Życie jest piękne

Życie jest piękne i zasługujesz na to, by tego doświadczyć.

cropped-gory.jpg

 

Doceń to w końcu. Też mam dni, gdy nie mam ochoty na nic. Wszystko mnie drażni, zastanawiam się, po co właściwie tu jesteśmy, ku czemu zmierza ten świat i dlaczego ludzie się zachowują w taki a nie inny sposób.

Jednak, mimo wszystko, gdy włącza mi się tryb „marudzenie”, zaczynam głębiej się zastanawiać nad wszystkim i stwierdzam- dobrze tu być. Mieć zdrowie, rodzinę, trochę szczęścia w życiu, to całe doświadczenie życiowe i możliwość robienia wielu rzeczy.

I co z tego, że nie jestem bogata i nie mam póki co wymarzonego domu. Bogata dusza jest ważniejsza.  A marzenia się mogą spełnić, trzeba im pomóc. I nikt nie jest idealny. Ale każdy człowiek może się pochwalić czymś wyjątkowym.

Każdy dzień to cud. Każdy dzień to skarb. I trzeba to docenić i korzystać. Kochać, uczyć się, bawić i po prostu żyć.

Warto żyć, życie jest piękne. Kilka powodów poniżej.

  1. Poznawanie ludzi i pielęgnowanie kontaktów- dbaj o siebie i bliskich. Kochaj ich, doceniaj i dawaj dobre słowo. Każdy potrzebuje miłego słowa i wsparcia. Może jesteśmy różni, mamy inny styl życia i poglądy, ale jednak jesteśmy rodziną i trzeba się akceptować. Miłość jest piękna, trzeba ją pielęgnować i każdego dnia pracować nad uczuciem.
  2. Świat jest piękny- dawniej podróżowałam wiele. Ale ostatnimi czasy nie przepadam za długimi podróżami lub lotem samolotem, więc zwiedzam trochę mniej. Jednak mam zamiar się przemóc i znów być bardziej aktywna. Świat jest tego warty. Jest tyle przepięknych miejsc, których po prostu nie da się opisać słowami. Widok zapiera dech piersiach i pamiętamy go do końca życia. Staram się każdego roku odwiedzić minimalnie jedno nowe państwo. Także korzystać z każdego pobytu w pięknej Polsce i robić chociaż mini- wycieczki. A polskie góry są piękne.
  3. Smaki świata- jest tyle przepysznych dań, które chciałabym spróbować. Oglądam różne programy kulinarne, gdzie ludzie udają się do najróżniejszych miejsc na świecie i za każdym razem nie mogę się nadziwić, jakie cudowne dania i miejsca można odkryć jak się chce. Zazdroszczę im, że mają okazję tego doświadczyć. A jednocześnie podziwiam zapał do tworzenia pięknych dań.
  4. Przyroda- jest piękna. Nawet taki spacer po okolicznym parku może być niezwykłym doznaniem. Np. własnie teraz, jesienią, gdy złote liście tworzą piękny dywan. Jest tyle gatunków drzew, krzewów, kwiatów i zwierząt, że nie jesteśmy w stanie tego zliczyć. To cud, że tyle żywych istot żyje koło siebie na tym świecie.
  5. Spotykanie ciekawych, inspirujących ludzi- niektórzy ludzie wiodą naprawdę ciekawe, inspirujące życie. Robią ciekawe rzeczy i kochają to. Chciałabym mieć naprawdę pasjonującą pracę. Dlatego trzeba w tym kierunku zmierzać. Fascynują mnie ludzie, którzy tworzą. Czy to piękne budynki, czy wyjątkowe kosmetyki i piękną biżuterię. Czy swojskie sery i kolorowe dzbany. Wszystko jest piękne i ciekawe
  6. Piękne chwile- za każdym razem, gdy siedzę na cichej plaży, czuję bryzę, słyszę szum fal, myślę- chwilo trwaj. Gdy siedzę z rodziną i cieszę się tym, że jesteśmy razem, rozmawiamy, jemy dobre rzeczy i wspominamy. A oni nadal są. Gdy spaceruję cichym porankiem wśród zieleni.
  7. Poranki z kawą i książką- budzenie się (nie za późno), zaparzenie kawy, kilka głębokich wdechów na świeżym powietrzu i zaczytanie się w ulubionym magazynie bądź ciekawej książce.
  8. Wygłupy i zabawy w ukochaną osobą- cudowne, szczęśliwe chwile, na wagę złota. Każdy powinien to praktykować, każdego dnia!

Jest wiele powodów, dlaczego warto tu być i doceniać ten fakt. Pamiętajmy o zdrowiu. Jest tylko jedno i warto o nie dbać. Dlatego lepiej unikać tego, co niezdrowe dla ciała. I dbać o umysł.

Mamy tylko jedną szansę, wykorzystajmy to. Nawet jak życie daje nam w kość, możemy widzieć jasną stronę.

Pamiętacie film pt. ” Życie jest piękne”? Niesamowite, że pobyt w obozie można potraktować w taki sposób. Po to, by uchronić małego człowieka przed strachem, smutkiem i zwątpieniem w ludzi.

Życzę miłego dnia. A co jest dla was w życiu piękne i ważne?

 

Moje podróże

Każde państwo jest piękne i warte odwiedzenia, nie ważne czy biedne, czy bogate, posiada naturalne bogactwa i cudowne miejsca.

Dawniej podróżowałam więcej. Zwłaszcza po Europie. Mieszkałam do tej pory w trzech państwach: Polsce, USA i Wielkiej Brytanii. Każde na swój sposób jest fajne, w zależności, od twoich potrzeb. Chwilo nie chcę wrócić do Polski. Ale kto wie- może pewnego dnia mi się zmieni. Chociaż nie sądzę, że szybko.

valletta
Jeden z budynków w stolicy Malty, Valletta. Pomińcie napis „Sale” 😉

Państwa, w których mieszkałam i co mi się w nich podoba/nie podoba:

  1. Polska– czyli miejsce, w którym się urodziłam i mieszkałam przez ponad 20 lat. W Polsce lubię to, że jakoś czas wolniej leci. Lubię ją za piękne góry i wydmy nad morzem, jeziora, lasy i pola. Za to, że nie jest tak tłoczno i posiada jakiś taki klimat. Nawet za to, że nie pozwalają dostać się każdemu do kraju. Za zabytki. Za niektóre dania i za grzyby w lesie. Nie lubię Polski za to, że wciąż w wielu miejscach traktuje się klienta nie tak jak powinno, że nie można nikomu zwrócić uwagi na nic ( można dostać ” po pysku”), za brak pracy i niską płacę i śmieciowe umowy. Za to, że ludzie często wciąż mają mentalność sprzed kilkudziesięciu lat i zamknięte umysły. Za wciąż słabo rozwiniętą infrastrukturę.
  2. USA- byłam nianią u rodziny. Mam więc trochę inne spojrzenie, niż osoba, która będzie na swoim. Lubię USA za szerokie drogi i duże samochody. Za różnorodność- znajdziesz tam stepy, pustynie, lasy, ocean, góry i czego jeszcze tylko sobie życzysz. Widoki często zapierają dech w piersiach. Lubię ludzi za otwartość, uśmiech, chociaż bywają bardzo nieszczerzy. Lubię USA za wygodę- dużo rzeczy można załatwić nie wychodząc z auta. Za dostępność do wszystkiego i piękne, szerokie plaże. Za to, że łatwo zdaje się egzamin na prawo jazdy, a później łatwo jeździ. Co mi się tam nie podobało, to mimo, że jest to dość rozwinięte państwo, czasem można odnieść wrażenie, że mają przestarzałe systemy i metody. Nie podobało mi się to, że kluby nocne były zamykane ok. 1 w nocy. Za to, że trzeba płacić za leczenie i ciągle zdobywać wizę. Amerykanie mają dość małą wiedzę o świecie, często nie uczą się języków. Bywają bardzo konserwatywni. W
  3. Wielka Brytania- lubię ją za dość łagodny klimat. I wcale nie pada tak dużo, jak się o tym zawsze mówiło. Za podejście do klienta, za darmowe środki antykoncepcyjne i służbę zdrowia. Za dość liberalne prawo. Za klimat pubów, niedrogie jedzenie i niektóre przysmaki. I za cydr. Za to, że jeśli się chce, można znaleźć jakąkolwiek pracę bez większego problemu. Nie lubię Wielkiej Brytanii za brudny Londyn. Londyn sam w sobie to ładne miasto, ale brudne i na maksa zatłoczone. Nie lubię tego, że tutaj podobnie jak w Polsce łatwo o dostanie ” po pysku” i wielu ludzi robi, co chce, nie ponosząc za to kary. Służba zdrowia momentami też wiele daje do życzenia i długo można czekać na wizytę. Zarobki w Londynie bywają dość niskie, więc najlepiej mieć odpowiednie kwalifikacje. Nie podobają mi się małe, ciasne domy. Tutaj łatwiej mieszkać w domu z: myszami, karaluchami, „grzybem” itp. Naprawdę to nie jest rzadkość. No i samo UK nie jest zbyt klimatyczne.

Państwa, które do tej pory odwiedziłam, to:

  1. Niemcy- porządek, fajne małe miasteczka, dobre sery i słodycze. Dobre, łagodne wina i bratwurst. Nie lubię jednak za bardzo ich mentalności i języka. Nie mogłabym tam chyba mieszkać, chociaż może w Berlinie….
  2. Szwajcaria- piękne góry i czyste jeziora, czysto i schludnie. Dobre jedzenie, sery. Lubię ich za markę „Swatch”. Klimatyczne miasta i ładne zabytki. Miasta często otoczone pięknymi Alpami. Mimo to, podobnie jak w przypadku Niemiec, nie wiem, czy by mi się tam podobało.
  3. Czechy- nasi sąsiedzi. Dobre piwo, ładne zabytki, fajna Praga. Język jak dla mnie trochę trudny do zrozumienia.
  4. Włochy- byłam tylko w małej miejscowości nad morzem. Pamiętam ciepło i krystalicznie czystą wodę w morzu. I oczywiście pyszne lody i duży wybór smaków. Planuję tam kiedyś wrócić, żeby pozwiedzać Rzym, Wenecję, Mediolan i inne znane miasta.
  5. Austria, Wiedeń- byłam tam dawno temu, jako dziecka. Pamiętam, że Wiedeń wydawał mi się dość elegancki i ładny.
  6. Belgia- mieszkałam tam przez kilka dni z belgijską rodziną, na wymianie szkolnej. Bruksela i z jej sikającym chłopczykiem podobały mi się. Belgowie, sami w sobie, byli o.k., ale traktowali nas trochę jak dzieci z trzeciego świata. Francuzi zachowywali się podobnie.
  7. Hiszpania- piękna Barcelona. Przyjemny klimat. Morze, w zależności od części kraju, nie zawsze ciepłe. Ładne, klimatyczne miasteczka. Polecam Tarrragone- przyjemne, ładne miasteczko z zabytkami z okresu rzymskiego. W tym roku wróciliśmy do Hiszpanii- ale na wyspę Lanzarote. To trochę inna bajka. Nie lubię Hiszpanii trochę za to, że Hiszpanie bywają mocno opieszali.
  8. Holandia- Amsterdam, Rotterdam i Haga. Wszystkie ładne, chociaż zupełnie inne. Amsterdam podobał mi się za klimat i architekturę. Rotterdam jest bardziej nowoczesny, posiada wysokie wieżowce. Ale wydaje się ospały przy tętniącym życiem Amsterdamie. Haga- chyba najbardziej elegancka. Trudno się dziwić, w końcu to siedziba rodziny królewskiej.
  9. Grecja, wyspa Kefalonia- bardzo mi się tam podobało. I chyba Grecja do tej pory najbardziej mi odpowiada na wyjazdy wakacyjne. Piękna, czysta, cudownie ciepła woda w morzu, moje ulubione jedzenie, pogoda, architektura. Kefalonia miała dużo do zaoferowania, pamiętam jedną z najlepszych do tej pory wycieczek objazdowych. Ładne, małe miasteczka. Chociaż dość zatłoczone miejscami. Mam więc nadzieję, że Grecja wyjdzie kiedyś z kryzysu, bo mają dużo do zaoferowania.
  10. Malta- niezwykle gorąca jak dla mnie. We wrześniu wciąż upalnie, woda w morzu cieplutka. Malta to sucha wyspa. Zamieszkują ją często bardzo pobożni ludzie. Wyspa dość bezpieczna.  Valletta mi się podobała, przyjemnie się chodziło wąskimi uliczkami. Charakterystyczne, ładne budynki z okienniczkami. Maltańczycy, podobnie jak inne południowe nacje, mają sjestę, więc nie kupisz niczego w prywatnym sklepiku w porze sjesty.
  11. Lanzarote- jedna z wysp wchodzących w skład archipelagu Wysp Kanaryjskich, które znajdują się blisko Afryki. Dość wietrzna, ale ciepła. Posiada dużo ciekawych miejsc do zwiedzenia. Punkty widokowe, wulkany, jaskinie, ogrody z kaktusami i więcej. A wszystko to często dotknięte artystycznym palcem sławnego tam Cesara Manrique.

Gdzie mnie poniesie pewnego dnia? Może pora na kolejny kontynent? Chciałabym odwiedzić USA i pojechać na Karaiby. Póki co, za kilka miesięcy będziemy planować nasze kolejne wakacje.

img_2652
Cudowny basen w jaskini Jameos del Aqua,  zaprojektowany przez C. Manrique, Lanzarote.

A wy gdzie podróżowaliście i gdzie Wam się najbardziej podobało? I może nie podobało?

Glossophobia i jej opanowanie

Glossophobia, czyli inaczej strach przed wystąpieniami publicznymi to ciekawy temat z punktu psychologicznego. Można powiedzieć, że większość ludzi jej doświadcza w pewnym momencie swojego życia. Nawet ludzie, którzy w naszych oczach wyglądają na pewnych siebie.

Przyczyny są różne, ale chyba najbardziej znana to niska samoocena. To właśnie przez nią wielu rzeczy w życiu nie osiągamy. Inne przyczyny to traumatyczne przeżycia z dzieciństwa, no i… zbyt częste unikanie przemówień. Jak wiadomo, jeśli unikamy czegoś, czego najbardziej się boimy, powoduje to jeszcze większy strach.

glossophobia1
Czy ten mikrofon cię przeraża? źródło: Sean Warren/ Getty Images

Jest szereg porad, jak ją przezwyciężyć. Oczywiście w skrajnych przypadkach trzeba szukać pomocy u specjalisty. Zaleci on psychoterapię i, jeśli będzie to już naprawdę konieczne, przepisze odpowiednie leki. Ale w niezaawansowanym stadium warto ją samemu przezwyciężać.

Poniżej zebrałam najbardziej efektywne wskazówki do radzenia sobie ze strachem przed wystąpieniami publicznymi.

  1. Świetne przygotowanie do prezentacji/ wykładu- świetne przygotowanie powoduje dokładnie w każdej dziedzinie życia, że czujemy się bardziej pewni siebie. Brak wiedzy i wiary we własne umiejętności wywołuje nerwowość i  obniża samoocenę. Wiadomo, samo przygotowanie nie spowoduje, że przestaniemy się denerwować i wszystko stanie się łatwe, ale jednak bardzo pomoże.
  2. Nie ucz się na pamięć- wystarczy, że z głowy wyleci ci jedno słowo, a może to spowodować, że poczujesz się zagubiony. Albo tak się zdenerwujesz, że zapomnisz całkiem, o czym mówiłeś. Ważne, by wiedzieć o czym chcesz mówić krok po kroku.
  3. Przygotuj się na zadawanie pytań- pomyśl, o co mogą cię zapytać. Przygotuj potencjalne pytania i odpowiedzi.
  4. Sprawdź, kim będą ludzie, którzy przyjdą na twoje wystąpienie- ważne, bo wtedy możesz się do nich dopasować. Czy będą to eksperci w twojej dziedzinie,  czy ludzie, którzy wiedzą niewiele na dany temat. To pomoże ci odpowiednio się ukierunkować. Jednk zawsze powinieneś wiedzieć trochę więcej, niż twoja publiczność.
  5. Praktykuj przed wystąpieniem- czy to przed lustrem, czy nagrywając się, czy nawet przed ukochaną osobą, przyjacielem. Ćwicz dopóki, dopóty poczujesz, ze opanowałeś materiał  i czujesz się ze swoją wiedzą komfortowo.
  6. Ubierz się wygodnie- i odpowiednio do okazji. Wygodny, nie wpinający się ubiór to podstawa. Powinieneś wyglądać czysto i schludnie.
  7. Nie mów ludziom, jaki jesteś zdenerowany- to nie pomoże, wręcz spotęguje twój strach.
  8. Kursy z wystąpień publicznych- lubię kursy, to świetna sprawa. Jeśli jest świetny nauczyciel, zawsze będzie to przyjemność i ciekawe doświadczenie. Wyniesiesz wiele nowej wiedzy i nowe umiejętności. Swego czasu byłam zapisana na jeden taki kurs. Był niezwykle ciekawy i na koniec trzeba było wystąpić ze swoją prezentacją przed kamerą. Nie było to takie straszne!
  9. Przed wystąpieniem stosuj techniki relaksacyjne i słuchaj muzyki-  zawsze zminimalizuje strach. Głębokie wdechy, słuchanie pozytywnej muzyki na pewno pomogą. Myśl o czymś przyjemnym.
  10. Afirmacje- w ciągu dnia powtarzaj coś w sylu: ” Dam radę, pójdzie mi świetnie”, ” Świetnie się przygotwałem i nie mam się o co martwić”. Nastaw się pozytywnie, przecież ćwiczyłeś to przez wiele dni.
  11. Wyobraź sobie publiczność w bieliźnie- słyszałam o różnych tego wersjach. Można sobie wyobrażać dowolnie- że mówisz do dzieci, że publiczność to tylko ludziki w kapeluszach itp. Najważniejsze jest to, że to są tacy ludzie jak ty. Też się denerwują przed wystąpieniami i przyszli tutaj, żeby ciebie posluchać.
  12. Podczas przemówienia pij wodę- od mówienia każdemu robi się sucho w ustach. Dlatego trzeba się regularnie nawadniać. Głos też nie będzie zbyt chropowaty.
  13. Znajdź kilka przyjaznych twarzy – w różnych częściach sali. I od czasu do czasu utrzymuj z nimi kontakt wzrokowy.
  14. Wspieraj się wizualną pomocą- slajdy, zdjęcia, to odciągnie na chwilę uwagę z twojej twarzy. Nie czytaj bezpośrednio z nich, one mają tylko pomagać ci w przekazaniu wiedzy.
  15. Mów wolno i wyraźnie- tym sposobem się nie zatniesz, będziesz miał czas do namysłu.

Jest wiele technik, które pomagają w opanowani strachu przed publicznymi wystąpieniami. Na pewno najpierw trzeba pracować nad swoją samooceną. Jeśli będzie ona wyższa, to ułatwi w praktykowaniu kolejnych kroków. Jeśli jednak nie radzimy sobie kompletnie z opanowaniem strachu, powinniśmy zwrócić się do kogoś, kto nam w tym pomoże.

O magii i dorastaniu

Ostatnio wróciły do mnie wspomnienia z dzieciństwa. Wakacje, szkoła, zabawy z dzieciakami. Zapach piernika i mandarynek podczas świąt, wyprawy z dziadkami, pyszne obiady u babci. Spacery z wózkiem i lalką jesienią, gdy złote liście wirowały w powietrzu,  a na drzewach rumieniła się czerwona jarzębina. To były piękne czasy. W mojej pamięci są głównie przyjemne wspomnienia. Mimo, że często pamięta się to najgorsze. Tyle, że dzieci dodatkowo widzą magię.

A teraz jest dorosłość. I odnoszę wrażenie, że większość z nas na co dzień po prostu… Szarpie się z życiem. Problemy dorosłości dotyczące zdrowia, pracy, finansów, przyszłości itp. biorą górę. Pogoń, strach i niekończące zamartwianie się. Często wspomagamy się pomocą specjalistów i poradników.

swiat-oczami-dziecka
Świat widziany oczami dziecka jest bardziej kolorowy.

A dzieci po prostu są, żyją według swojej własnej wizji. Cieszą się wszystkim. Ale to pewnie dlatego, że rodzą się z czystą kartą. Nie mają złych doświadczeń i nie myślą jeszcze o robieniu kariery. Także nie do końca zdają sobie sprawę z tego, że jest coś takiego jak śmierć. Nawet, jeśli im to tłumaczymy. Mają takie ogólne pojęcie. Ale one myślą, że ich przecież to nie dotyczy.

Są też jednak szczęśliwi dorośli, którzy mimo jakichś przeszkód, potrafią cieszyć się każdą chwilą i nawet są w stanie uwierzyć w św. Mikołaja ;-). Wspaniale widzieć takich ludzi. Potrafią dostrzegać niewątpliwe uroki i zalety bycia na Ziemi.

Mimo wszystko życie jest piękne i warto je przeżyć najlepiej jak się da. Czasem jednak uwierzyć w skrzata w lesie i zaczarowany ołówek. Cieszyć się śniegiem, czasem spędzanym z rodziną. Wykonać dobry uczynek. I dbać o siebie. Uczmy się znów żyć radośnie. Jak za dawnych, beztroskich czasów.

Życie w kolektywie

Ostatnimi czasy wraz ze wzrostem liczby singli pojawiła się nowa moda ( a może metoda) na życie we wspólnocie. Jako że w Londynie single stanowią duży odsetek, w niektórych dzielnicach nawet 60%, takie miejsca stały się całkiem popularne.

Kolektyw to zespół ludzi związanych wspólnym działaniem. Może to być wspólna praca, hobby lub dążenia. Taki pierwotny kolektyw to rodzina. Kolektywem mogą być ludzie dzielący wspólne pasje i upodobania.

W wielu dużych miastach powstają luksusowe osiedla dla młodych singli, którzy chcą dzielić swoją przestrzeń z innymi. W Londynie jest ich kilka. W takim miejscu możesz mieszkać, pracować, bawić się, stołować i dbać o sylwetkę. Wszystko jest zapewnione pod jednym dachem.

kolektyw
źródło: http://www.towereight.co.uk 

Jeśli jesteś samotny, dobrze zarabiasz, masz potrzebę dzielenia życia z podobnymi ludźmi, to miejsce dla ciebie. Możesz wynająć ładne studio lub pokój. Rano spotkać innych mieszkańców na zajęciach z  jogi, zjeść wspólne śniadanie. Popracować i w przerwie na lunch ruszyć do siłowni. Po pracy ugotować posiłek we wspólnej kuchni. A wieczorem masa rozrywek: koncerty, wykłady, kręgle, spotkania towarzyskie itp. Czego dusza zapragnie. W międzyczasie twój pokój zostanie posprzątany przez profesjonalną osobę sprzątającą. Poza tym serwis 24/7, odbieranie paczek od kurierów i wiele innych usług.

Regulamin wynajmu podobny jest do tego, który obowiązuje w wynajmowanych pokojach i mieszkaniach w mieście. Można zapraszać gości do mieszkania, ale za dodatkową opłatą mogą też wynająć swój pokój na okres pobytu.

Osobiście, nawet jako samotna osoba, nie zdecydowałabym się na to. Za bardzo przypomina mi to hotel. No i też lubię więcej własnej przestrzeni. Ale jest to na pewno dobry sposób na życie dla tych, którzy czują się samotni i mają dużą potrzebę nawiązywania stosunków towarzyskich.

 

O zmianach

Ostatnio czytałam niedługą, ale inspirującą książkę założyciela sławnego w Londynie ” The Big Issue”, John’ego Bird’a, ” How to change your life in 7 steps”. Czyli o zmianie życia w siedmiu krokach.

Najpierw kilka słów o autorze. John Bird pochodzi z tak zwanej „trudnej rodziny” i już jako kilkuletnie dziecko został bezdomnym. Tułał się latami, dorabiając sobie na różne sposoby i kradnąc oraz wdając się w bójki. Kilka lat spędził w więzieniu i tam nauczył się czytania, pisania i podstaw drukowania. Założył małą firmę w Londynie,  a w 1991 roku zaczął wraz z Gordonem Roddickiem ( założycielem znanej firmy ” The Body Shop”) redagować magazyn ” The Big Issue”, co można tłumaczyć na język polski jako „Duże Wydanie”. Magazyn odniósł sukces. Bird prowadzi fundację dla bezdomnych pod tą nazwą. Autor jest zwolennikiem udzielania pomocy w zamian za konkretne działanie. Na przykład ofiarowanie posiłku i pieniędzy w zamian za pracę. A nie za sam fakt, że mieszka się na ulicy. 

68d05814850dcf52e4e86fc317a5ce4c5010-287-4279-1878-0
Kilka kroków do lepszego życia 🙂

Książka jest napisana w bardzo szczery, prosty sposób. Poczułam sympatię do autora za jego prostolinijność. Pisze w logiczny sposób jak najłatwiej zmienić życie i poczuć się szczęśliwym i spełnionym. I nie są to porady typu odżywiaj się zdrowo, znajdź wymarzoną pracę itp., a wszystko będzie dobrze. Ale jest jeszcze coś, co spowoduje, że poczujesz się lepiej i będziesz bardziej zmotywowany. 

Siedem kroków wg J. Bird’a do zmiany życia na lepsze i pełniejsze.

1. Zacznij od 3% w działaniu i dodawaj kolejne kilka od siebie każdego dnia. Proste i praktyczne. Faktycznie, większość z nas rzuca się na głęboką wodę- założyć firmę i osiągnąć sukces najlepiej w kilka tygodni, napisać świetną książkę, wydać ją i od razu zarobić miliony, zostać cenionym specjalistą od zaraz. I zazwyczaj kończy się to tak, że dajemy sobie szybko spokój, bo nie jesteśmy w stanie podołać tylu wyzwaniom i pragnieniom naraz. Mam to samo. Nazywa się to często słomiany zapał. Nie można od siebie wymagać od razu wielu rzeczy naraz, mały krok każdego dni. 3% dziennie. To lepsze niż nie robienie niczego albo za dużo. Dlatego zaczęłam pisać bloga, rozwijać się, przekazywać Wam moją wiedzę i uczyć się czegoś nowego od Was. Może z tego powstać coś fajnego. 

2. Przestań myśleć jak ofiara. Kolejna błędne myślenie, które doprowadza nas do niczego. Jak często myślisz, że Twój brak pieniędzy to tylko i wyłącznie wina chciwego rządu i ogólnej niesprawiedliwości? Autobus ci uciekł, bo kierowca przyjechał za szybko ( a nie, że mogłeś jednak wyjść kilka minut wcześniej)? Bogaci są bogaci, bo kradną a ty za swoją ciężką pracę masz tak niewiele? Tak, ja też wiele razy myślałam w ten sposób. Ale walczę z tego typu myślami każdego dnia, bo to kompletnie nie ma sensu i pogrążasz się jeszcze bardziej w swoim dołku. Zawalcz o swoje życie, bądź odpowiedzialny za swoje czyny, nie oskarżaj innych za wszystkie swoje niepowodzenia, to nie ich wina. Poczujesz się lepiej jak zaczniesz kierować swoim życiem sam/a.

3. Bądź prawdziwy dla siebie i innych. Po prostu nie kłam, bądź sobą. Każdy z nas czasem kłamie, ale póki nie są to kłamstwa niebezpieczne i twoja próba do manipulowania innymi, nie są one aż tak złe. Miej wartości, kieruj się nimi na codzień. Nie zmieniaj zdania każdego dnia. Mów prawdę o sobie i celach swojego działania. Ludzie będą cię szanować za twoją szczerość i mocne stanowisko. Kłamstwo naprawdę nie popłaca. Dzięki prawdzie zdobędziesz szacunek, prawdziwych przyjaciół, awansujesz i ludzie będą chętnie cię słuchali. 

4. Przestań umniejszać zalety i działania innych. Nawet, gdy ktoś zrobi coś absolutnie świetnego dla innych i świata, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie próbował umniejszyć jego czyny. Gdy ktoś wygra swój pierwszy srebrny medal, znajdzie się ktoś, kto powie- ale dlaczego nie złoty? Za słabo się starał. A tymczasem ta osoba ciężko trenowała latami, żeby w końcu odnieść ten sukces. Zawsze próbują umniejszyć osoby, które w ten sposób próbują zatuszować swoją nieudolność i brak starań. Nie słuchaj takich ludzi. Rób swoje i jak musisz, pozbądź się ich ze swojego życia. I chwal innych chociażby za mały krok ku lepszemu. 

5. Myśl za siebie. Miej swoje własne zdanie, nie podążaj ślepo za tłumem. Słuchaj swojego głosu. Nie zgadzaj się ze wszystkimi, nie przejmuj poglądów rodziców tylko dlatego, bo akurat to jest słuszne. Czytaj, poszerzaj wiedzę, ale miej swoje zdanie. Też po latach zauważyłam, że moje poglądy zaczęły się różnić od tych, których mnie kiedyś nauczono, bo zaczęłam decydować  swoim życiu, myśleć samodzielnie.  Okazało się, że na wiele rzeczy można spojrzeć z innej perspektywy. Miej swoje zdanie, rozum, bo ludzie w gruncie rzeczy szanują cię za to.

6. Błędy w życiu trzeba popełniać. I koniec. Bez nich niczego nie osiągniemy. Strach przed popełnianiem błędów powoduje, że boimy się, stoimy w miejscu. A prawda jest taka, że jak nie spróbujemy, nie będziemy wiedzieć niczego. Nie zaczynaj czegoś robić ze zbyt perfekcjonistycznym nastawieniem, bo nigdy tego nie zrobisz. Uczymy się na błędach, żeby wiedzieć więcej i wyciągać wnioski. Stajemy się bardziej doświadczeni i wiemy jak postąpić następnym razem.

7. Bądź swoim własnym liderem. Lider to niekoniecznie osoba, która jest znana i ma duże pieniądze. Każdy może być liderem. W swoim życiu i w pracy. Zostajesz liderem, gdy organizujesz w domu przyjęcie, gdy pomagasz komuś poszkodowanemu na ulicy, gdy z dumą wykonujesz swoją pracę i jesteś czasem w stanie wyjść poza swoje podstawowe obowiązki. Gdy wspierasz innych. Gdy jesteś otwarty na to, żeby wziąć jakąś sprawę w swoje ręce, pozytywnie nastawiony do zmian i nie dajesz się ciągle prowadzić za rękę.

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o autorze, polecam zapoznać się z jego biografią, a także wejść na stronę Big Issue.