu więcej. Planuję też wybrać się niedługo na świąteczny market, których jest tutaj mnóstwo oraz koncert świąteczny.

Konferencja o przemocy

Teraz na przełomie listopada i grudnia udałam się na konferencję dotyczącą przemocy w stosunku do kobiet, napaści na tle seksualnym, obrzezania kobiet i wymuszonych małżeństw.

Przemocy doświadcza w życiu 1 na 4 kobiety. Często się one nie przyznają natomiast czasem sami możemy dostrzec, że coś jest nie tak. A już na pewno jak kobieta ma widoczne ślady przemocy na ciele. Gorzej z przemocą psychiczną, ale tutaj też można zaobserwować zmiany w zachowaniu kobiety lub np. częstych telefonach od prześladowcy. Jeśli chodzi o mężczyzn, to oni także są ofiarami przemocy. Tutaj jest to stosunek 1 na 6. Są osobne organizacje, a także infolinia, gdzie mogą dzwonić.

Gwałty zdarzają się często. I nigdy nie można oskarżać kobiety o wyzywający strój czy za dużą ilość wypitego alkoholu- zdrowy na duchu i umyśle mężczyzna nigdy z tego powodu nie dopuści się gwałtu, nawet jak kobieta stanie przed nim w samej bieliźnie.

Zjawisko o nazwie FGM, czyli z angielskiego Female Genital Mutilation, czyli zabieg obrzezania kobiet (klitoridektomia) to okrutne i niebezpieczne zjawisko. Każdego roku, zwłaszcza wśród plemion afrykańskich i w niektórych krajach środkowego i dalekiego wschodu, a także Ameryki Południowej, miliony kobiet zostaje okaleczonych na całe życie. Są cztery etapy tego zabiegu i ten ostatni jest najgorszy- wycięcie łechtaczki, warg i częściowe zszycie wejścia do pochwy. Robi się to w prymitywny sposób- najczęściej żyletką, nożem lub kawałkiem szkła, bez uwzględnienia podstawowych zasad higieny. Kobiety są okaleczane na całe życie. A później każe im się współżyć i rodzić dzieci, co nie raz kończy się śmiercią, a co najmniej okropnymi cierpieniami. W krajach rozwiniętych tj. UK, USA itp. dalej się to stosuje wśród wyżej wymienionych ludów, które wyemigrowały na zachód. I podobno, często wykonawcami są same kobiety.

Ostatni temat, który dotyczy zarówno mężczyzn i kobiet, to małżeństwa wymuszone. Jest to absolutnie zakazane w naszej kulturze. Także mężczyźni bywają zmuszani do małżeństw, często geje albo starsi panowie z problemami z demencją.

Są liczne organizacje i infolinie, które pomagają w wyżej wymienionych przypadkach. Można się do nich udać lub zadzwonić. A także zgłosić na policję. Jest to utrudnione, ale także możliwe z zagranicy ( ważne jest, aby kogoś zaufanego o tym powiadomić albo zebrać informacje o organizacji zanim cię ktoś np. wyśle do innego kraju w celu przymusowego zawarcia małżeństwa). Działają także specjalne, chronione domy dla ofiar przemocy, do których można się udać.

Warto sobie zdawać sprawę, nawet jeśli bezpośrednio się tego nie doświadczyło, że takie rzeczy dzieją się na świecie. I w razie czego wiedzieć jak postąpić. Może to nawet uratować komuś życie. I rozwinąć naszą świadomość.

Tymczasem kończę nasze comiesięczne podsumowanie i życzę wszystkim miłego końca weekendu i nadchodzącego tygodnia.