Piękne słowa, j. polski, cz. 2: Wiosna

Jest pięknie, jest gorąco. Jest przede wszystkim długi weekend i można się nim cieszyć na różne sposoby. Mimo, że chwilowo mamy lato, to jednak….

… przyszła wiosna. Już jakiś czas temu, ale dopiero niedawno ukazała się w pełni. Wiosna to piękna pora roku, moja ulubiona. Każdą porę roku lubię: zimę za biały puch, święta i choinkę; wiosnę- za przebudzenie natury, słońce i piękne kwiaty; lato- za błękitne morze, bryzę we włosach i ciepłe wieczory; jesień, moją porę roku- za wieczory z książką, urodziny, złote liście i aurę tajemniczości.

Ale wiosna to jednak wiosna! Cudowna, kolorowa, brzmiąca śpiewem ptaków. Dni robią się długie i cieplejsze.

Z tej też okazji mam dla Was trochę wiosennych słów.

Słowa związane z wiosną:

  • wiosenka czyli wiosna inaczej,
  • rok, np. mam osiem wiosen,
  • śnieżyczka- przebiśnieg,
  • horda, tabun, wataha, kierdel- stado, np. ptaków,
  • glinianka- staw,
  • szafran- krokus,
  • knieja-las,
  • łęg- las,
  • młodnik- las,
  • selwa- las,
  • promenada- dawniej spacer,
  • wacha, dżdża- lekkie opady deszczu,
  • niebieskie upusty, pompa- ulewa,
  • figle- migle- harce ( np. wiosenne ;-)),
  • karakol- harce,
  • majluft- majówka,
  • Pascha- Wielkanoc prawosławna,
  • trel, tryl- śpiew ptaków,
  • świergolenie- odgłos ptaków,
  • błonie- łąka,
  • polana- łąka,
  • niwa- łąka,
  • hala, polana- łąka,
  • darń, darnina- trawa,
  • parcela- ogród.
dzwoneczki
Wiosna, ach to ty 🙂

 

A Wy znacie jakieś inne ładne słowa, mniej znane, związane z wiosną? Propozycje w komentarzach proszę :-).

W następnej części temat: Przyjaźń.

Kwiecień- podsumowanie

Czyli co miesięczne podsumowanie- książki, podróże małe i duże, wyzwania, filmy i masa innych. Troszkę później w tym miesiącu, bo były inne tematy.

Tymczasem pogoda zrobiła się piękna. Pięknie, słonecznie. Ma być jeszcze cieplej, w tygodniu istne lato… Za tydzień mam długi weekend i na pewno będzie co robić w taką cudną pogodę! Dwa tygodnie temu rano potrafiły być 2 stopnie rano i nosiłam zimowy płaszcz… W zeszłym tygodniu za to ulewy i parasolka nigdy nie zdążyła porządnie wyschnąć ( druty oczywiście połamane, pora na nową i dobrej jakości). Kwiecień okazał się miesiącem chłodnym i zmiennym. No cóż, w końcu kwiecień plecień….

Wróciłam do wypieków. Zrobiłam swoje pierwsze ciasto od wielu lat- serowy domek. Smak dzieciństwa. Co prawda jego się nie piecze, ale jednak ciasto. Nie wyszło idealnie kształtne, ale ładne. A przede wszystkim- pyszne. Powtórka za rok pewnie. Planuję drugie ciasto, trudniejsze i pieczone, za kilka tygodni.

Książki… Wciąż nadrabiam zaległości i będę zaczynać nowe. Póki co dalej na tapecie Zagożdżon i Skalska. A także moje ulubione magazyny.

Filmy.. Z tym różnie, ale zaczęłam oglądać nowy serial pt. Wielkie kłamstewka. Pierwszy odcinek był dość powolny, ale się rozkręcił. Ale jest fajna obsada, piękne zdjęcia i domy nad oceanem. Nie jestem osobą mega telewizyjną. Ale jak już zaczynam coś sporadycznie oglądać, to ma być ciekawe, dobre, trudne i o prawdziwym życiu. Z fajnym klimatem i dobrymi zdjęciami. No i też może być nakręcone na postawie dobrej książki.

Spektakle. Lunch o północy przyjechał do Londynu. Wystąpili: Piotr Gąsowski, Joanna Kurowska, Paweł Królikowski i Anna Oberc. Sztuka opowiada o małżeństwie, które obchodzi swoją szesnastą rocznicę ślubu. Z tej okazji mąż postanawia zaprosić parę do czworokąta. I tu się zaczyna… Skrywane marzenia, pretensje, związki i miłość. Ogólnie przyjemny wieczór.

Ostatnio odkryliśmy lokalny park. Jest śliczny, ma pośrodku ciekawy dom ( dawniej budynek klubu golfowego). Tajemnica sceneria, a w środku oryginalna posiadłość, rodem ze strasznych filmów. To lubię :-). Zdjęcia poniżej. Odwiedziłam ostatnio znów to miejsce, ponieważ odbywał się tam pchli targ. A następnie wybrałam się na spacer środkiem, po pięknej trawie. Cudowne uczucie, ptaki rozprawiały na całego i wszędzie tak zielono!

beck mansion
Dom w parku

Skończyłam dietę. Jest dobrze. Przyzwyczaiłam się do jedzenia zdrowego i mniejszych porcji. Natomiast czasem jadam słodycze. I próbuję zmotywować się do ćwiczeń. Na razie zapewne nie będzie ze mnie królowa fitness, ale dla zdrowia i kondycji warto się ruszać. Chociaż zapewniam sobie spacery.

Zrobiłam sobie spacer do Westminster. Udałam się tam do St. Thomas Hospital na wydarzenie pod nazwą ” Heart Failure Awarness”.  Pisałam już o tym tutaj i niedługo druga część. Uzyskałam cenne informacje jak dbać o serce i co się dzieje, gdy już nasze serce nie będzie w pełni sprawne. Cenne i ważne informacje, którymi dzielę się z wami na blogu. Udaję się też na wykład o demencji. I niedługo będzie też wpis o dbaniu o kondycję naszego mózgu, co też jest bardzo ważne. Spacer był przyjemny, jednakże pogoda zimowa, rzekłabym- chłodny wiatr, nie za ciepło. No cóż…

Balkon się wzbogacił o stokrotkę afrykańską ( Osteospermum). Śliczny kwiat, który ma ciekawy jasno-żółty kolor z domieszką innych. Teraz pięknie kwitnie, chociaż słońca było bardzo mało. Za to teraz ma go dużo. Moje śliczne różowe stokrotki za to niestety padły. A szczypiorek powoli sobie rośnie. I chyba na razie poprzestanę na tych trzech.

stokr afr
Osteospermum w kolorze żółtym. Piękna.

Planuję wdrożyć w życie trochę naturalnej kosmetyki, wpis tutaj. Zrobiłam sobie póki co krem pod oczy z oleju kokosowego i płynnej wit. E. Korzystam też czasem z ogórka na twarz, oliwy z cytryną na paznokcie, oleju kokosowego na końcówki. Zaczyna mnie przerażać skład sklepowych kosmetyków, więc zaczęłam się interesować naturalnymi metodami.

Zapraszam za miesiąc do kolejnego podsumowania. Pogoda piękna, korzystajcie!

Kosmetyka naturalna, o pięknie naturalnym

Ostatnio przeczytałam książkę Aleksandry Zaprutko- Janickiej pt. Piękno bez konserwantów. Sekrety urody naszych prababek. Jestem ostatnio zwolenniczką tego, co naturalne. Jestem zmęczona wciskaniem nam drogich kremów z wątpliwym składem, podobnie jest z żywnością. Postanowiłam też wcielić w życie kilka przepisów. Na razie zaczęłam od przepisu z internetu- krem pod oczy na bazie oleju kokosowego. Jeszcze nie znam efektów. Okolice oczu to niewątpliwie najbardziej delikatne i ciężkie do zadbania miejsce na twarzy. A zmarszczki powstają tam wcześnie. Pierwsze można zobaczyć po dwudziestym roku życia, powstają od częstego uśmiechania się, marszczenia oczu lub/i płaczu.

Aleksandra Zaprutko- Janicka porusza temat pielęgnacji skóry twarzy i ciała w dwudziestoleciu międzywojennym. Podaje przepisy na kosmetyki naturalne. Mówi o sławnych wówczas lekarzach, aktorkach, miss Polski, producentach kosmetyków ( np. Max Factor) i rozwijającej się już wówczas chirurgii plastycznej. Były to czasy emancypacji i rewolucji społecznej.

toner

I zgodzę się z aktorką- nasze babki i prababki, nawet gdy nie miały pieniędzy, potrafiły o siebie należycie zadbać i wyglądać pięknie. I to bez sztucznego poprawiania tego i owego. Pamiętam jak czasem oglądałam zdjęcia moich babć. Wyglądały ładnie i naturalnie. Jedna z nich- ładnie ułożone, naturalnie falowane włosy, wydatne i pomalowane usta i zgrabny, kształtny nos. Świeżość, młodość i naturalność. Wszystko bez chemii.

Jestem zainteresowana nabywaniem mniejszej ilości kosmetyków, chociaż nie uniknę całkowitego zaprzestania kupowania. Wszystko to kwestia czytania etykiet, znajomości składników zawartych w kosmetykach i metoda prób i błędów. Jeśli mam wydawać na coś niemałe pieniądze, wolę, by było to coś naprawdę warte kupna.

Jeśli chcesz wypróbować na sobie naturalne mikstury, podaję poniżej kilka przepisów na kosmetyki na różne partie twarzy i ciała. Pamiętaj, że robienie ich w domu jest na twoją własną odpowiedzialność. Możesz mieć na niektóre składniki uczulenie, więc warto to najpierw sprawdzić.

Jak dbać o wargi

Aby zapobiec ich wysychaniu, można sporządzić następujący balsam:

10 gramów białego wosku pszczelego

30 gramów oleju migdałowego 

4 gramy esencji benzoesowej 

Wszystkie składniki wymieszać i nakładać na spierzchnięte usta.

Uwaga! Esencja to nie to samo, co szkodliwy benzoesan sodu, jest to substancja naturalna.

Na meszek, ale nie bujne owłosienie nag górną wargą, poleca się regularne przecieranie włosków wodą utlenioną ( najlepiej w większym stężeniu niż 3%).

Metoda na siano na głowie ( nie dla wegetarian!)

50 gramów białej wazeliny

125 gramów smalcu

80 gramów łoju topionego

Składniki roztapiamy na wolnym ogniu i mieszamy energicznie aż do otrzymania jednolitej masy. Jeśli chcesz nadać mieszance ładnego zapachu, dodaj kilka kropel ulubionego olejku eterycznego, np. różanego.  Proporcje: 1,3-3 gr olejku na 25 gr produktu. Nałożyć niewielką ilość na mokre włosy, po uprzednim roztarciu w dłoniach. Kosmetyk przechowywać w lodówce, gdyż może szybko zjełczeć.

Odciski na stopach

Szare mydło

Soda

Boraks

Jeden z powyższych składników dodać do wody, a po wymoczeniu stóp zetrzeć odcisk za pomocą tarki lub pumeksu.

Własny puder

Woda

Ryż

Wlać wodę do miski i nasypać ryżu. Odstawić na 24  godziny. Po tym czasie odlać mętną wodę i zastąpić ją świeżą. Powtórzyć trzykrotnie. Wysuszyć ryż, uwaga na spleśnienie. Suchy ryż utrzeć w moździerzu na pył. Przesiać przez gazę. Na koniec przesypać do zamykanego pudełeczka. Ważne, aby było szczelne, bo nie chcemy wilgoci dostającej się do środka. Idealnie nadaje się do matowienia twarzy i usuwania nadmiaru sebum. Uważać przy aplikacjo, bo mocno się osypuje. Wodę po ryżu można użyć np. jako płukankę do włosów. Zawiera bowiem ona dużo z gr. B.

Alute Konferencja Czas Kobiet- relacja

W zeszłą niedzielę wybrałam się na całodzienną konferencję dla kobiet zorganizowaną przez platformę dla kobiet Alute. Składała się ona z kilku paneli: kobieca moc, gość specjalny, wywiad- Beata Pawlikowska, panel medyczny, panel- kariera w korporacji vs. biznes własny oraz zarabianie we własnej firmie.

konfrerejcna

Pierwszy, wstępny panel prowadzony był przez Magdalenę Glistak, Coacha Kobiecej Mocy. Mówiła w ogólnym znaczeniu o kobiecej mocy, o tym, że każda z nas jest warta wiele i mamy ogromny potencjał, o którym często nie wiemy.

Następnie przeszła ona do kolejnego panelu i zaprosiła na scenę gościa specjalnego- Beatę Pawlikowską. Beata Pawlikowska mówiła o pokochaniu siebie, zachwycie światem i cieszeniu się każdym porankiem. O podróżach, konsekwencji w dążeniu do osiągania celów. I o tym, jak ważne jest dbać o ciało i duszę np. poprzez nie jedzenie białego cukru i codziennej aktywności. Wszystko opowiedziane oczywiście w charakterystyczny sposób, jakiego używa pani Beata.

Kolejny panel traktował o kobiecym zdrowiu i urodzie. I był to mój ulubiony moment tego dnia. Lekarze wypowiadali się bardzo ciekawie. Prof. Knapp we wspaniały i kreatywny sposób, posługując się sztuką od praczasów, opowiadał o kobiecym zdrowiu intymnym i zagrożeniach. Dowiedziałam się też ciekawej rzeczy z zakresu stomatologii. Staw skroniowo-żuchwowy jest tak ważny, że jeśli z nim jest coś nie tak, może to się odbić na całym ciele! Bo jest to pierwszy staw w kolejności w naszym ciele. Dlatego tak ważne jest to, żeby o niego dbać ( wypełnienie w zębie MUSI być odpowiednio wyszlifowane i dopasowane do naszej szczęki!) i jeśli pojawia się nawyk „zgrzytania zębami” trzeba koniecznie to wyleczyć. Bardzo ciekawa i ważna rzecz. Wykład o dietetyce był także bardzo fajny. Dowiedziałam się, że awokado można jeść kilka dni w tygodniu, bo jest bardzo zdrowe ( oczywiście pamiętając o zachowaniu  dziennej kaloryczności) i ma tak twardą skórkę, że nie docierają do środka pestycydy, co nie zdarza się przy innych owocach. Została podana przykładowa jednodniowa dieta. I okazało się, że to już wiem. Nauczyłam się dość na swojej własnej diecie. Mówiono też u tzw. super foods. Z zakresu medycyny estetycznej dowiedziałam się o zabiegach nie- i inwazyjnych. O botoksie, który odpowiednio aplikowany nie powoduje tak znacznych zmian w mimice.

Następnie był czas na lunch. Skorzystałam z okazji i po lunchu w tureckiej knajpce nad samą rzeką, udałam się na spacer nad Tamizą.

Po lunchu odbył się kolejny panel. Trzy fajne kobiety: Magda, Ola, i kolejna Magda, poruszyły temat kariera w korporacji vs. własny biznes. Ich przemyślenia, wnioski i obserwacje były bardzo ciekawe i przydatne. Do tego dziewczyny miały fajne podejście do życia, własne zdanie i każda zupełne inne podejście do wielu spraw. Rozmowa skończyła się pytaniem dziewczyn do siebie sprzed kilkunastu lat. Warto wziąć ich słowa do serca, bo nie każdy odnajdzie się we własnym biznesie jak i nie każdy będzie chciał pracować w wielkiej firmie i spędzać tam dużą część swojego życia.

Ostatni wykład był prowadzony przez Agnieszkę Karakurd, która zajęła się zachęcaniem kobiet do prowadzenia własnego biznesu. Ogólnie omówiła planowanie biznesu, uwalnianiu potencjału finansowego. Jak stworzyć i zarządzać biznesem.

Był to niewątpliwie miły i potrzebny dzień. Warto było spędzić dzień w towarzystwie kobiet, które chcą w życiu zbudować coś fajnego. Do tego miejsce, pogoda i klimat sprzyjały wydarzeniu.

Na koniec o samym miejscu. Canary Wharf. Jest fajne i dość spokojne w porównaniu z centrum Londynu. Uważam, że warto tutaj wracać raz na kilka miesięcy. Zwłaszcza latem, gdy można usiąść w jednej z wielu knajpek położonych tuż koło rzeki i cieszyć się fajnymi widokami. Miejsce to jest raczej bardziej biznesowe i tętni życiem od poniedziałku do piątku. W weekend natomiast dzielnica nieco pustoszej trochę i można znaleźć kilka spokojnych ławeczek. A także zjeść smaczne jedzenie w okolicznych restauracjach, a także taniej, kupując przekąski w vanach. Wrócę tam niebawem.

 

Piękne słowa, j. polski, cz. 1: Miłość

Miłość rozum zaślepi. Gdy się komu w łeb wrzepi”, Mikołaj Rej 

Zainspirowana wcześniejszym tekstem i tekstami innych blogerów, postanowiłam dodać nowy dział do swojego bloga, a mianowicie zabawę z językiem polskim. Przy okazji naukę dla siebie i innych. I jakże potrzebny trening mózgu, o którym więcej wkrótce. No i dlatego, że znamy tylko ileś tysięcy słów. Prawie każdy z nas zna podobne. A język polski ma ich znacznie więcej.

miłość
Idź za głosem serca…

Innym powodem jest to, że nasz język idzie czasem w zapomnienie. Zwłaszcza ludzie, którzy mieszkają za granicą, zaczynają mieć problemy z jego używaniem. Bo czasem może tak chcemy. Język polski jest tak starym językiem, tak zróżnicowanym i pięknym jak rzadko który. Dbanie o język dla wielu ludzi jest bardzo niepopularne. Ważniejsze jest to, co się ma i ile się ma. Spotykam ludzi wykształconych, po dobrych studiach, z dobrą pracą i niestety, czasem uszy bolą, gdy się ich słucha. Zawsze byłam trochę staroświecka ( oldschool’owa, jakby to inni powiedzieli. Chociaż przyznam się po cichu, że lubię to słowo!) i lubiłam robić coś inaczej. Ano, gdy dzieciaki szły po szkole się bawić, czasem wolałam oglądnąć profesora Miodka. A gdy ” wyjście do teatru” kojarzyło się większości tylko z odpoczynkiem od lekcji, ja byłam uradowana taką wizytą. Oczywiście nie ominął mnie bunt nastoletni i dwudziestoletni. Ale język polski, a zwłaszcza dyktanda i ćwiczenia z gramatyki, to był mój konik swego czasu.

Oczywiście oprócz języka polskiego warto znać także inne. Podziwiam ludzi, którzy świetnie mówią po polsku, ale przy okazji płynnie posługują się innymi językami. O te inne też trzeba dbać, żeby np. mieć lepszą pracę. I słuchało się nas z przyjemnością.

Dodam jeszcze, że lubię używać różnych języków na zmianę. Mówię tu o Facebooku, Instagramie itp. Często zamieszczam tekst po polsku i angielsku, czasem tylko po angielsku. W zależności od sytuacji. Bo mam też anglojęzycznych znajomych. I mieszkam za granicą, jak wiadomo. Ale wszystko z umiarem.

Taka anegdota. Akurat miałam rozmowę o pracę, po angielsku. I o ile dobrze mi poszło, bo miałam przemyślane przykłady itp. O tyle wiem, że wciąż muszę pracować nad składnią, wymową itp. Nieustanne wyzwanie.

To teraz o słowach w miłości. Pierwsza część będzie się składała ze słów kojarzonych z miłością i flirtem. Dzięki temu i ja nauczę się czegoś nowego. To do dzieła!

  1. Osoba wielbiąca panienkę, uganiająca się za nią:
  • absztyfikant,
  • adorator,
  • wielbiciel,
  • konkurent,
  • amant,
  • pretendent do ręki,
  • fatygant,
  • zalotnik,
  • epuzer. 

2. Miłość, czyli głębokie uczucie do drugiej osoby:

  • uczucie,
  • umiłowanie,
  • afekt,
  • głos serca,
  • feblik.

3. Kobieta, którą się kocha:

  • dama serca,
  • bogdanka,
  • dulcynea,
  • flama,
  • królowa serca,
  • luba, miła,
  • nieboga,
  • oblubienica.

4. Ukochany mężczyzna:

  • drogi,
  • luby,
  • oblubieniec,
  • umiłowany,
  • wybranek.

5. Miłość jako pożądanie:

  • animalizm,
  • chuć,
  • jurność,
  • sensualizm,
  • somatyzm.

6. Miłość jako pasja, zamiłowanie do czegoś:

  • inklinacja,
  • konik,
  • przechył,
  • zakusy,
  • dryg,
  • bakcyl,
  • szwung.

7. Gorący pociąg do kogoś:

  • ciągotka,
  • podnieta,
  • priapizm,
  • tentacja,
  • ferwor.

W którym języku znajdziecie tyle synonimów, no? Na pewno nie w języku angielskim. Chociaż np. słów ” przepraszam” mają kilka.

A na koniec zagadka:

O ma ty bogdanko,

Nie mogę już mej chuci utrzymać w ryzach!

Mój głos serca się odezwał, 

I wzywa cię twój epuzer!

Dbaj o swoje serce, cz. 1: Nadciśnienie tętnicze

Akcja ” Zawał serce- miej świadomość”

Sprawy związane ze zdrowiem i dobrym samopoczuciem są jednym z moich ulubionych tematów. A ponieważ pracuję w służbie zdrowia, tym bardziej mam okazję dowiedzieć się więcej o tym co mnie interesuje, poprzez branie udziału w różnych wykładach i wydarzeniach.

heart

Ostatnio miałam okazję wybrać się do jednego z największych londyńskich szpitali na akcję, która nazywała się ” Heart Failure Awarness”. Jest to bardzo ważna rzecz, bo jak wiadomo, to dzięki sprawnie działającemu sercu jesteśmy w stanie żyć.

Przy okazji zdałam sobie sprawę jak wielu ludzi jest włączonych w cały proces leczenia osób, które mają poważne problemy z sercem. To nie tylko lekarze, pielęgniarki i operatorzy różnych urządzeń, ale przecież i administratorzy, lekarze współpracujący, osoby, które zajmują się transportem krwi i implantów oraz także studenci, którzy odbywają staż. I wiele innych osób. Tak jak i w każdym innym przypadku.

O wysokim ciśnieniu

Zacznę od wysokiego ciśnienia. Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że w ogóle je ma. Po prostu często nie daje ono żadnych objawów. Ale to własnie ono może doprowadzić do zawału serca czy wylewu. Natomiast mamy duży wpływ na to, żeby obniżyć nasze ciśnienie. I tym samym zmniejszyć ryzyko wystąpienia powyższych. Można wdrożyć w życie metodę  ” 10 minut dziennie aby zmienić swoje życie”.

Zacznę od tego, co to jest właściwie wysokie ciśnienie. Jak wiemy, nasze serce jest mięśniem, który pompuje krew do całego ciała. Ciśnienie oznacza jak mocno twoja krew jest wypchana przez tętnice. Czyli wysokie ciśnienie (inaczej hipertensja)  to nic innego, jak zbyt wysokie ciśnienie krwi przez cały czas. Czasem tętnice mogą być blokowane ( jeśli masz zbyt wysoki poziom cholesterolu we krwi) i w ten sposób nie są w stanie dostarczyć całej ilości tlenu do serca i mózgu. To może doprowadzić do wylewu ( mniej tlenu idzie do mózgu) lub zawału. W ten sposób wysokie ciśnienie krwi to po prostu dodatkowe ciśnienie kładzione na ściany tętnic, żeby dostarczyć większą ilość krwi. To może zniszczyć ścianki i tętnice mogą zostać zapchane. To oznacza większe ryzyko zawału lub wylewu. Wysokie ciśnienie może też z czasem spowodować powiększenie serca. Tym sposobem nie będzie ono w stanie wypompować wystarczającej ilości krwi. To może doprowadzić do niewydolności serca.

Dlatego ważne jest regularne sprawdzanie ciśnienia. Dorosły człowiek powinien mieć ciśnienie poniżej 140/90 mmHg. Gdzie 140 oznacza gdy ciśnienie jest na najwyższym poziomie ( skurcz serca) natomiast 90 oznacza ciśnienie krwi po rozkurczeniu serca. Oczywiście to, że jednego dnia mamy np. 160/110 nie oznacza od razu, że mamy wysokie ciśnienie, bo różne sytuacje mogą wzrost ciśnienia powodować. Natomiast trzeba to później monitorować. Jeśli masz problem z sercem albo naczyniami krwionośnymi tj. choroba wieńcowa serca, cukrzycę czy chorobę nerek, twoje ciśnienie powinno być poniżej 130/80 mmHg.

Objawy wysokiego ciśnienia

Czy są jakieś szczególne objawy nadciśnienia. Problem w tym, że rzadko one występują, stąd wielu ludzi do pewnego momentu nawet nie wie, że ma wysokie ciśnienie krwi. Często dowiadują się tego przy badaniu. Czasami jednak można mieć następujące objawy: niewyraźne lub podwójne widzenie, krwawienie z nosa, duszności lub długotrwałe bóle głowy. Jeśli masz któreś z powyższych objawów, powinieneś jak najszybciej udać się do lekarza.

Mimo, że często może zdarzyć się, że przyczyna nadciśnienia jest nieznana, kilka czynników może je spowodować. Mogą to być: nadwaga, za dużo spożywanej soli, mała aktywność fizyczna, duże spożycie alkoholu oraz bliska osoba, która także ma nadciśnienie.

W jaki sposób można obniżyć twoje wysokie ciśnienie krwi:

  • jedz dużo warzyw i owoców ( z owocami jednak też trzeba uważać, bo mają cukier) oraz potraw z niskim poziomem tłuszczów nasyconych i soli,
  • pij mniej alkoholu,
  • ruszaj się minimum 150 minut na tydzień. Aktywności te powinny powodować, że robi ci się cieplej, oddychasz ciężej i twoje serce bije szybciej niż zwykle.
  • nie pal tytoniu- może zatykać żyły.

Jeśli masz wysokie ciśnienie i powyższe zmiany nie dają skutku, prawdopodobnie będziesz musiał otrzymać lekarstwa na receptę od swojego lekarza. To pomoże kontrolować ciśnienie krwi i zmniejszyć ryzyko zawału serca lub udaru. Ponieważ często nie masz objawów występowania nadciśnienia, łatwo możesz zapomnieć o wzięciu tabletki. Wtedy najlepiej opracować jakąś metodę działającą dla nas, np. przypomnienie w telefonie, specjalne opakowanie itp. Spożywanie lekarstw dalej nie zwalnia cię od zmiany trybu życia na lepszy.

10 minut dziennie aby zmienić twoje życie

10 minut dziennie polega na tym, że każdego dnia przez tydzień poświęcisz 10 minut, aby sprawdzić, w którym obszarze twojego życia potrzebujesz zmian, aby zmniejszyć ciśnienie krwi. Dzięki temu bierzesz kontrolę w swoje ręce. Wprowadzenie nawet małej zmiany każdego dnia może pomóc zachować twoje serce w dobrej kondycji i zmienić twoje życie. Przykładowa tabela poniżej.

tablea-001
10 minut dziennie. 
Do napisania tego posta wykorzystałam częściowo materiały British Heart Fundation ” High Blood Pressure”.

 

 

 

 

 

Mody w jedzeniu- hit czy kit?

W każdym roku zmienia się moda na jedzenie. I myślę, że jest to popularne głównie w Europie i różnych tzw. rozwiniętych krajach. Myślę, że np. taki mały kraj gdzieś w Himalajach czy samotna wysepka na oceanie nie zna za bardzo tego trendu. Ale my, ludzie zachodu, umiemy podłapać każdy temat. No i znów będziemy się zastanawiać intensywnie, co wrzucić na ruszt.

wakecake
Ciasto na śniadanie? Dlaczego nie! ( źródło: newsweek.pl)

I nie ma w sumie w tym niczego złego. A to dlatego, że takie chwilowe mody uczą nas też czegoś nowego i dzięki nim poznajemy różne kuchnie świata. Pojawiają się przecież produkty, których używa się w danym kraju, przyprawy, egzotyczne owoce. I dania z całego świata. Oczywiście nie może taki przysmak być za bardzo zmodyfikowany ( często się to robi, bo ludzie z różnych krajów mają różne preferencje), bo traci swoją wyjątkowość.

W skrócie przedstawię, co był modne na talerzach ostatnimi laty. W 2015 modny był cukier kokosowy ( nie próbowałam jeszcze), kuchnia azjatycka i  herbata Matcha. No i prodykty sugar- i glutenfree, czyli bez cukru i bez glutenu. Rok 2016 to jarmuż ( lubię!), owsianki, ryby i jagody acai ( próbowałam suszone, smaczne). Pamiętam też, że popularne były tak zwane super foods, czyli super zdrowe produkty np. acai, awokado czy kiwi; dania wegańskie, organiczne, mleko sojowe, chipsy z warzyw wszelkiego rodzaju, sałatki z buraczków.

Nową modą śniadaniową jest wake and cake. Czyli zjeść kawałek ciasta na śniadanie. Ale raczej będzie to coś zdrowszego, np. gorzka czekolada czy zdrowsze owsiane ciasteczko.

Mieszkam w Wielkiej Brytanii od ośmiu lat. I dzięki za to, że mieszkam za granicą. Oczywiście pomijając kilka minusów tego stanu. Ale właśnie tutaj ( jak też i wcześniej w USA) nauczyłam się lubić inne smaki. To własnie w Anglii polubiłam steki, jagnięcinę ( polecam raczej spożywać w dobrej restauracji, gdyż mięso to ma intensywny, specyficzny zapach i w domu ciężko go pozbyć po przyrządzeniu), ostrzejsze smaki ( kuchnie wschodu) i kilka innych rzeczy. Mój smak się wyostrzył i lubię potrawy dobrze doprawione, ale nie przesolone. Mięsne i bezmięsne. No cóż, jednak wciąż nie przekonałam się do uwielbianego przez wielu Brytyjczyków Mermaite, czyli pasty z drożdży kładzionej na tosty. W Stanach znów nie nauczyłam się nigdy jeść masła orzechowego, mimo, iż orzechy te  naprawdę lubię.

Nie śledzę trendów żywieniowych na tyle, żeby próbować wszystkiego, co akurat modne. Jem to, co uda mi się ciekawego znaleźć i mi posmakuje. Nie unikam jednak nowych produktów. Ale też nie mam czegoś takiego w sobie, że jak się pojawia moda- lecę to kupić.

A co z modą na jedzenie mniej? Wśród wielu może istnieje, ale wciąż jednak ludzie pchają w siebie za dużo, torturując swoje biedne żołądki. Jak może wiecie, ostatnimi czasy skończyłam kilkumiesięczną dietę. Jestem dość zadowolona z efektów, bo udało mi się zrzucić ponad 10 kg tego, bo było zbędne. No, oczywiście mogłabym ważyć jeszcze może ze 3 kg mniej, ale już nie szalejmy. Jest szczupło. Teraz tylko to utrzymać, ha. Powiem Wam, że może dłuższa dieta to większe poświęcenie, ale jedno jest pewne- nawyki się trochę zmieniają. Dietę skończyłam kilka tygodni temu. Ale przyzwyczaiłam się do kilku posiłków dziennie, regularnego gotowania i wiem na oko, co ma ile kalorii i jak je rozkładać w ciągu dnia. Ale nie oszukujmy się- człowiek ma też inne potrzeby. Jakie sałatki i inne tego typu rzeczy nie byłyby smaczne, kawałek pysznego ciasta, kieliszek dobrego wina- są od czasu do czasu potrzebne ludziom. Mam kilka swoich słabości, np. smak solony karmel.

Teraz o umiarze. Warto chociażby po to, żeby się dobrze czuć. O.k. Napychanie się pysznymi ciasteczkami, wypicie trzech piwek pod rząd, później kebab w mieście. Na krótką metę jest o.k. Ale z doświadczenia wiem, że kończy się to u mnie: bólem żołądka, brzuchem, jakby mi ktoś ciężki kamień włożył na sam dół i niestrawnością. Nic przyjemnego.

Myślę, że fajna moda to ta na dzielenie się jedzeniem, czyli tzw. foodsharing. Czyli zarazem coś dobrego dla świata. Za jego twórcę uważa się Raphaela Fellmera z Niemiec. W Polsce powstaje coraz więcej punktów, do których można przynosić produkty. Zasada jest taka, że przynosimy rzeczy, które sami byśmy chcieli zjeść albo coś, co akurat nam nie przypadło do gustu, ale nadaje się do jedzenia, jest zdrowe czy ekologiczne. Data ważności to też jeden z głównych warunków.  Fajny pomysł i warto go promować.

Rok 2017. Domowe sosy (jestem za!), jak pisałam wyżej- wake and cake, jogurty z warzywami, poke czyli nowe osobno podane składniki do sushi, drinki o zapachu sławnych perfum, bezmięsne kiełbasy i wędliny ( tzw. bezmięsny rzeźnik), woda arbuzowa, drinki bezalkoholowe na bazie kawy, soków czy wód roślinnych ( tzw, mocktajle), niskoalkoholowe piwo ( moda hipsterów), kurkuma w zdrowym, leczącym napoju czy paście. Trzeba przyznać, że ciekawe propozycje. Swoją drogą, lemoniadę arbuzową robiłam i polecam.