Pakowanie z głową- 10 baardzo przydatnych trików

Wakacyjnie, aż się zapomniałam z pisaniem. Wracam do Was. Ach, obowiązki. Tutaj już mało letnio, pogoda codziennie podobna i nie więcej, niż dwadzieścia jeden stopni w ciągu dnia. Część z Was jest być może już po urlopie, inni pomiędzy dwoma ( tak jak ja!), a niektórzy może pojadą nieco później. Warto też dlatego znać świetne triki, jak się pakować inteligentnie. Sposobów tych może być mnóstwo. Każdy z nas potrafi być kreatywny. Poniżej przestawię kilka naprawdę przydatnych. Do dzieła!

 

IMG_3500

 

  1. Pakowanie naszyjników– jeśli nie chcesz, żeby się zwijały i plątały, weź słomkę do picia, przeciągnij jedną końcówkę na drugą stronę słomki i voila- gotowe. Następnie zawiń w folię bąbelkową i zapakuj do walizki. Możesz też wziąć jeden kawałek folii z bąbelkami i pakować biżuterię jeden element za drugim, każdy zwijając osobno. W ten sposób wszystko będzie trzymało się w kupie.
  2. Gdy bierzesz tylko podręczny bagaż- pakuj pasujące do siebie ubrania w dobranych kolorach np. szorty- koszulka-sandały. Suknia- buty na obcasie, dżinsy- bluzka w odpowiednim kolorze. Dołóż także szal na chłodniejsze wieczory. Może on ci też posłużyć jako koc czy poduszka w trakcie lotu. No i zarzuć na siebie cardigan, żeby oszczędzić miejsca w walizce na inne rzeczy. A sweter przecież zawsze się przyda.
  3. Dwa w jednym– na jedną parę spodni przeznacz dwie koszulki. I zestawy na dwa dni gotowe. To samo szorty czy spódnica. Jeśli chcesz, jasne ubrania odwróć na drugą stronę, żeby uniknąć plamek od zewnętrznej.
  4. Wlewaj kosmetyki w mini buteleczki- nie bierz za dużo kosmetyków, bo wiele z nich możesz kupić na miejscu. Weź tylko ze sobą te naprawdę niezbędne i przelej je do małych buteleczek. Zaoszczędzi to miejsce i wagę. Zawiń w torebce w małym ręczniku albo schowaj do szczelnej, wodoodpornej kosmetyczki.
  5. Roluj ubrania– to zaoszczędzi miejsca i spowoduje, że nie będą wygniecione. Włóż rzeczy tak, żeby te najcięższe były na spodzie jak stawiasz torbę w pionie, a najbardziej delikatne na wierzchu.
  6. Przewożenie kolczyków– prosty sposób na to, żeby kolczyki trzymały się w parze. Weź kilka starych guzików i kolczyki powsadzaj do dziurek. Następnie wsadź do mini torebek. Albo po prostu użyj specjalnych malutkich pudełeczek na biżuterię. Możesz też użyć pudełeczek po jajkach Kinder czy malutkich pudełeczek po zatyczkach do uszu.
  7. Pakowanie bielizny– zamiast kłaść biustonosze jedne na drugim, w każdą jego kieszeń coś wsadź, np. parę majtek czy skarpetek. To zaoszczędzi miejsce i będzie przeciwdziałało odkształcaniu się miseczek.
  8. Mapy i przewodniki– dodają wagi, możesz więc zrobić zdjęcie potrzebnych stron albo skopiować i wziąć ze sobą. Możesz też znaleźć specjalne aplikacje i ściągnąć mapy i przewodniki na telefon. Osobiście wolę wziąć ze sobą lekki przewodnik, ale innym ta metoda może się bardzo przydać. Po prostu lubię książki.
  9. Buty– tutaj też można zaoszczędzić dużo miejsca poprzez wykorzystanie otworów w butach. Włóż do nich mniejsze przedmioty typu ładowarka albo skarpetki i zapakowane w woreczek majtki.
  10. Tabletki przeciwbólowe– wyciągnij z pudełeczek i wsadź listki luzem. To samo z innymi rzeczami w pudełkach, które możesz z nich wyciągnąć.

Proste, fajne sposoby na pakowanie jak widać. Bardzo ułatwiają życie. Większość z nich stosuję, a inne zamierzam wykorzystać na następnych wakacjach już niebawem.

Polecam także, jeśli macie troszkę dodatkowego miejsca, żelazko podróżne. Z tym często jest problem w hotelach, a warto mieć pod ręką na tu i teraz. Najlepiej to z możliwością prasowania w pionie. Można też przewozić luzem. I ze względu na wielkość, zajmuje naprawdę niewiele miejsca.

A wy macie jakieś sprawdzone sposoby na bardziej praktyczne pakowanie?? Podzielcie się nimi :-).

Hej lato, lato! 12 powodów, za które cię uwielbiam

Lato to piękna pora roku. Zresztą- każda pora roku jest piękna na swój sposób. Ale powiem szczerze, że teraz po prostu staram się chwytać każdy ciepły dzień za rogi. Jest we mnie dużo radości i podziwu dla drobnych rzeczy.

A za co głównie kocham lato? Oto powody.

1. Słońce– każdy z nas potrzebuje witaminy D, której tak bardzo brakuje w okresie jesienno- zimowym. Tak że- korzystajmy! Wystarczy wystawić się na 15 minut. Słońce także poprawia nastrój i można przy okazji szybko wysuszyć wyprane ubrania :D.

2. Zielono mi!– wszędzie pełno zieleni: trawy, kolorowe kwiaty, cudowne łąki i pola ( zwłaszcza te w Polsce, które mam okazję oglądać przy każdym pobycie w czerwcu- cudo!). Świat po prostu żyje pełnią barw. I to wygląda pięknie.

3. Lody– chce mi się jeść lody. Zimą tego apetytu nie mam. Wszelakie, a najbardziej te z karmelem i chrupiącymi kawałkami. Chyba pora też pomyśleć o domowym sorbecie.

4. Ciepłe dni- gdy nie musisz wkładać warstw ubrań. Ładna sukienka, sandały, lekki sweterek i w drogę…. To jest to. Albo strój kąpielowy i hop do basenu.

5. Ciepłe noce– też się często zdarzają. Usiąść wieczorem na swoim, urządzonym balkonie ( albo ogrodzie) i cieszyć się ciepłem i piękną porą roku. Z kieliszkiem wina abo wody.

6. Coroczne wakacje– ostatnimi czasy wybieram ciepłe wyspy, gdzie jest lazurowa, cieplutka woda, fajne widoki i można znaleźć jednak jakieś ustronne miejsce. Takie wycieczki zawsze mnie pozytywnie doładowują i zawsze wracam pełna inspiracji. Na takich wyspach jestem niczym Zafon albo Marquez, ale po wakacjach mi trochę mija, he he.

7. Długie dni- lubię dni te długie i te krótkie. Dłuższe, bo rano się łatwiej wstaje, a wieczorem więcej widzi. Ale lubię też krótkie, zimowe dni.

8. Tyle aktywności do wyboru– gdy jest ładna pogoda, można robić więcej rzeczy: przyjemniej się spaceruje, można iść na odkryty basen, posiedzieć w knajpce na dworze, jechać na wycieczkę, nad morze poleżeć, poleżeć w gumowym basenie na balkonie też :D. Pograć w piłkę plażową czy usiąść nad brzegiem jeziora.

9.  Grill i spotkania– częściej chce nam się wyjść z domu, a wizyta z grillem jest dobrą wymówką. Mięsny, wegetariański- każdy ma wybór. Piękna, wakacyjna zastawa, schłodzone wino, oranżada i dużo śmiechu.

10. Spędzanie czasu na dworze- czy to nad jeziorem, czy w ogrodzie, czy na obiedzie ze znajomymi w restauracji. Chce się bardziej i siedzi się przyjemniej.

11. Wyjazdy do Polski- a tam rodzina, którą trzeba się nacieszyć. Cudowna przyroda, spacery między drzewami, popołudnia w ogrodzie, spotkania pod parasolem.

12. Mahoniowa skóra– naturalna opalenizna, delikatna. Za mocna niefajna, a poza tym, co będę ukrywać- mam uczulenie na słońce, więc ostatnio ograniczam siedzenie w pełnym słońcu do minimum. Ale staram się troszkę zbrązowieć. Taki lekki pocałunek słońca.

94956_lato_kwiecista_polana
Lato, lato jesteś piękne!

A czy wy kochacie tę porę roku? Za co najbardziej?

Międzyrzecki Rejon Umocniony, czyli co jeszcze zostało po Niemcach

Uwielbiam te widoki latem. Województwo lubuskie kipi pełnią kolorów. Zielone łąki i lasy, maki, złote pola, dzikie tereny, niziny i doliny. Cudowne widoki!

Polecam tam zajechać. Oprócz niezliczonych jezior jest dużo zabytkowych zamków, spokoju, uroczych miasteczek i wiele atrakcji dla każdego. Uwielbiam oddalony kawałek od Gorzowa stary gród Santok. Jest pięknie położony. Domki postawione na wzgórkach, obok Warta. Dawniej pływaliśmy tam statkiem i podróż zwieńczona była ogniskiem. We wsi Santok znajduje się Muzeum Grodu Santok, polecam zajrzeć.

IMG_9224
MRU z zewnątrz, schrony

W niedzielę wybraliśmy się do bunkrów Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. Mój dziadek bardzo dobrze pamięta te tereny i później o nich wspominał. Pogoda jednak nas nie rozpieszczała. Byłam lekko ubrana, więc zakupiłam sobie kurteczkę z napisem ” Obrona cywilna”, w modnym granatowy kolorze. Kosztowała niewiele, a ogrzała mnie skutecznie. Zdecydowaliśmy się na krótką, 1.5 h trasę. I był to trafiony wybór. Najpierw zwiedzaliśmy okoliczne tereny, czekając na wyznaczoną godzinę. Oglądaliśmy stare armaty, czołg i kręciliśmy się wśród kramików z pamiątkami o tematyce wojskowej. Wymieniliśmy kilka słów z lokalnymi pasjonatami, napiliśmy się ciepłego napoju i nastała pora na zwiedzanie podziemi. Wycieczka rozpoczęła się od spotkania z przewodnikiem w muzeum, który przestawił informacje z zakresu układu i długości bunkrów, następnie kawałek wędrowaliśmy wśród łąk, schronów, trasą obok tzw. zębów smoka. To po prostu ciągła betonowa zapora przeciwpancerna. Po spacerze powoli udaliśmy się schodami w dół podziemi….

IMG_9214
Jedna z ciekawych maszyn, MRU

Najpierw kilka słów o MRU:

  • to najdłuższy kompleks korytarzy militarnych w Europie z okresu międzywojennego,
  • był budowany przez Niemców od 1934-1944 roku, aby zatrzymać Armię Polską, gdyby ta chciała uderzyć na Berlin,
  • MRU to 32 km podziemnych tuneli, które łączyły potężne schrony bojowe z zespołami magazynowymi i dworcami kolejek wąskotorowych, a także kilkudziesięciotonowe pancerze, obrotowe i przesuwane mosty strategiczne,
  • to także wielka atrakcja dla miłośników przyrody- to właśnie tam w obrębie podziemi funkcjonuje największy w Europie rezerwat nietoperzy, który jest zimową kryjówką dla ponad 35 tys. skrzydlatych ssaków ( w tym 12 gatunków!). Zimują one właśnie tam, a latem wylatują na zewnątrz. Na terenie MRU znajduje się Rezerwat Przyrody Nietoperek,
  • bunkry posiadały wiele różnych rozwiązań, pozwalających żołnierzom na życie w podziemiach i dość skuteczną obronę. Jednak nie posiadały broni przeciwpancernej i artylerii, dlatego Hitler w roku 1938 kazał wstrzymać budowę MRU,
  • także od 1943 roku podziemia były wykorzystywane jako podziemna fabryka do montowania silników lotniczych,
  • ciągle budowano schrony, ale jednak Niemcom zabrakło czasu na budowę kolejnych i wciąż nie mieli obrony przeciwpancernej. Z tego też powodu i innych tj. ogólnej dezorientacji wojsk niemieckich po ofensywie wojsk radzieckich i nielicznej załogi tam stacjonującej, szybko przełamano pozycję,
  • wiele obiektów znajdujących się na terenie MRU, w tym korytarze podziemne jest wpisanych na listę zabytków i widnieje w rejestrze Narodowego Instytutu Dziedzictwa.
IMG_9222
Mru, zęby smoka

Na dole było dość chłodno, momentami mokro i szaro. Korytarze są długie i ciemne. nie ma tam wind, stąd Niemcy musieli wszystko wnosić sami. Ciężka praca, trzeba przyznać. Wychylając się przez barierkę schodów, można było dostać zawrotów głowy, gdyż schody ciągną się na wysokości ok. 35-40 m. W środku można zobaczyć dawne kwatery żołnierzy, dawny magazyn i tory dla kolejki. A także miejsce, gdzie znajdował się punkt sanitarny. Długą trasę trzeba zwiedzać już odpowiednio przygotowanym- kalosze, ciepła i nieprzemakalna kurtka, czapka albo kaptur są niezbędne. Temperatura tam panująca wynosi 10-12 stopni przez cały rok. Ponad pół godziny zwiedzania podziemi i znów znaleźliśmy się na powierzchni. Powitały nas piękne, rozległe zielone tereny i duża ilość zębów smoka. Pan przewodnik, który był sympatyczny i opowiadał o MRU z pasją i energią, pożegnał nas i zaprosił do dalszego, indywidualnego eksplorowania pobliskich terenów. Pobyt w MRU zwieńczony został porcją pysznych, naturalnych lodów z Gościmia.

IMG_9116
W podziemiach MRU

Po drodze wstąpiliśmy do restauracji w Dworku Kaława. W zabytkowych wnętrzach można było wejść do niby celi. Obiad był smaczny, a wnętrza ciekawe.

I znów piękne widoki za oknem. Ponieważ jezior w naszym województwie nie brakuje, udaliśmy się na spacer po Lubniewicach. Lubniewice posiadają kilka jezior, więc jest wybór. Zamek nadal stoi nienaruszony i do tego jest odseparowany na wiele metrów bramą. Szkoda, to by było piękne miejsce na zajazd albo SPA- idealnie położony w lesie, nad jeziorem, wśród odgłosów natury. Niedaleko plaża miejska, lekko zapuszczona. Dalej wybudowano oszkloną restaurację nad samym jeziorem. Fajne miejsce na knajpkę. Z daleka wyglądała ciekawie. Spacer przez Park Miłości, dalej Woiński SPA. Po deszczach stan Jeziora Lubiąż  zdawał się wysoki. Zaliczyliśmy kawałek centrum miasteczka i nastąpił czas na powrót. Po drodze piękne, mieszane lasy. Tak, polskie lasy są wyjątkowe. Mają urok, tylko na kleszcze trzeba mocno uważać.

Wycieczka wzbogacająca i przemiła, i to pomimo mocnego wiatru i nie za wysokiej temperatury. Ale jest na co popatrzeć, podziwiać i to jest najważniejsze. Byliśmy trochę zmęczeni, ale i bardzo zadowoleni. Wartościowa wycieczka. Zawsze staram się coś nowego zobaczyć, gdy jestem w Polsce, odwiedzić góry i jeziora. Jeszcze jest tyle miejsc do poznania.

IMG_9132
Drzewo w Parku Miłości, Lubniewice

Czerwiec- podsumowanie miesiąca

Czerwiec był zazwyczaj bardzo ciepły w Anglii. Końcówka przedostatniego tygodnia została zwieńczona wyjazdem na urlop do Polski. Wylatywaliśmy z upału, lądowaliśmy w umiarkowanym cieple w Polsce.

Dom rodzinny

Niestety, w czerwcu zmarła kolejna bliska osoba, moja babcia. I następny rozdział w życiu się zamknął. Dziadka nie ma już od dwóch lat. Babcia na szczęście odeszła w spokoju, bez bólu i cierpienia. Odwiedziłam mieszkanie dziadka i babci, chyba po raz ostatni. Troszkę pomogłam ogarnąć rzeczy po nich i później stanęłam na balkonie, rozmyślając o tym, co minęło. Zwykle z babcią wychodziłyśmy i obserwowałyśmy ludzi- babcia siedząc na taboreciku, a ja stojąc obok i zwykle opierając się o barierkę. Teraz razem z mamą i siostrą.

Im starsza jestem, tym ciężej mi przychodzi wyjazd. Nie, żebym chciała wrócić do Polski, jeszcze nie. Ale tęsknię i widzę jak szybko i nieubłaganie płynie ten czas. Chciałabym tylko, aby wszyscy byli zdrowi i szczęśliwi, żyli długo i bez bólu. Tyle.

Pobyt upłynął mi aktywnie i szybko, głównie z rodziną. Czasem było trochę szybko, ale jestem zadowolona. Miałam czas dla każdej ważnej osoby, zrobiłam, co miałam zrobić i widziałam kolejny kawałek naszej pięknej Ziemi Lubuskiej. Jednak i tak zabrakło czasu. I kilku osób.

Zawsze obiecuję sobie, że poczytam książki. Mam ich tam tyle, w rodzinnym domu. Ale nigdy to mi się nie udaje! I te albumy, encyklopedie, gdy jeszcze w podstawówce otrzymywałam je jako nagrody. Piękne, kolorowe wydania, których nie mam czasu poczytać. Próbowałam czytać siostrzeńcom, ale nie były akurat zainteresowane życiem ptaków i gadów ;-). No nic- następnym razem może? Dużo się zmienia- jedni wyjeżdżają, inni odchodzą. Ale ogólnie jest dobrze i nie mam powodu do narzekania. Fajnie by było tylko być nieco bliżej….

janusz-003
Janusz z Gorzowa

 

Film i teatr

W Polsce miałam okazję zobaczyć w kinie film pt. Jestem mordercą w reżyserii Macieja Pieprzycy. Bardzo lubię oglądać polskie filmy fabularne, bo zazwyczaj są one naprawdę dobre i na przyzwoitym poziomie. W przeciwieństwie do zazwyczaj głupawych komedyjek o dzianych Warszawiakach. Jestem mordercą to film o zbrodni i karze, jednakże zbrodni, która prawdopodobnie nie została popełniona przez głównego bohatera, który miał być tym wampirem z Zagłębia. Świetnie i ujmująco zagrał go Arkadiusz Jakubik. A jego prostą, momentami bardzo zabawną śląską kobietę, Agata Kulesza- także świetna rola. Polecam, wyszłam po filmie poruszona i zamyślona. A o to własnie chodzi.

Znów nie udało mi się załapać na teatr letni. Chociaż raz wybrałam się na sztukę, która miała odbyć się na gorzowskim rynku w ramach Dni Gorzowa. Niestety, pech chciał, że umiejscowiona obok niego zabytkowa katedra i jeden z symboli Gorzowa, zaczęła płonąć. Każdy zapewne o tym wie, gdyż mógł oglądać transmisję na żywo w polskiej telewizji. Bardzo to było przygnębiające i zastanawia mnie, dlaczego tak często trafiam na takie dziwne wydarzenia. Naprawdę pożaru katedralnej wieży nie było od setek lat. Także przedstawienie się nie odbyło, a Dni Gorzowa były częściowo anulowane. Szkoda, bo był fajny program. Tylko, że pogoda też nie dopisała. Pech! Na pewno wybiorę się do teatru znów tutaj.

Moda i uroda

Odwiedziłam moje ulubione FCUK w Anglii. Nie jest to tani sklep, ale większość ubrań zrobiona jest z ładnych, dobrych jakościowo materiałów. Cenię ich za klasyczny, jednakże często unikatowy styl i jakość. Posiadają ubrania, które warto mieć w szafie, zwłaszcza jak się pracuje w biurze i chce wyglądać dobrze i inaczej.

W Polsce lubię Mohito. Mają zawsze kolorowe, ciekawe ubrania, dobre rozmiary. Jakość różna, ale ceny są niezłe. Mój ulubiony sklep, Promod, niestety został zamknięty, nad czym mono ubolewam. Ale za to jest butik z ładnymi, oryginalnymi włoskimi ubraniami, w którym znalazłam kilka zwiewnych, oryginalnych ubranek na lato.

fcuk
Żródło: FCUK, nowa kolekcja

Zakup kwasu hialuronowego firmy The Ordinary był strzałem w dziesiątkę. Nakładasz go na twarz, następnie krem, którego używasz na co dzień. Odnoszę wrażenie, że moja cera wygląda znacznie lepiej, od kiedy go używam.

Na pewno wizyta u kosmetyczki w Polsce w tym pomogła. Maseczki, oczyszczanie, świetny jak zwykle masaż twarzy i dekoltu- nic, tylko robić to najczęściej jak się da. Jestem też nową fanką kremów CC i własnie szukam jakiegoś dobrego na lato.

Do ust polecam też naturalny i nie testowany na zwierzętach balsam firmy Crazy Rumors. Naturalne składniki, dobre nawilżenie i natłuszczenie, a do tego pyszny smak lemoniady. Posiadają wybór kilku zapachów i przy okazji smaków, bo aż się chce zlizywać z ust. A to za sprawą dodanej do nich stewii.

crazy-rumors-citrus-flavours-vegan-lip-balm-collection-[2]-2666-p
Żródło: Cute Cosmetics, wegańskie i naturalne balsamy do ust.

Chciałabym kupić rower. Przejechałam się podczas pobytu w Polsce i brakuje mi tego wiatru we włosach, niewymuszonego ruchu i przyjemnego wysiłku.

Książki

Kupiłam dwie i będę czytać. Jedna w stylu Zafona, drugą pt. Zrozumieć życie Nadine Gordimer właśnie czytam. Nie kupuję dużo książek, bo też kilka mam w domu do przeczytania, a poza tym trochę ważą, więc wolę zamawiać przez Internet. Oczywiście uzupełniłam zapasy moich ulubionych, psychologicznych magazynów i spędzam czas na ich czytaniu. No i znalazłam przewodnik po Krecie w dobrej cenie, bo niedługo się tam wybieramy.

Podróże

Województwo lubuskie obfituje w piękne miejsca i widoki. Udało mi się zrobić kilka wycieczek,  w tym jedną do Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego i Lubniewic. Właśnie przygotowuję relację, tylko jeszcze czekam na zdjęcia. Będzie fajna, więc zapraszam w najbliższym czasie!

 

Kuchnia

W Polsce udałam się z rodziną do przyjemnej restauracji Don Giovanni w Gorzowie. Bardzo ładne, przyjemne i fajnie usytuowane miejsce w bocznej uliczce centrum miasta. Sala na piętrze była fajna i klimatyczna. Na pewno znów się tam wybiorę przy najbliższej okazji. Dania ładnie podane i smaczne. Zamówiłam karkówkę i purree ze szpinakiem na ciepło. Wszystko bardzo smaczne, tylko szpinak się lekko ciągnął, co mi lekko przeszkadzało. Ale to nie był problem. Deser, szarlotka na ciepło z lodami i kropkami sosu z owoców leśnych podane zostały w pucharkach.  I mila, dyskretna obsługa.

Image may contain: food and indoor
Szarlotka na ciepło w Don Giovanni, Gorzów Wlkp.

Planuję znów poeksperymentować w kuchni, a konkretnie stworzyć kolejny deser na wizytę znajomych. Planuję też dalej próbować kuchnię gruzińską- w Gorzowie próbowałam póki co serowych placuszków Chaczapuri na drożdżowym cieście.

Balkonowe love

Piękna stokrotka afrykańska niestety padła, a szczypiorek za to wystrzelił w górę i miałam okazję go jeść dziś na śniadanie. Brakuje mi pięknych kwiatów, więc planuję się wybrać w kolejny weekend do sklepu ogrodniczego. Może znajdę jakąś przyjemną, ładną roślinkę.

Muzyka

Na wakacje polecam składankę Lazy Hours. Wróciłam do niej po latach, dobrze się słucha i są na niej uzdolnieni artyści.

Także zaskoczył mnie polski DJ C- Bool- piosenka DJ Is Your Second Name to naprawdę światowy poziom. Tak jak Never Go Away. Świetny kawałek na wakacje. Chłopak się ciągle rozwija i życzę powodzenia na światowych listach!

 

Nadal mam wakacje, a w następnym tygodniu powrót do pracy. Ciekawe, co u Was??