Czym jest szczęście dla Ciebie?

Wciąż panuje przekonanie, że pełnia szczęścia to dom, mąż/żona i dzieci. Do tego dobra praca. I będzie jak powinno być. To jest takie naturalne, że pewnego dnia będzie ślub, wesele, dzieci itp. A co, jeśli jednak dzieci mają zgoła odmienne zdanie na temat własnego pojęcia szczęścia? Albo chcą żyć w inny sposób?

Jako kobieta ponad trzydziestoletnia bywam bombardowana pytaniami o macierzyństwo. Czasem nawet bezdzietni, którzy jednak chcą mieć dzieci, ale życie ułożyło im się inaczej, nie potrafią za nic zrozumieć, że nie chcę i nie czuję. Po prostu. Mimo wieku, nie mam instynktu i z innych powodów wciąż nie czuję się gotowa i nie wiem, czy poczuję. Zmuszanie się do rodzenia, bo wypada, bo natura itp. nie jest dobrym argumentem i ja to wiem. I nie to, że nie lubię dzieci. Lubię dość, na chwilę he he. Tak na serio, to są one potrzebne w rodzinie, dają świeżość, pokazują, że można żyć naiwnie i inaczej. Ale nie można też usprawiedliwiać ich zachowań, bo są dziećmi. Bywają też małymi potworami.

Nawet tutaj, a Anglii, nie każdy rozumie inny pogląd na ten temat, mimo, iż ludzie są ogólnie bardziej otwarci i wyrozumiali niż w Polsce. Spotkałam się nawet z podstępami- podsuwaniem mi pod nos niemowlaka z nadzieją, że mnie to ruszy. I no cóż- nie ruszyło. Wierzcie mi, sztuczki  nie będą działały na nic, jeśli kobiety tego nie czują. Zajmowałam się dawniej dziećmi- i malutkimi i kilkuletnimi. Było to fajne doświadczenie, ale nie spowodowało, że poczułam To.

Kolejny raz zadane pytanie na temat macierzyństwa irytuje mi. Bywa, że staję się lekko opryskliwa albo po prostu mówię- nie i nie. Naprawdę zadawanie tego typu pytań jest nie na miejscu. A to durne gadanie- szklanka wody na starość itp. Rany, jakie to nudne i oklepane. Jeśli rodzice nie będą dobrymi rodzicami, dzieci i tak prędzej czy później mogą się od nich odwrócić i tyle ze szklanki wody. Albo zostać wychowanymi na egoistów i na starość będą mieli w czterech literach schorowanych, biednych rodziców. Naprawdę, dzieci rodzi się, bo po prostu się chce i czuje do nich miłość. A nie, żeby później nie wiadomo czego od nich wymagać.

I jeszcze ci ludzie, co kompletnie nie nadają się na rodziców. Sadyści, szantażyści, zupełnie niedojrzali emocjonalnie ludzie. Co całe życie biją i wyzywają swoje dzieci. Dramat. To przykład ludzi, którzy NIGDY nie powinni mieć dzieci. Ostatnio widziałam takiego tatusia, co szarpał swoją kilkuletnią córką. Świetna nauka, naprawdę.

Podobne zdanie mam na temat ślubów i weseli. Nie ma opcji wzięcia ślubu w kościele, a wesele też odpada. Po pierwsze, nie kręcą mnie takie imprezy ( chociaż nie mam nic przeciwko, jak mnie bliska rodzina zaprosi), a po drugie- szkoda pieniędzy. Nie każdy, kto się kocha, musi się też chajtać. Par bez ślubu jest bardzo dużo. Jestem zwolenniczka szybkiego ślubu w urzędzie i ewentualnie kameralnej kolacji tylko z najbliższą rodziną i ewentualnie z dwoma przyjaciółkami. Nie dla mnie te całe szopki z przygotowaniami do weseliska.

Szczęście to nie to, co wypada robić, jak wypada żyć. To jest to, co czujesz Ty. Masz tylko jedno życie i decyduj za siebie. Nie sztuka zrobić coś, bo wymaga tego rodzina i społeczeństwo. A później męczyć się ze swoim złym wyborem. A rodzice nie urodzili cię, aby spełniać ich zachcianki. Nie rań ich, żyj dobrze i godnie, utrzymuj kontakty i w razie czego pomagaj i to powinno być dla nich wystarczające. Jeśli nie, trudno. Ich problem.

Szczęście to może być bycie wolnym i niezależnym. Albo oddanie się pomocy charytatywnej. Albo założenie schroniska dla zwierząt. Albo opieka nad siostrzeńcem. Cokolwiek i tylko my wiemy, co to jest. Czasem szczęścia trzeba szukać wiele lat. Ale warto je znaleźć.

Nie słuchajcie tych ludzi, co wam mówią, że takie jest życie i w życiu trzeba się męczyć i poświęcać non stop. Nie, nie trzeba. Życie jest po co, żeby też mieć trochę swojego. Żeby pomyśleć o sobie i działać nie wbrew sobie. Nie uważam, że człowiek ma się poświęcać czemuś tylko dlatego, że normy społeczne tego wymagają. Nie i koniec. Życie to też pasmo przyjemności, bo i tak każdy z nas zazna złych rzeczy tak samo.

Na koniec dodam, że jest nas już 7 miliardów. Nie grozi nam więc wymarcie. Chyba, że ktoś spuści atom albo w Ziemię walnie meteoryt. Albo sami zniszczymy naszą piękną planetę.

gory
Szczęście to dla każdego coś innego. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s