Był sobie człowiek na planecie zwanej Ziemia

Był sobie piękny krajobraz, a potem przybyli ludzie….

Spójrz na Ziemię. Jest piękna, nieprawdaż? Cuda natury na każdym kroku. Błękitne oceany, zielone lasy, wysokie góry, ciekawe jaskinie, dzikie dżungle, zielone łąki i złote pola. Wschody i zachody słońca. Paleta kolorów. Szum wody i wiatru.

I ta różnorodność w ludziach. Biali, czarni, śniadzi. Blondyni, brunetki, rude. Smukli, tężsi, chudzi. Z pryszczami, bez trądziku, z wąsem i bez zarostu. Mali, duzi. Mądrzy i mniej i bardziej. Wygadani i zamknięci w sobie.

Jedzenie dane nam od ziemi i to, które tworzymy. Naturalne i sztuczne. Kuchnie świata- hinduska, polska, gruzińska, chińska, jamajska, nigeryjska itd. Banan, awokado, plantan, liczi, batat, kokos. Owoce i warzywa nie do zliczenia.

alpy
Jeden z wielu takich na planecie Ziemia…

Waleczne lwy, inteligentne małpy, żółwie morskie, które składają jaja. Papugi, które mówią. Ptaki, które poszukują ciepłych krajów do zimowania. Pracowite mrówki, które potrafią nosić ciężary wielokrotnie przekraczające ich masę całkowitą. Zwierzęta są sprytne i mają swoje własne sposoby na przeżycie w tym dzikim świecie.

Budzę się rano i wychodzę na balkon. Mimo szumu aut, dobiegają mnie odgłosy przyrody. Piję kawę i obserwuję okolicę, którą spowiło ciepłe słoneczne światło. W oddali, nad jednym z licznych parków, leci małe stado zielonych, świergoczących papużek. Tuż obok przelatuje wielka mewa. Mały ptak kąpie się w strumieniach wody na dachu. Mimo całego hałasu, dobiegają mnie te odgłosy. Jak dobrze.

Tak samo, gdy obserwuję gorącą wyspę latem. Błękit wody, bryza, złoty piach, dzikie skały. Piękny, uspokajający widok. Ziemia cudem jest.

Dzieci są uczone, że świat jest magiczny. Zwierzątka są mięciutkie i słodkie. Jest mama, tata, babcia, dziadek. Wszyscy się kochają i są idealni. Kopciuszek znajduje swojego księcia, a dzieci pomagają rodzicom w pracy. Nie ma pedofilów, morderców, terrorystów. Śnieg mieni się w ciemnościach, choinka błyska. Magia świąt.

Po iluś latach jednak prawda wychodzi na jaw. ” Mamo, dlaczego ten pan pokazuje mi swojego ptaszka?”. Inny pan porywa samolot i go wysadza. Bomba spada na małe miasteczko. Zabija wielu cywilów. Afrykańczyk wyzywa białego od rasistów. Chłopak morduje koleżankę. Z zazdrości.

Gdy sobie siedzę na tym balkonie i obserwuję harce ptaków, to myślę- przecież to takie piękne i proste. Dlaczego życie tak nie wygląda? Ludzie powinni się kochać, rano machać do siebie. Pozdrowienia, miłe słowo, brak wojen. Każdy żyje swoim fajnym życiem i umiera w odpowiednim czasie. Ludzie nie walczą, nie zabijają się.

Dlaczego to zostało tak ukształtowane? Po co? Po co ludzie muszą cały czas walczyć, mordować się i kopać dołki nawzajem. Dlaczego to wszystko jest takie trudne i skomplikowane? A powinno być łatwe i miłe. Tymczasem bywa tak, że czasem po prostu nie wiadomo, co powiedzieć.

Ciekawe, jaki by był świat bez rasizmu, zazdrości, wojen, zawiści. Naprawdę ciekawe. Niestety, nigdy się tego nie dowiemy, bo nigdy tak nie było. Z tego, co mi wiadomo. Ludzie to jakiś specyficzny, szalony wytwór stworzony przez…. Nie wiem, przez co/kogo. Nie jestem zbyt wierząca. Ale wierzę, że po coś ktoś/ coś to stworzył.

Póki co, życzę Wam miłego, spokojnego weekendu. Mimo wszystko- zakładamy różowe okulary, cieszymy się każdą chwilą. Bo przecież jest fajnie. Warto tu być, chociaż na chwilę i doznać tego piękna, które oferuje ziemia.

 

 

Podsumowanie lipca- książki, podróże i inne

Troszkę późno, ale jest. W pierwszej połowie był piękny i ciepły, następnie temperatura znacząco spadła. Był też po części miesiącem mojego urlopu. Podróżowałam do Polski, a dokładnie do miasta rodzinnego i spędziłam dużo czasu z rodziną. Niestety, dwóch ludzi u nas ubyło. Ale takie życie… Staram się cieszyć z tego, co mam, a mam wiele.

Podróże

Głównie po pięknym województwie lubuskim. Ach, te łąki, pola, lasy i jeziora. Cudne są. Województwo lubuskie ma się czym pochwalić! Polecam MRU- powojenne niemieckie bunkry, relacja tutaj   jakby ktoś chciał poczytać, liczne jeziora ( Lubniewice- znane miasteczko turystyczne, posiada aż trzy jeziora, Łagów z zamkiem joannitów i dwa jeziora, Afrodyta SPA w Ośnie lubuskim i wiele innych miejsc), wiele lasów bogatych w grzyby i jagody, piękny Ogród Dendrologiczny w Przelewicach, winnica w Zielonej Górze, urocze wioski i miasteczka ( Santok) i wiele innych atrakcji. I oczywiście mój Gorzów Wlkp. Niestety, ostatnio spłonęła wieża w naszej zabytkowej katedrze, więc będzie już ona w innej formie. Przykre to było, bo akurat się tam znajdowałam.

richmondpark2016
Richmond Park słynie z tego, że możesz się natknąć na stado jeleni i saren. (fot. Getty images)

Po powrocie do Londynu wybrałam się do parku w Richmond. Jest to największy park królewski w Londynie i największy ogrodzony park miejski w Europie. Znajduje się na obrzeżach Londynu, więc kawałek trzeba dojechać ( pociąg, metro lub autobusy). Słynie z tego, że mieszkają tam sarny i jelenie. Jest także stadnina. Wielkie tereny, dużo drzew, staw. Wybrałyśmy się na spacer, dużo czasu nam zajął, a to był tylko malutki kawałek.

Jak już wspominałam pewnie wcześniej, lubię UK za piękne parki, nawet te lokalne, i ogrody. Wielu ludzi tu ma cudowne, super zadbane zieleńce. W kraju jest nawet taki program, który się nazywa National Garden Scheme. Ludzie otwierają swoje piękne ogrody dla publiki, zbierają przy tym po kilka funtów od każdego na cele charytatywne, często też serwują herbatkę i kawę z poczęstunkiem. Można także kupić kwiatki. Tak, że oto możesz się znaleźć w takim magicznym miejscu, usiąść gdzieś w środku tej zieleni z filiżanką herbaty ( z mlekiem jak ktoś lubi!) i zamyślić się nad cudem życia. Po prostu pomedytować. Właściciele też zapewniają czasem dodatkowe atrakcje typu pokazy, muzyka na żywo itp.

Filmy

Oglądam przyrodnicze. Często o dzikich zwierzętach. Ostatnio nabywam też dużo wiedzy na temat żółwi i ich różnych gatunków. Przyznam się, że nie jestem jakimś miłośnikiem zwierząt jak wielu ludzi, ale je lubię. Są fascynujące. Świat jest piękny i interesujący z tymi wszystkimi gatunkami roślin i zwierząt. Wydana też została książka o drzewach. Może być ciekawa.

Książki

Aktualnie czytam książkę Zrozumieć Życie Nadine Gordimer. Książka jest na swój sposób ciekawa, ale dość wolno się ją czyta i nie, nie rozumiem życia dzięki niej. Skończyłam też Fitness Umysłu D. Skalskiej. Książka lekko napisana, szybko się czyta. Planuję coś o niej napisać wkrótce.

Po wakacjach pod koniec sierpnia dam znać, bo zamierzam trochę poczytać, a także zakupić kilka książkowych pozycji, pewnie o tematyce motywacyjnej lub psychologicznej.

Trening mózgu

Mózg trzeba ćwiczyć jak wiadomo. Tym, którzy uczą się angielskiego, polecam wejść na stronę i poćwiczyć znajomość 1000 słów najczęściej używanych w j. angielskim. Zdziwicie się jak dużo ich znacie. Czytanie, gry słowne, nauka czegoś nowego to najlepsze ćwiczenia. No i podróże- te małe i te duże. Polecam lokalne parki.

Moda i uroda

Polecam kremy BB i CC. Fajne rozwiązanie w wakacje, bo świetnie się sprawdzają jako baza, podkład, korektor i puder. Zamówiłam sobie na razie nieco tańszy frmy Neutrogena. Spełnia swoje funkcje, ale ma minus, który przeoczyłam- jest bez filtra, więc i tak muszę stosować bazę z filtrem.

Rozmawiałam ostatnio z koleżanką na temat zabiegów na ciało. I pomyślałam, że kilka podstawowych naprawdę by się przydało. Usuwanie laserowe cellulitu? Czemu nie. Chyba większość go z nas ma i nie jest to fajne.

Dieta i ćwiczenia

Nie byłam na diecie od kwietnia do czerwca, bo doszłam do odpowiedniej wagi. Natomiast wróciłam na nią po pobycie w Polsce. Udało się zrzucić ok. 3 kg. I dodałam ćwiczenia na rowerku, brzuszki itp. Jednakże zaczęło mi brakować zajęć yogi. Pora wrócić na zajęcia.

 

 

 

 

 

Za co lubię Wielką Brytanię? Co mi się podoba?

Dzisiaj drugi post z cyklu- życie na emigracji. W Wielkiej Brytanii jestem już osiem lat. Kawał czasu. Są rzeczy, których nie lubię/ nie znoszę np. szarość niektórych miejsc, pijaństwo i spowodowany tym brud na ulicach ( a mówią, że Polacy i Rosjanie to pijacy!), a ludziom czasem za dużo wolno. Nie wiem, czy to jest kraj, w którym chcę się starzeć. Szpitale tu wyglądają często o niebo lepiej niż w Polsce, mają też dużo nowoczesnych sprzętów itp.  Ale ciągle tną koszta i usługi nie są zawsze na dobrym poziomie.  Za to jest darmowa antykoncepcja, ale jeśli lubisz czekać w długich kolejkach. Coś za coś. Możesz jednak kupić też tabletki przez tzw. online doctor i wcale nie są drogie ( od kilkunastu do kilkudziesięciu funtów na dawkę na pół roku!). Tylko wiadomo- wcześniej warto wybrać się do gabinetu po poradę i sprawdzić, które są dobre dla ciebie. Wtedy kupowanie jest łatwe i bezpieczne.

IMG_9770
Imperial War Museum, Londyn.

Mieszkam więc tutaj, więc źle nie może być. Zwłaszcza, że wyjechałam raczej z ciekawości niż z chęci zarobku. A życie później zweryfikowało. Wiadomo, że jak się gdzieś mieszka, to trzeba mieć za co żyć. Czasem mi się marzy mała, ciepła wyspa z pięknymi, piaszczystymi plażami. I co rano kawa na tarasie. I piękne widoki. Ale na dłuższą metę- czy naprawdę chciałabym spędzić życie na odludziu, w wysokiej temperaturze, w ciszy? Ale każdy ma jakieś fantazje.

Dzisiaj o tym, za co lubię Wielką Brytanię. Przecież każde państwo ma fajne i niefajne strony.

  1. Uprzejmość i luz– zawsze jak wracam z Polski i wysiadam na lotnisku w Londynie, to czuję mega różnicę w podejściu do człowieka. W Polsce wielu ludzi wydaje się jakby mieli ” spiętą dupę”, a tutaj od razu uśmiech i ” jak się masz?”. W większości miejsc podobnie. Często słyszysz „sir” i „madame”.
  2. Zachowanie angielskiej policji- często uprzejmi, potrafią się bawić. Często podczas festynów dołączają do grupy i tańczą. Są pomocni, wskażą ci drogę jak zapytasz czy podwiozą jak trzeba. Na razie nie mam im niczego do zarzucenia. Zazwyczaj szybko przyjeżdżają, jak się coś dzieje, np. trzeba pogonić hałaśliwych nastolatków.
  3. Parki- moje ulubione. Zielone papużki i inne ptactwo, piękne kwiaty, dużo drzew. Czasem gdzieś tam ukryty piękna, stara posiadłość.  A tam świąteczne jarmarki i wspólne śpiewanie kolęd, czasem sztucznym śniegiem sypną. I jest zabawa. Stawy i różne zwierzęta. Czasem sarny i jelenie. Parki są zazwyczaj piękne i zadbane.
  4. Charity shops– czyli sklepy charytatywne. Fajna akcja. Możesz oddać swoje używane ubrania w dobrym stanie, biżuterię, książki, sprzęty AGD itp. Następne są one sprzedawane za grosze. Dzięki takiej akcje komuś pomożesz. Czasem też, jako kupujący, możesz znaleźć prawdziwe perełki. Jeśli nie masz nic przeciwko używanym rzeczom ( czasem prawie nowym).
  5. Przydomowe kramiki czy car boots– czasem ludzie organizują swój własny pchli targi przed domem. Masz okazję zajrzeć do sąsiada, wymienić parę zdań, porozmawiać i może wspólnie napić kawy. Służy kontaktom międzyludzkim. I akurat może trafi się coś, co przyda ci się w domu. Car boots to sprzedaż używanych rzeczy z auta. Najlepiej sprzedają się  markowe ubrania, perfumy i wody kolońskie.
  6. Anonimowość- w Londynie nikt cię nie zna ( oprócz władz i policji). Możesz żyć jak chcesz. Jesteś obcy. Fajnie i niefajnie.
  7. Duże możliwości – jeśli zarabiasz trochę więcej niż minimum, jesteś w stanie zafundować sobie fajne wakacje i jechać w miłe miejsce. I żyć na dobrym poziomie. W Polsce niekoniecznie. Chyba, że mieszkasz z rodzicami.
  8. Doświadczenie nie studia- nie musisz mieć magistra czy znać 5 języków. Tutaj najbardziej liczą się  inne umiejętności i doświadczenie. Czasem nawet pokazanie, że się jednak do tej pracy mocno nadajesz.
  9. Podejście do pracownika– nie mówię, że zawsze i wszędzie. No i ta angielska fałszywa czasem uprzejmość może razić. Ale prawdziwy Anglik na poziomie będzie cię w pracy traktował z szacunkiem, miło się zwracał i nie palnie czegoś w stylu ” No, pani Beatko, a nie zostawiła czasem mózgu w domu?”. Bo bywają i tacy szefowie…
  10. Ogrody- Anglicy kochają swoje ogródki. I dbają o nie bardzo. Nawet jest taka fajna akcja National Garden Scheme. Odwiedzasz jeden z tych pięknych ogrodów w weekend, dajesz kilka funtów na akcję charytatywną. I możesz cieszyć się pobytem na łonie natury, pospacerować wśród pięknych kwiatów i krzewów, no i oczywiście napić się herbatki i zjeść ciasteczko. Czasem posłuchać muzyki na żywo.
  11. Różnorodność kuchni– masz tu chyba wszystkie kuchnie świata. Dzięki pobycie tutaj polubiłam kuchnię indyjską, chińską i ostrzejsze smaki. W Polsce nie znałam mocno doprawionych dań. Możesz sobie zamówić jedzenie do domu z restauracji indyjskiej, libańskiej, chińskiej, pakistańskiej, włoskiej itp. Ostatnio jadłam fajne danie z Jamajki. I było bardzo smaczne. Nieco pikantny kurczak.
  12. Różne wyznania lub ich brak– nie lubię religii ogólnie. Wolę pojęcie „duchowości”. Bo każdy może żyć bez religii i być uduchowiony. A religie często są powodem wojen, niestety. Ale też podoba mi się w Anglii to, że nie ma np. 99% katolików. To mi w Polsce trochę przeszkadzało. W ogóle większość Anglików, których znam, niie wyznaje niczego. I mają luźne podejście do pojęcia wiary i kościoła. I to mi się podoba.
  13. Luz i swoboda– tutaj raczej geja nie pobiją. A jak wyjdziesz w różowych portkach z wielkimi słoniami, spoko i w ogóle. Noś, co chcesz. I jest o.k.
  14. Tk Maxx– dużo jest fajnych sklepów. Tk Maxx za to bardzo różni się od tego w Polsce. O wiele większy wybór, często fajne rzeczy. I oryginalne produkty z całego świata. Do domu i do jedzenia także.
  15. Afternoon Tea– jeszcze takiej prawdziwej poza domem nie zaliczyłam, powiem szczerze. Chwilowo nie, bo znów jestem na lekkiej diecie. Ale po tym pójdę, na bank. A to trochę dużo kcal przy tych, nawet małych rozmiarów, słodkich bułeczkach, śmietankach, dżemach, kanapeczkach itp. Ale pomyśl elegancki i taki staroświecki.
  16. Prawo- pod wieloma względami ani za liberalne, ani za restrykcyjne. Dużo rzeczy ci wolno, ale z innymi nie możesz przesadzić. Tak pośrodku. Prawo drogowe ostrzejsze, co mi się podoba.
  17. Dostępność do aborcji i darmowych środków antykoncepcyjnych- może trochę za liberalne prawo, bo praktycznie nie trzeba mieć powodu i wykonać aborcję kilka razy. Ale tutaj cię nikt nie pyta- ale jak to, po co, jak możesz itp. Po porostu się ją wykonuje.
  18. Dużo rzeczy można kupić/ załatwić/ monitorować przez Internet- łatwo, szybko i wiele rzeczy załatwisz przez Internet. Obsługa klienta też zazwyczaj na  całkiem wysokim poziomie.
  19. Zwrot towaru- nie ma problemu. Bieliznę nienoszoną można czasem zwrócić. Ostatnio w Polsce nie mogłam zwrócić stroju kąpielowego, w ogóle nie noszonego i z metką i wkładką wciąż. O.k. Tylko strój. Ale oddawany następnego dnia… I czasem z rzeczami oczywistymi jest sprawa nieoczywista.
  20. Sztuki w teatrze/musicale- duży wybór, staroangielski język, fajny klimat starych, angielskich teatrów. Lubię czasem się wybrać na musical czy fajną sztukę. Pułapka na myszy A. Christie- hit.

Mam nadzieję, że ktoś, kto też tutaj mieszka, zgodzi się ze mną chociaż w kilku punktach. I owszem, tęsknię za Polską, czy raczej za rodziną. Ale na razie zdecydowałam nie wracać. Może pewnego dnia. Life is a mystery.

 

 

 

Wakacyjne s.o.s. Część 2- alergie, poparzenia i potówki

W drugiej i ostatniej części napiszę o tym jak ulżyć sobie, gdy dojdzie do poparzeń i wystąpią potówki. A także, jak pomóc sobie przy alergiach na pyłki i wysokim stężeniu spalin.

 

oparzenia-słoneczne
Bywa i tak…. ;/ ( źródło: portalfizjoterapeuty.pl)

 

Alergie i zanieczyszczenie powietrza

Nie jestem jakąś szczególną alergiczką, z tego, co wiem. Ale mam chyba minimalną alergię na jakieś pyłki itp. Zawsze w czerwcu miewam nagły, duszący kaszel w dzień i w nocy. Dlatego polecam wozić ze sobą w tym okresie butelkę z wodą- mi bardzo pomaga. Jeśli nie popiję, nie mogę przestać kaszleć i zamienia się to w bardzo nieprzyjemne doświadczenie. Mieszkam w Londynie, więc i to nie pomaga w zapobieganiu alergiom. Teraz mamy świetne mieszkanie, ale znajduje się ono tuż obok bardzo ruchliwej ulicy. Mimo, że mieszkamy wysoko, naokoło jest namiastka natury w postaci licznych parków, pola do krykieta, stawu z różnymi żyjątkami itp., to jednak część ze spalin na pewno do nas dociera. No i oczywiście przynajmniej dwa razy dziennie przemierzam tę ulicę. I przesiaduję na dużym balkonie, gdy jest ciepło. Gdy masz problemy z alergiami, oddychaniem i mieszkasz w zanieczyszczonym miejscu, warto skorzystać z poniższych wskazówek. Swoją drogą, teraz to chyba mało jest miejsc nie zanieczyszczonych, chyba że mieszka się koło lasu i pali w piecu czymś ekologicznym. Do tego, jedna na pięć osób w UK ma problem z alergią, która do tego wzmaga się przy wysokim zanieczyszczeniu w angielskich miastach. Warto stosować krople do oczu, anty-histaminę i spray do nosa.

  1. Sprawdzaj, kiedy jest najwyższe stężenie pyłków i staraj się nie wychodzić wtedy z pomieszczeń zamkniętych. A także, nie susz ubrań na zewnątrz, bo później pyłki i zanieczyszczenia z nich trafią do twojego układu oddechowego. Niestety, często popełnia się ten błąd, bo letnie miesiące są zazwyczaj ciepłe i pranie szybko schnie. W nocy też nie powinno się go zostawiać, bo wieczorami stężenie pyłków jest wysokie.
  2. Wazelina do nosa. W ciągu dnia smaruj wnętrze nosa odrobiną wazeliny. Dzięki temu cały „syf” zatrzyma się tam, nie trafiając do twojego układu oddechowego i nie powodując dodatkowych objawów.
  3. Często myj włosy i pierz ubrania. Najlepiej każdego dnia po przyjściu do domu. Włosy łapią każde zanieczyszczenie i brud. Ubrania też. Ubrania możesz po prostu umieścić w pralce. I wyprać później. Dzięki temu brud z ulicy nie przeniesie się na sofy i łóżka.

 

Ulżyj sobie gdy masz poparzenia słoneczne

Mi też się zdarzyło. Raz nawet miałam poparzone uszy i wielkie bąble na nich. Jeśli natomiast zdarza ci się poparzyć raz na dwa lata, może to zwiększyć  trzykrotnie ryzyko zachorowania na raka skóry. Często nie stosujemy kremów, gdy słońce jest za chmurami. A to największy błąd i wtedy łatwo o poparzenia. Słońce nas opala nawet przez szybę. No i jasne ubrania zapewniają tylko lekką ochronę.

  1. Działaj szybko. Jeśli zauważysz pierwsze objawy poparzenia, działaj szybko. Przez pierwsze 48h bierz ibuprofen. Lek ten posiada właściwości przeciwzapalne i pomoże ci zredukować obrzęk i zaczerwienienia na skórze.
  2. Zaparz zieloną herbatę. Na wakacje warto wziąć ze sobą, albo kupić w lokalnym sklepie, saszetki zielonej herbaty. Zaparzone wcześniej torebki herbaty schłodź w lodówce, a następnie przykładaj do poparzonych miejsc. A to dlatego, że zielona herbata zawiera taninę, która ma właściwości łagodzące dla skóry.
  3. Wypróbuj słony spray. Użyj miejscowo soli Epsom, która łagodzi bóle i swędzenie. A także ma właściwości przeciwzapalne. Wymieszaj sól z wodą w specjalnej butelce i popsikaj podrażnione miejsca.

 

Potówki i ich opanowanie

Czasem miewałam krostki po jeździe na rowerze w wysokiej temperaturze czy nieodpowiednim do temperatury ubraniu. Swędziało i piekło, ale szybko znikało. Jednak dla wielu osób to większy problem i nie radzą sobie z nim dobrze i szybko. Potówki występują, gdy gruczoły potowe są zablokowane. A także mogą być spowodowane bakterią na skórze.

  1. Użyj spray’u zamiast kremu ochronnego. Krem ma tłustą konsystencję i może jeszcze bardziej zablokować gruczoły potowe, dlatego zaleca się lżejsze spray’e do opalania.
  2. Schłodź je. Zejdź ze słońca i ochłodź skórę. Możesz to zrobić, używając opakowań chłodzących, balsamu galmanowego czy żelu z aloesem.
  3. Użyj lodu. Przygotuj małe woreczki z lodem. Użyj o tego celu żelu z aloesu. I masuj tym bolące miejsca. Można także zrobić sobie owsianą kąpiel: wsyp kilka garści płatków owsianych do wody i zamocz się w niej na 10 minut. Świetnie się także nadają jako delikatny scrub odblokowujący pory.

 

Przydadzą się na wakacjach: 

  • wazelina,
  • anty-histamina,
  • krople do oczu,
  • spray do nosa,
  • ibuprofen,
  • zielona herbata,
  • sól Epsom, butelka do sprayów,
  • spray do opalania,
  • żel aloesowy, balsam galmanowy i torebki chłodzące,
  • płatki owsiane.

 

No to życzę Wam przyjemnych, ciepłych wakacji bez poparzeń, potówek i tym podobnych nieprzyjemności.

 

Wakacyjne s.o.s. Część 1- ochrona przeciwsłoneczna, ugryzienia i nawadnianie się

Okres letni ma swoje plusy, ale i także minusy- komary przenoszące różne choroby i niemiłosiernie gryzące nawet te najmniej odpowiednie miejsca, pyłki w powietrzu, gorąca temperatura powodująca omdlenia i poparzenia czy odwodnienie.

Można temu zaradzić na kilka sposobów. I cieszyć się udanym urlopem. Poniżej podaję Wam efektywne metody zapobiegania i skutecznego leczenia, jeśli jednak np. doszło do poparzeń lub ugryzień. W drugiej części alergie, poparzenia i potówki.

 

woda
Pij więcej wody latem (źródło: ABC zdrowie)

 

Ochrona przeciwsłoneczna

Z czasem nasze organizmy się zmieniają, zaczynamy być bardziej wrażliwi na słońce i upały. Po prostu starzejemy się, mamy więcej toksyn w ciele, jesteśmy osłabieni przyjmowaniem leków lub są to inne przyczyny. Z wiekiem zaczęłam źle reagować na słońce, teraz mogę na nim przebywać jak zastosuję krem z filtrem min SPF30, ale jednak bardziej mi służy SPF50. Może nie opalam się przez to już tak mocno, ale chyba jednak zdrowie i komfort są ważniejsze. Wiem, co to duże piekące i bardzo swędzące bąble na dekolcie i nie jest to wcale przyjemne….

  1. Kremy do opalania mają swoją datę ważności i jest to pomiędzy 12-18 miesięcy. Zazwyczaj wymieniam kremy w każdym sezonie. Po otwarciu staje się coraz mniej efektywny. Przetrzymujemy je w chłodnym i ciemnym miejscu. I o.k. Powiem szczerze- nie wiem, czy jest to kolejny chwyt reklamowy, żeby kupować je częściej i najlepiej te najdroższe. A tanie nie są w sezonie. Ale jednak się raczej trzymam tego. Zazwyczaj używam kremy w spray’u Nivea. Podobno te tańsze ( np. w UK Cien czy w Polsce Lirene) nie różnią się jakością, więc bez różnicy.
  2. Zażywanie leków przeciwbólowych, antykoncepcyjnych, przeciwdepresyjnych ma wpływ na jakość opalania. To znaczy- zawierają one w składzie coś, co powoduje, że można się łatwiej i szybciej spalić na słońcu. Niestety, czasem trzeba wyżej wymienione zażywać, więc warto czytać ulotki czy skonsultować się z lekarzem, zanim wyjedziemy w jakieś ciepłe miejsce. Wtedy będziemy wiedzieć, ile słońca i jak możemy dawkować.
  3. Ile kremu używać? Podobno odpowiednia ilość to 2 łyżeczki kremu o min. SPF15 na pokrycie tylko górnej części ciała, czyli głowy, ramion i szyi. Czyli w stroju potrzebujemy ok. 2 łyżek. I oczywiście mocniejszego kremu. Najlepiej się posmarować, zawsze to robię, ok. 30 minut przed ekspozycją na słońce. A później po każdej kąpieli znów nałożyć krem. No i przed każdym wyjściem na słońce. Osobiście, zawsze smaruję się na wyczucie i raczej więcej niż mniej. Mój ukochany na początku wręcz jest biały jak bałwan.

 

komar
Komary przenoszą groźne choroby.

 

 

Ugryzienia owadów

Bywają bardzo nieprzyjemne. Bąble, swędzenie, czasem uczulenie na jad. Zdarzy się, co najgorsze, że komar ugryzie cię na środku nosa, czy w innym nieodpowiednim miejscu. Warto więc zawsze zabrać ze sobą preparat przeciw ugryzieniom i po ugryzieniu. Zwłaszcza jak masz słodką krew.

  1. Komary lubią pot i zapachy perfum, więc regularnie bierz prysznic i staraj się nie używać perfum i innych zapachów. Komary nie lubią zapachu cytryny, więc wieczorami możesz używać cytrynowej świeczki, a w ciągu dnia możesz do kosmetyków myjących dodać kilka kropel soku cytrynowego. Warto też zainwestować w jeden z dostępnych na rynku bezzapachowych antyperspirantów.
  2. Komary lubią ciemne kolory tj. czerń, granat czy fiolet. Dlatego noś jasne kolory np. biel czy beż. Jasne kolory też odbijają światło, o czym wiemy.
  3. Jeśli jednak ugryzą, weź chłodny prysznic, który pomoże ukoić swędzenie. Użyj preparatu z histaminą. A jeśli nie posiadasz, możesz nałożyć troszkę pasty do zębów- mentol pomoże na jakiś czas ukoić swędzącą i rozpaloną skórę.

Nawadniaj się regularnie

Nigdy nie lubiłam niegazowanej wody. Ale przyszedł taki czas, że nauczyłam się ją pić, po prostu. Wiedziałam,  że powinnam i że to pomaga. Latem piję mocno schłodzoną, czasem z plastrem cytryny. Natomiast woda gazowana, jeśli ktoś woli, to też dobry wybór. Piję obydwa rodzaje wymiennie. Staram się wypijać ponad 1 do 2 l dziennie, co przy wysokiej temperaturze jest bardzo łatwe, natomiast przy niższej- kwestia przyzwyczajenia. Mam taki nawyk w pracy, że małymi łykami piję wodę przez cały dzień i okazuje się, że wypiłam już dobry litr. Aby zyskać dodatkowe krople wody, wykorzystaj poniższe porady.

  1. Jedz owoce z dużą ilością wody tj. pomarańcze, grejpfruty, arbuza. Rób soczyste lody z zamrożonych owoców. Rób sałatki z soczystych warzyw tj. ogórków, pomidorów czy sałaty.
  2. Nie każdy jednak lubi wodę. Znam osoby, które są w stanie pić tylko gazowaną. I to jest o.k. Dlatego warto dodawać do schłodzonej wody zimne kawałki owoców, tj. maliny, arbuz czy winogrona.
  3. Pij kawę! Oczywiście bez przesady. Ale dawny mit, że kawa odwadnia, został na szczęście obalony. Kocham kawę, zazwyczaj piję tę dobrej jakości, świeżo zmieloną i zaparzoną, mm. I nie mniej niż dwa kubki dziennie. Woda w kawie też nawadnia. Optymalna dawka to cztery szklanki dziennie.

 

W następnej części jak pomóc sobie podczas pylenia, jak ukoić ból i swędzenie od poparzeń i jak pomóc sobie, gdy wystąpią potówki.

A wy macie jakieś rady do dodania?