Za co lubię Wielką Brytanię? Co mi się podoba?

Dzisiaj drugi post z cyklu- życie na emigracji. W Wielkiej Brytanii jestem już osiem lat. Kawał czasu. Są rzeczy, których nie lubię/ nie znoszę np. szarość niektórych miejsc, pijaństwo i spowodowany tym brud na ulicach ( a mówią, że Polacy i Rosjanie to pijacy!), a ludziom czasem za dużo wolno. Nie wiem, czy to jest kraj, w którym chcę się starzeć. Szpitale tu wyglądają często o niebo lepiej niż w Polsce, mają też dużo nowoczesnych sprzętów itp.  Ale ciągle tną koszta i usługi nie są zawsze na dobrym poziomie.  Za to jest darmowa antykoncepcja, ale jeśli lubisz czekać w długich kolejkach. Coś za coś. Możesz jednak kupić też tabletki przez tzw. online doctor i wcale nie są drogie ( od kilkunastu do kilkudziesięciu funtów na dawkę na pół roku!). Tylko wiadomo- wcześniej warto wybrać się do gabinetu po poradę i sprawdzić, które są dobre dla ciebie. Wtedy kupowanie jest łatwe i bezpieczne.

IMG_9770
Imperial War Museum, Londyn.

Mieszkam więc tutaj, więc źle nie może być. Zwłaszcza, że wyjechałam raczej z ciekawości niż z chęci zarobku. A życie później zweryfikowało. Wiadomo, że jak się gdzieś mieszka, to trzeba mieć za co żyć. Czasem mi się marzy mała, ciepła wyspa z pięknymi, piaszczystymi plażami. I co rano kawa na tarasie. I piękne widoki. Ale na dłuższą metę- czy naprawdę chciałabym spędzić życie na odludziu, w wysokiej temperaturze, w ciszy? Ale każdy ma jakieś fantazje.

Dzisiaj o tym, za co lubię Wielką Brytanię. Przecież każde państwo ma fajne i niefajne strony.

  1. Uprzejmość i luz– zawsze jak wracam z Polski i wysiadam na lotnisku w Londynie, to czuję mega różnicę w podejściu do człowieka. W Polsce wielu ludzi wydaje się jakby mieli ” spiętą dupę”, a tutaj od razu uśmiech i ” jak się masz?”. W większości miejsc podobnie. Często słyszysz „sir” i „madame”.
  2. Zachowanie angielskiej policji- często uprzejmi, potrafią się bawić. Często podczas festynów dołączają do grupy i tańczą. Są pomocni, wskażą ci drogę jak zapytasz czy podwiozą jak trzeba. Na razie nie mam im niczego do zarzucenia. Zazwyczaj szybko przyjeżdżają, jak się coś dzieje, np. trzeba pogonić hałaśliwych nastolatków.
  3. Parki- moje ulubione. Zielone papużki i inne ptactwo, piękne kwiaty, dużo drzew. Czasem gdzieś tam ukryty piękna, stara posiadłość.  A tam świąteczne jarmarki i wspólne śpiewanie kolęd, czasem sztucznym śniegiem sypną. I jest zabawa. Stawy i różne zwierzęta. Czasem sarny i jelenie. Parki są zazwyczaj piękne i zadbane.
  4. Charity shops– czyli sklepy charytatywne. Fajna akcja. Możesz oddać swoje używane ubrania w dobrym stanie, biżuterię, książki, sprzęty AGD itp. Następne są one sprzedawane za grosze. Dzięki takiej akcje komuś pomożesz. Czasem też, jako kupujący, możesz znaleźć prawdziwe perełki. Jeśli nie masz nic przeciwko używanym rzeczom ( czasem prawie nowym).
  5. Przydomowe kramiki czy car boots– czasem ludzie organizują swój własny pchli targi przed domem. Masz okazję zajrzeć do sąsiada, wymienić parę zdań, porozmawiać i może wspólnie napić kawy. Służy kontaktom międzyludzkim. I akurat może trafi się coś, co przyda ci się w domu. Car boots to sprzedaż używanych rzeczy z auta. Najlepiej sprzedają się  markowe ubrania, perfumy i wody kolońskie.
  6. Anonimowość- w Londynie nikt cię nie zna ( oprócz władz i policji). Możesz żyć jak chcesz. Jesteś obcy. Fajnie i niefajnie.
  7. Duże możliwości – jeśli zarabiasz trochę więcej niż minimum, jesteś w stanie zafundować sobie fajne wakacje i jechać w miłe miejsce. I żyć na dobrym poziomie. W Polsce niekoniecznie. Chyba, że mieszkasz z rodzicami.
  8. Doświadczenie nie studia- nie musisz mieć magistra czy znać 5 języków. Tutaj najbardziej liczą się  inne umiejętności i doświadczenie. Czasem nawet pokazanie, że się jednak do tej pracy mocno nadajesz.
  9. Podejście do pracownika– nie mówię, że zawsze i wszędzie. No i ta angielska fałszywa czasem uprzejmość może razić. Ale prawdziwy Anglik na poziomie będzie cię w pracy traktował z szacunkiem, miło się zwracał i nie palnie czegoś w stylu ” No, pani Beatko, a nie zostawiła czasem mózgu w domu?”. Bo bywają i tacy szefowie…
  10. Ogrody- Anglicy kochają swoje ogródki. I dbają o nie bardzo. Nawet jest taka fajna akcja National Garden Scheme. Odwiedzasz jeden z tych pięknych ogrodów w weekend, dajesz kilka funtów na akcję charytatywną. I możesz cieszyć się pobytem na łonie natury, pospacerować wśród pięknych kwiatów i krzewów, no i oczywiście napić się herbatki i zjeść ciasteczko. Czasem posłuchać muzyki na żywo.
  11. Różnorodność kuchni– masz tu chyba wszystkie kuchnie świata. Dzięki pobycie tutaj polubiłam kuchnię indyjską, chińską i ostrzejsze smaki. W Polsce nie znałam mocno doprawionych dań. Możesz sobie zamówić jedzenie do domu z restauracji indyjskiej, libańskiej, chińskiej, pakistańskiej, włoskiej itp. Ostatnio jadłam fajne danie z Jamajki. I było bardzo smaczne. Nieco pikantny kurczak.
  12. Różne wyznania lub ich brak– nie lubię religii ogólnie. Wolę pojęcie „duchowości”. Bo każdy może żyć bez religii i być uduchowiony. A religie często są powodem wojen, niestety. Ale też podoba mi się w Anglii to, że nie ma np. 99% katolików. To mi w Polsce trochę przeszkadzało. W ogóle większość Anglików, których znam, niie wyznaje niczego. I mają luźne podejście do pojęcia wiary i kościoła. I to mi się podoba.
  13. Luz i swoboda– tutaj raczej geja nie pobiją. A jak wyjdziesz w różowych portkach z wielkimi słoniami, spoko i w ogóle. Noś, co chcesz. I jest o.k.
  14. Tk Maxx– dużo jest fajnych sklepów. Tk Maxx za to bardzo różni się od tego w Polsce. O wiele większy wybór, często fajne rzeczy. I oryginalne produkty z całego świata. Do domu i do jedzenia także.
  15. Afternoon Tea– jeszcze takiej prawdziwej poza domem nie zaliczyłam, powiem szczerze. Chwilowo nie, bo znów jestem na lekkiej diecie. Ale po tym pójdę, na bank. A to trochę dużo kcal przy tych, nawet małych rozmiarów, słodkich bułeczkach, śmietankach, dżemach, kanapeczkach itp. Ale pomyśl elegancki i taki staroświecki.
  16. Prawo- pod wieloma względami ani za liberalne, ani za restrykcyjne. Dużo rzeczy ci wolno, ale z innymi nie możesz przesadzić. Tak pośrodku. Prawo drogowe ostrzejsze, co mi się podoba.
  17. Dostępność do aborcji i darmowych środków antykoncepcyjnych- może trochę za liberalne prawo, bo praktycznie nie trzeba mieć powodu i wykonać aborcję kilka razy. Ale tutaj cię nikt nie pyta- ale jak to, po co, jak możesz itp. Po porostu się ją wykonuje.
  18. Dużo rzeczy można kupić/ załatwić/ monitorować przez Internet- łatwo, szybko i wiele rzeczy załatwisz przez Internet. Obsługa klienta też zazwyczaj na  całkiem wysokim poziomie.
  19. Zwrot towaru- nie ma problemu. Bieliznę nienoszoną można czasem zwrócić. Ostatnio w Polsce nie mogłam zwrócić stroju kąpielowego, w ogóle nie noszonego i z metką i wkładką wciąż. O.k. Tylko strój. Ale oddawany następnego dnia… I czasem z rzeczami oczywistymi jest sprawa nieoczywista.
  20. Sztuki w teatrze/musicale- duży wybór, staroangielski język, fajny klimat starych, angielskich teatrów. Lubię czasem się wybrać na musical czy fajną sztukę. Pułapka na myszy A. Christie- hit.

Mam nadzieję, że ktoś, kto też tutaj mieszka, zgodzi się ze mną chociaż w kilku punktach. I owszem, tęsknię za Polską, czy raczej za rodziną. Ale na razie zdecydowałam nie wracać. Może pewnego dnia. Life is a mystery.

 

 

 

3 odpowiedzi na “Za co lubię Wielką Brytanię? Co mi się podoba?”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s