Zapomnieć języka (polskiego) w gębie

Rozmyślałam ostatnio nad odpowiednim tematem na bloga i znalazłam. Coś, co mnie rusza, irytuje, czemu mówię NIE. Otóż chodzi o używanie języka polskiego w kraju i za granicą. Nie samo jego używanie, a mieszanie go z innymi. Nie cierpię wręcz tego i nigdy, nigdy nie polubię.

Owszem, i mi się zdarza, że mam pustkę w głowie. Zapominam słowa, nie wiem jak coś nazwać po polsku itp. Ale po angielsku też tak mam. Czasem zdarza się, że język polski nie ma odpowiednika czegoś w języku angielskim, więc ostatecznie można to powiedzieć po angielsku i później jakoś wytłumaczyć.

Uważam poza tym, że język polski jest pięknym językiem i językiem wymagającym. Niełatwo się go nauczyć, nawet nam Polakom. Wszystkie te nasze „ż”, „ó”, odmiany, wyjątki itp. Uff, nie jeden mistrz może sobie nie poradzić. Wbrew pozorom są jednak trudniejsze języki na globie. Chociażby niektóre azjatyckie. Ale jednak język polski można zaliczyć do jednego z trudniejszych.

Nie jestem mistrzem języka polskiego. Sama mam z nim trudności. Ale dobrze radzę sobie z ortografią, bez słownika. Pamiętam, że w szkole uwielbiałam pisać dyktanda ( dostawałam dobre oceny), robić zadania z gramatyki itp. No i bardzo lubię czytać dobre książki i magazyny. To na pewno pomaga w opanowaniu ortografii. W liceum zaczęłam oglądać program prof. Miodka. Pamiętam, że nadawano go w TV Polonia w godzinach popołudniowych.

No i mistrzami być nie musimy. Ale ludzie, to wplątywanie wyrazów obcych co któreś słowo do języka polskiego. Nie mogę tego słuchać, uszy mi więdną, naprawdę. Sama mieszkam za granicą od co najmniej dziewięciu lat i jakoś nie mam problemu z mówieniem albo po angielsku, albo po polsku. Nie jednocześnie. Zauważyłam też, ze w Polsce jest ten nawyk i moda na każdym kroku, zwłaszcza w Warszawie. Słychać to często w telewizji. W programach rozrywkowych i polskich komediach. Nigdy nie umiałam się do tego przyzwyczaić.

jezyk

Jak już słyszę coś takiego: ” Spotkamy sie na back stage’u, bo muszę iść poprawić make up. I założyć coś super trendy. A wiesz, wczoraj widziałam, że w sklepie X jest wielki sale”. Matko jedyna, nie cierpię. Nawet przy mniejszej ilości wstawek angielskich. Nie można powiedzieć po prostu- ” Spotkamy się za kulisami, bo muszę poprawić makijaż. I założyć coś modnego. A wiesz, wczoraj widziałam, że w sklepie X jest wyprzedaż”. Może jestem staromodna, może nie jestem ” trendy”, ale ja wolę taką wersję o milion razy.

Polacy za granicą robią to samo. Co chwilę wstawki. Najczęściej robią to ludzie, u których słabiutko jest z obydwoma językami. Ale to już nie mi oceniać.

Mieszkam w Wielkiej Brytanii. Tutaj chyba ten najpopularniejsze wyrażenia to:

  • Idę do office’u. (biuro)
  • Idę do sklepu pooglądać carpet’y. ( wykładziny)
  • Kupię sobie sausage’a. ( kiełbasa)
  • Muszę cancel’ować to spotkanie i ( nie wiem nawet, jak to napisać, he) schargować klienta za service. ( anulować, pobrać opłatę, usługa)
  • Idę na bus. ( autobus)

Nie wiem nawet, czy prawidłowo to napisałam, ale tak to mniej więcej wygląda. Zwroty jak np. lunch czy weekend są dla mnie dopuszczalne, bo używa się ich na całym świecie. Ale sama jak mówię coś, to staram się naprawdę mówić albo po polsku, albo po angielsku.

Oczywiście jest grupa ludzi, która zapomina za granicą, skąd pochodzi i unika języka polskiego. Nawet do rodaków mówi po angielsku czy w innym obcym języku. Ale to już ich problem i osobny temat.

Uważam po prostu, że to nieładne. I nasz język jest sam w sobie taki ciekawy. I ciężko go zapomnieć po kilku latach pobytu za granicą, nie mówiąc już o kilku miesiącach. Ale cóż… Każdy robi to, na co ma ochotę. Jednak moje uszy po prostu czasem więdną jak słucham niektórych ludzi.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy lubicie wtrącać obce słówka? A może jest nas więcej?

12 odpowiedzi na “Zapomnieć języka (polskiego) w gębie”

  1. Fajny tekst:) dołożyłbym jeszcze: miałem busy dzień, kumpel wziął za mnie shifta, kiedy idziesz na holidaya, dostałem statement z banku, ile płacisz mortgage za dom, wyrzucili mnie z tego flatu… no słowem, dużo tego jest:)

    Polubienie

    1. Cześć Paweł, dzięki za wizytę na moim blogu :-). Cieszę się, że tekst się podoba. I dzięki za wyrażenia od siebie- Twoje są nawet częściej używane. Na szczęście dawno nie słyszałam, jak ktoś tak mówi… Może dlatego, że teraz pracuje z samymi Anglikami ;-). I rzadko przebywam z kimś, kto tak mówi.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Mnie chyba bardziej niż mieszanie języka wkurza, jak rodzice mówią do dzieci w innym języku niż rodzimy. Mieszkam od roku w Singapurze, wcześniej mieszkaliśmy w Szwajcarii i poznałam wiele mieszanych rodzin w których dzieci mówiły… tylko po angielsku nie znając języka ani mamy ani taty, tylko ten uniwersalny. Na moje pytenie dlaczego nie mówisz do dziecka w swoim rodzimym języku odbierając mu np szansę porozumiewania się z dziadkami, rodzice odpowiadali, że tak jest łatwiej, że cięzko jest rozmawiać w domu w trzech językach itd. Strasznie to smutne. A co do mieszania języków to mam ubaw z mojej 4 letniej córki, która od sierpnia jest w międzynarodowej szkole i mówi już po angielsku całkiem fajnie, ale często miesza ze sobą polski i angielski wybierając ten w danej chwili łatwiejszy. Ostatnio powaliła mnie tekstem ” mamo, wiesz, że domek ślimaka jest inside the skorupa? ” 🙂 Pozdrawiam Agata

    Polubienie

    1. No, też tego nie rozumiem… Częsta sytuacja jest też taka, że polscy rodzice mówią do dziecka po angielsku, bo mieszkają w anglojęzycznym kraju. Ludzie sobie nie zdają sprawy, że taki dzieciak ma ułatwiony start, bo już od małego zna od razu dwa języki. A potem może się uczyć kolejnych. Tylko pozazdrościć. A zamiast tego idą na łatwiznę ( tak to chyba można nazwać?). Tak, dzieci lubią mieszać języki. I brzmi to zabawnie. Pozdrawiam z sunny Londynu :D.

      Polubione przez 1 osoba

  3. A co powiesz na sytuację, gdy ktoś mieszka za granicą kupę lat, po polsku mówi tylko w domu, a w ciągu ośmiu lat na emigracji ten ktoś był w Polsce dwa razy? 😉 mnie też wnerwia takie mieszanie języków, zwłaszcza w przypadku często używanych słów (np. Car zamiast auto/samochód, no błagam!), ale jak jest słownictwo branżowe lub naukowe? Na moich studiach mam na przykład rozszerzoną fizykę i większości słownictwa po prostu nie znam, bo nie usłyszałam nigdy tych słów po polsku i wychodzą mi kwiatki typu „velocity równa się czas razy dystans”

    Polubienie

    1. Tak, może się zdarzyć, że ciężko coś przetłumaczyć i dosłownie się nie da. Rozumiem też, że ktoś jest za granicą większość życia czy od kilkunastu lat minimum. Ale nie rozumiem ludzi, którzy mają z językiem polskim do czynienia non stop, jeżdżą co chwilę do Polski, są tutaj stosunkowo niedługo itp. Są przecież przykłady ludzi, którzy mieszkają za granicą całe życie, a po polsku mówią pięknie…
      Gratuluję wyboru studiów. Musisz mieć super mózg! Z fizyki byłam totalna noga :D. Za ciężkie dla mnie.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s