Zdrowe odżywianie podczas długich lotów

yogurt-1442034_640

Chciałabym podzielić się dzisiaj z Wami praktycznymi poradami, co jeść, żeby czuć się dobrze podczas lotu. Odżywianie to jeden z moich ulubionych tematów. Staram się ciągle pogłębiać wiedzę na ten temat. Należę do osób, które od dzieciństwa miewają problemy z jelitami, więc niewłaściwe odżywianie potrafi mi nieźle dać w kość. A tym bardziej podczas długich podróży. Znacie to uczucie, gdy was boleśnie wzdyma i jedyny ratunek to tabletki? Poniżej podzielę się z wami radami, co zrobić, aby czuć się lepiej podczas lotu.

Mówi się, że jedzenie podawane w samolocie jest niezdrowe i wysoko przetworzone. mam mało wartości odżywczych. Lepiej więc wspomóc się czymś wartościowym przed podróżą i podczas lotu. Najlepiej mieć własne jedzenie i do tego dobrej jakości, na tyle, na ile jest to możliwe. Należy pić dużo niegazowanej wody  i starać się regularnie ruszać- wstawać z miejsca, robić krótkie serie ćwiczeń podczas siedzenia- ćwiczenia karku, obracanie stopami itp.

Jeśli jest to możliwe, weź ze sobą swoje własne jedzenie, ale nie może być ono w płynie, bo będą kazać ci się go pozbyć podczas kontroli. Unikaj więc owsianki, smoothie, soków itp. Po drugiej stronie zajrzyj do miejsc typu Eat czy Pret ( w Polsce jakieś ekologiczne kawiarnie) ze stosunkowo zdrowym jedzeniem. Zjedz coś zdrowego i pożywnego, ale nie wysoko kalorycznego. Sposób jedzenia jest ważny- jedz wolno, zrelaksuj się, przeżuwaj powoli i wiele razy. Ludzie nie wiedzą nawet jak ważna jest jakość spożywania. To właśnie od tego też zależy, czy będziemy cierpieć na wzdęcia i bóle ze względu na źle przetrawiony posiłek. Nie mów za dużo podczas jedzenia jak masz problem ze wzdęciami- to powoduje zbieranie się gazów w jelitach. Naprawdę poczuj smak, zapach, fakturę jedzenia- jedz świadomie.

Posiłek na noc

Najgorsze, co może być to złe samopoczucie w nocy- bolący brzuch, wzdęcia itp. Najlepszy posiłek to gotowana na parze lub pieczona ryba z pieczonymi warzywami, surówka z sokiem z cytryny. Unikaj jednak warzyw wzdymających typu kalafior i brokuły oraz fasola.

Pożywne śniadanie

Zjedz owsiankę lub zdrową jaglankę z pieczonymi jabłkami. Możesz też zjeść jajko w koszulce ze świeżymi warzywami i dobrej jakości chlebem żytnim lub chlebem na zakwasie.

Przekąski i napoje

Unikaj niezdrowych przekąsek i najlepiej po prostu jedz wtedy, gdy naprawdę jesteś głodna, jedz regularne posiłki. Zastąp to aktywnością, czytaniem, rozrywkami i piciem dużej ilości niegazowanej wody. Unikaj picia alkoholu, soków owocowych, kawy i herbaty. Najlepiej nie pij ich w ogóle, bo odwadniają.

Przekąski na wieczór

Jeśli już jesz przekąski, to wybieraj te zdrowe. Wieczorem najlepiej zjedz sałatkę z quinoa, humus, prostą i zdrową kanapkę lub krakersy z alg.

Przekąski po śniadaniu

Najlepsze to świeże owoce ( niektóre jak gruszki mogą wzdymać. Banany i winogrona są dość kaloryczne), orzechy, pestki, granola i krakersy.

Przekąski i napoje na dzień

Przed odprawą wypij pożywne smoothie, np. zrobione ze zmiksowanych bananów z jagodami, mleka roślinnego lub kefiru, mielonego lnu, kardamonu z dodatkiem sproszkowanej maca czy protein. Miej pod ręką orzechy, pestki i świeże owoce.

Na lunch zjedz sałatkę z quinoa ze świeżymi warzywami z pesto z rukoli lub z tuńczykiem.

Jeśli nie lubisz ryby, możesz ją zastąpić soją ( o ile nie masz alergii), serem tofu czy roślinami strączkowymi, które mają dużo białka.

Wracam! Co nowego w świecie?

Dzisiaj dla was post z samymi aktualizacjami. Dawno mnie tu nie było, wiem. Ale to dlatego, że zaczęłam mocno się zastanawiać, w jakim kierunku iść i czy nazwa „Różowe Okulary” jest adekwatna do tego, o czym chcę pisać.

Nie zrozumcie mnie źle. Uwielbiam życie, jest piękne. Cieszę się nim każdego dnia, każdą małą rzeczą i tym, że mam fajne życie. Ale też czasem chcę pisać o czymś, co niekoniecznie jest różowe. Czy by to tutaj pasowało? Nie wiem. Poza tym chcę się skupić na konkretnym temacie i zawężać tematykę do tego, co jest naprawdę dla mnie istotne, ale i do fajnego czytania.

Poniżej co nowego w świecie.

Upał

Upał nie odpuszcza. To chyba takie pierwsze lato w Londynie, od kiedy tu jestem. A już blisko 10 lat. Gorąco jest prawie non stop od połowy czerwca. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam na sobie sweter czy skarpety. Nawet jak czasem rano jest 14 stopni, wciąż chodzę w krótkim rękawku, bo mi ciepło i później pogoda się rozkręca. Nawet do ponad 30 stopni. Bardzo długo jak na ten klimat nie było deszczu. Widać to na pierwszy rzut oka- Tamiza stoi nisko, trawa wypalona w całym mieście, liście jakieś żółte miejscami. W końcu deszcz spadł w zeszły tydzień ( niektórzy ludzie wybiegali na ulice i tańczyli krzycząc ” Yes, yes, yes!”, he he. Nie dziwię się, bo czułam to samo jak i zapewne 3/4 ludzi w Londynie) i w zeszły weekend nastąpiło cudowne ochłodzenie z deszczem. Ale nie na długo. I znów w domu na maksa ciepło. Jeśli takie lato będzie co roku, warto zainwestować w klimatyzację.

IMG_0564
W końcu było trochę deszczu… 

Wielcy odchodzą

Odeszła Kora Jackowska. Ilu to już oryginalnych, ciekawych ludzi od nas odeszło w ostatnich latach. Wiem, życie. Mam nadzieję, że jeszcze będzie trochę takich ludzi za mojego życia. Nie oglądam telewizji i nie czytam plotkarskich magazynów, ale czasem o czymś tam słyszę. I włos mi się jeży na głowie, jakich mamy „artystów” na świecie. Oczywiście z wieloma wyjątkami, na szczęście.

Walka z wagą

Moje dodatkowe kilogramy wracają jak bumerang. Ciągła walka. Oczywiście to moja wina, wiadomo. Ale biorę się za siebie znów, obiecuję. I tak całe życie trzeba się pilnować. Za miesiąc wakacje na Karaibach ( o matko, taki długi lot od lat!). Trzeba być szczupłą i ponętną. A przynajmniej nie straszyć dużym brzuchem na plaży, he he he.

Żółwi świat

Żółw rośnie zdrowo. Jakie to fajne i ciekawe zwierzą, naprawdę. Ma swoje przyzwyczajenia, wiemy co lubi jeść, dużo potrafi się ruszać, szybko. Także potrafi się wysoko wspinać. Niezwykle silne te nogi. I ta skorupa taka fascynująca. Cieszę się, że go mamy, bo widzę, jak mężowi to służy. I ja lubię brać go na zewnątrz i grzebać w swoich kwiatkach. Niedługo w końcu wybieramy się do weterynarza, bo mam kilka pytań. Póki co, zwierzak wygląda zdrowo i jest bardzo aktywny. No, czasem się zakopie gdzieś tam pod ziemią. One też to uwielbiają. Jeśli macie jakieś pytania, odnośnie hodowli żółwia ( mamy Hermann’sa), służę pomocą.

IMG_0115
Idę do wody dla ochłody! 

 

Zakupy

Nie jestem jakąś zakupoholiczką, ale przyznam się, że ostatnio nabyłam kilka przyjemnych rzeczy. Tusz Chanel jest o.k., ale nie robi cudów za tę cenę, nowa DKNY ładnie pachnie i długo się utrzymuje. Wszędzie te wyprzedaże! I w cudownych sklepach- dzisiaj po raz pierwszy weszłam na stronę Calzedonii w poszukiwaniu stroju dwuczęściowego i byłam zachwycona co niektórymi. Dodaję do listy sklepów. Póki co, czekam na przesyłkę. Polecam stroje Roxy- nie są tanie, ale fajne i kolorowe. Mają duży wybór. Firma jest australijska. Poznałam ją chyba w angielskim Tk Maxxie. Lubię stronę Conran shop( nazwisko pożądane w Londynie, więc ceny też ;-)) za ciekawe, piękne rzeczy. I Oliver Bonas niezmiennie od 2 lat za oryginalną biżuterię i dużo kolorów.

Książki i inspiracje 

Mało czytam, przyznaję. Mam trochę powieści, ale nie mogę trafić na taką, która mnie do końca zainteresuje. Muszę dlatego zdobyć nową powieść Zafona. Uwielbiam go czytać na wakacyjnym leżaku. Stwierdziłam też, że muszę znów się skupić na książkach, które pomogą w samorozwoju i pomyśle na karierę. Tak, dalej szukam swego miejsca w świecie biznesu. I chcę więcej i ciekawiej! Czytam inspirujące wpisy na blogach, instragramie i w moich ulubionych magazynach. Jest tylu ludzi, co ciągle robi naprawdę fajne rzeczy. To naprawdę podbudowuje. Lubię też patrzeć na zdjęcia niektórych ludzi na instagramie- są naprawdę inspirujące. Nie dość, że piękne to jeszcze z przekazem. Każdy może znaleźć tam coś, co mu będzie pasowało.

Pokaz w Londynie

Wybrałam się na pokaz pojazdów lotniczych z okazji 100-lecia RAF. Staliśmy w samym centrum miasta, oglądając przelatujące nad nami maszyny. Bardzo ładny pokaz, byłam zadowolona. Oczywiście królowa z rodziną obserwowała całe zdarzenie ze swojego pałacowego balkonu, ale było tak tłoczno i ciasno, że my zostałyśmy w dobrym miejscu na środku Charing Cross.

IMG_0270
A na koniec pokazu kolory…

Podsumowanie maja- wyzwania, zielony tydzień, ulubiona książka i inne

 

Maj się zaczął deszczowo i chłodno. W ostatni dzień kwietnia wróciłam do płaszcza zimowego, bo był to nadzwyczaj brzydki, wietrzny, deszczowy i zimny dzień. Kilka kolejnych też nie było miłych. Natomiast chwilę później, i tak do dzisiaj, zrobiło się zbyt gorąco. I mamy sporo letnich dni. Piszę tego posta w ostatni weekend maja, do tego długi w UK, i jest on bardzo ciepły. Postanowiłam dziś w końcu sama z siebie wygramolić z łóżka o godzinie 5, żeby posłuchać śpiewu ptaków. Poranki są już szybko jasne, ale obok śpiewu słyszałam silniki aut. Sobota, jednak ludzie gdzieś jadą w taki dzień, także do pracy, więc niestety nie do końca się udało. Wróciłam za to do łóżka…. i zasnęłam, he he. Następnym razem spróbuję wcześniej… A póki co- podsumowanie maja. A ja odpoczywam sobie na urlopie.

DA15E147-6185-4F3E-AE05-1FDF341799F0
Taki mamy teraz zielony widok z okna….

Walking Challenge

Zapisałam się do organizacji charytatywnej. Wpłacając kilka funtów i zapisując każdego dnia przebyte kroki, zbierasz punkty i pieniądze. Sprawiłam sobie, o jakże dawniej nie chciałam, licznik kroków i chodzę. Oprócz tego, jest on podłączony do komórki, która posiada aplikację do liczenia itp. Fajne. Na urlopie na pewno się przyda, bo będę dość sporo zwiedzać, sądzę. Nie jestem typem osoby, która musi mocno konkurować, więc rożnie z tymi krokami każdego dnia. Raz jest 10 czy 11 tys., a innego dnia połowa z tego. Powinnam robić minimum 10000 kroków dla zdrowia podobno. Nie jest to jakoś dużo. Z własnego doświadczenia wiem, że to tylko spacer na stacje i z powrotem, jeden dłuższy, min. 40 minutowy spacer, dodatkowe kroki w pracy i tyle. Liczę wszystko- czy to kroki robione w domu podczas sprzątania, czy do sklepu, czy własnie szybki spacer z punktu A do punktu B.

Każda taka akcja jest fajna i przydaje się. Żeby sprawdzić siebie i przy tym zrobić coś dobrego dla innych. W przyszłości poszukam  też akcji w temacie, który mnie interesuje.

Tydzień zdrowia psychicznego

Uczęszczałam na wykłady dotyczące naszego zdrowia psychicznego. I powiem szczerze, że nie dowiedziałam się wielu nowych rzeczy, gdyż o wielu aspektach wiem. Interesują mnie te tematy, tak że o tym czytam. Podobnie z dietą i zdrowym stylem życia.

Spędzając większość tygodnia w pracy, zaczęłam sobie zdawać sprawę z tego, jak to wiele, gdy mamy dobrą atmosferę, warunki i fajnych współpracowników. Przecież to z nimi tak naprawdę spędzamy większość naszego czasu w życiu, nawet jak wcale nie mamy na to ochoty. Ale pieniądze trzeba zarabiać. Owszem, zawsze można zmienić pracę, tak jak ja to uczyniłam. Ale też nie wiesz, gdzie znów trafisz. Na szczęście trafiłam dobrze, chociaż… Właśnie, zawsze jest jakieś ale, i z tym przejdę to następnego tematu.

Mizofonia

Nie wiem, czy taka choroba naprawdę istnieje, ale oficjalnie jest dla niej nazwa. Kiedyś o tym wspominałam. Był nawet cały post temu poświęcony. Gdy pracowałam w miejscach, gdzie wszystkie dźwięki się ze sobą zlewały i nie używałam transportu publicznego, nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo mnie drażnią niektóre dźwięki i jak ciężko z nimi sobie radzić na co dzień. Naprawdę wolałabym tego nie mieć, bardzo utrudnia życie. Niestety, wielu z nas o tym nie mówi, bo inni tego nie rozumieją i mogą różnie zareagować. Pracuję w dość małym biurze. I o tyle, o ile moja praca i warunki oraz ludzie są ogólnie o.k., o tyle bez słuchawek nie dałabym rady. Małe biuro, kilka różnych osób. Jedna pociąga notorycznie nosem ( tik albo alergie), druga mlaska, inna cmoka i cmoka. Masakra. Najgorsze, co może być. Natomiast w pociągu niestety co trzecia osoba, nawet co druga, pociąga nosem. Nigdy, dosłownie nigdy nie ma już takiej sytuacji, żeby ktoś w otoczeniu tego nie robił. I słychać, że to nie zatoki, a zwykłe wciąganie glutów, że tak to nazwę. No więc zaczęłam dyskretnie sugerować, że jest taki problem, ale niestety, nie idzie mi łatwo. Czasem mam ochotę wybuchnąć i użyć różnych słów. Ale cóż. Na pewno nie służy to mojemu ogólnemu samopoczuciu i uszom ( słuchawki z muzyką).

Jeśli macie jakieś pytania odnośnie tego tematu, napiszcie w komentarzach albo prywatnie. Czytam na ten temat trochę, więc postaram się służyć pomocą.

Zielony Tydzień

Ostatnie lata spowodowały, że dużo zmieniło się w moim myśleniu. I tak, pozwalam sobie wciąż na coś niegrzecznego do jedzenia. Ale mam coraz większą świadomość tego, co jem i ile jem. W jaki sposób żyję i czego mi potrzeba. Sporo się zmieniło i na lepsze. Zwłaszcza, że mój układ trawienny jest wrażliwy i jak sobie pozwolę, to zazwyczaj dość  cierpię. Zauważyłam, że jem coraz więcej warzywnych dań. I o tyle, ile nie zrezygnowałam z mięsa, jem go coraz mniej. Myślę też nad spróbowaniem, na razie tymczasowym, odstawienia mięsa i ryb. Ale muszę się przed tym dobrze przygotować- proteiny itp. Jednak coraz częściej to rozważam. Ostatnio jem dużo dań typu falafel, warzywa i makaron pełnoziarnisty, sałatki, ryba i ryż. Czasem wołowinę i kurczaka. Schabowe na urlopie w Polsce głównie. Ale myślę, że spróbuję odstawić. I zobaczę też, czy zmienia się waga i samopoczucie.

Zauważyłam też, że potrafię wiele lat chodzić w niektórych ubraniach i butach, super. I coraz mniej kupuję. A jak to robię, to najpierw zastanawiam się, czy oby na pewno jest mi to niezbędne. Owszem, zdarzają się wyjątki, gdy kieruję się pięknem danego przedmiotu i myśleniem ” bo chcę to mieć!”. Ale bardzo rzadko. Potrafię czasem wejść do sklepu, być mamiona różnymi pięknymi przedmiotami, a jednak wychodzę z pustymi rękami, bo nie znalazłam akurat tego, co było mi potrzebne. Nie kupuję już prawie nigdy reklamówek, zawsze mam swoją torbę czy plecak i woreczki foliowe używam ileś tam razy.

Badania

Czy robicie regularne badania? Ja robię. Polecam raz czy dwa razy do roku ogólną morfologię, raz na jakiś czas bardziej dokładną. Raz do roku USG jamy brzusznej, wizytę u ginekologa, badanie USG piersi ( kobiety +35 mammografię), chociaż raz na dwa lata badanie moczu i kału. Wiem, niezbyt fajne, ale czasem trzeba. Oczywiście badanie wzroku i przegląd jamy ustnej ( dla mnie to podstawa, chodzę nawet 2 razy do roku) i usuwanie kamienia nazębnego. Badam się regularnie i wychodzi mi o.k. Ale jednak potrzebuję dodatkowego badania, bo dawno tego nie robiłam. I chcę się upewnić, że na pewno o.k. Trzeba słuchać swojego organizmu, bo często daje nam znać, jak coś jest nie tak.

Znalezione obrazy dla zapytania żyj wystarczająco dobrze
Polecam każdemu!

Książki

Od kilku lat w mojej biblioteczce znajduje się książka pt. Żyj wystarczająco dobrze.  Jest to jedna z kilku tomów wydanych przy patronacie Wysokich Obcasów i Psychologii. To jest jedna z tych nielicznych książek, do której wracam co jakiś czas. I za każdym razem odkrywam ją na nowo! Zawsze jestem pod wrażeniem jej mądrości, trafności spostrzeżeń i cudownej lekkości, z jaką się ją czyta. Wspaniała książka dla fanów psychologii i osób, które chcą się przekonać, co naprawdę w życiu ważne. I jak sobie radzić ze złością, zawiścią, stratą bliskiej osoby i wiele innych ważnych tematów. Mocno polecam. Będzie także osobny wpis na ten temat. Planuję także sięgnąć po inne tomiki z tej serii.

Muzyka

Często sięgam po stare kawałki. Z nowych polecam trójcę: Podsiadło, Zalewski i Kortez. No, no- ciekawe połączenie głosów i różnych talentów. Bardzo fajny kawałek poniżej.

 

 

Co spakować na urlop? (uniwersalna) Lista dla kobiet- 36 rzeczy.

walizka

Mam dla was szybki i przydatny wpis o tym, co warto/ trzeba spakować na letnie wyjazdy. Jest to temat dla mnie istotny, bo nie lubię się pakować, a jednak trochę podróżuję. Z czasem człowiek uczy się stosować różne przydatne triki i techniki, aby to doświadczenie stało się szybsze i przyjemniejsze. No to jedziemy. Lista najważniejszych rzeczy poniżej.

  1. Dokumenty- paszport lub/i dowód osobisty, kopia ubezpieczenia, potwierdzenie wszelkich rezerwacji, bilet na samolot itp.

  2. Pieniądze i karta. 

  3. Kilka t-shirtów.

  4. Bielizna- nie za mało. 

  5. Skarpetki.

  6. Sweter, bluza- po 1 chociaż.

  7. Kurtka przeciwdeszczowa.

  8. Sukienka- 1 lub 2.

  9. Jeansy/ spodnie- min. 1 para.

  10. Coś wygodnego na co dzień po domu.

  11. Piżama- min. 1 para.

  12. Kosmetyki- najlepiej w plastikowych pudełeczkach wielokrotnego użytku, podpisane. I miniaturki. 

  13. Okulary przeciwsłoneczne.

  14. Krem do opalania.

  15. Ładowarka do telefonu.

  16. Telefon ( jako aparata także). 

  17. Torba większa na lotnisko na ramię, i mała na co dzień ( neutralny kolor).

  18. Leki, które bierzesz, a w tym tabletki antykoncepcyjne. 

  19. Wkładki i podpaski.

  20. Małą apteczkę i leki przeciwbólowe, Stoperan, Espumisan na wzdęcia itp. 

  21. Mini zestaw do szycia i mini szczoteczkę do czyszczenia ubrań.

  22. Buty- ze 3 pary: sandały, japonki i wygodne zakryte na co dzień, np. trampki, adidasy.

  23. Szczotkę do włosów.

  24. Kosmetyki do malowania- mniej znaczy więcej, czyli np.: różne kolory cieni do oczu w jednej palecie, puder, róż, podkład, baza, tusz i ze 2-3 pomadki.

  25. W torebce także: mokre chusteczki, chusteczki higieniczne, składana szczoteczka i mini pasta, składana szczotka do włosów, płyn antybakteryjny do rąk, miętowe gumy do żucia. 

  26. Biżuteria- nie za dużo. Najlepiej uniwersalna, srebrna lub złota, i 1-2 bardziej kolorowe dodatki. 

  27. Mini żelazko.

  28. Prostownica.

  29. Maszynki do golenia.

  30. Mały perfum.

  31. Notes i długopis.

  32. Coś do czytania.

  33. Puste woreczki- mi się przydały nie raz.

  34. Ręcznik do twarzy.

  35. Słuchawki do uszu.

  36. Przejściówki do kontaktu.

Z takich praktycznych porad: nie rób tego na ostatnią chwilę, pamiętaj o ważnym paszporcie i ubezpieczeniu. Pakuj mniej ubrań, ale nadających się na wszelkie okazje. Kilka dni przed wyjazdem wypierz niezbędne ubrania/ bieliznę, sprawdź w jakim są stanie ( buty także). Nie bierz za dużo kosmetyków i najlepiej zabierz miniaturki. Roluj ubrania w walizce- zapobiega gnieceniu się. Pakuj je kategoriami: koszule, spodnie, sukienki itp. W podróż samolotem zawsze miej sweter- czasem jest zimno i możesz też go użyć jako poduszki itp. Zawsze mam go ze sobą, nawet jak po drugiej stronie ma być 30 stopni. Wtedy go po prostu chowam do większej torby, którą mam ze sobą. Lubię też mieć coś na głowę, aby chronić głowę przed słońcem. Na lotnisku wygodne buty, mało metalowych dodatków najlepiej- kontrole. Warto zaopatrzyć się w przejściówkę, jeśli lecisz do kraju, gdzie są inne kontakty- na lotnisku są drogie.

Podróże samolotem, cz. 1: Wygodne latanie, 10 praktycznych porad

Samolotami latam od ponad dziesięciu lat. Kiedyś latałam częściej na dłuższe trasy, teraz raczej loty do czterech godzin. Mieszkam za granicą, więc to dla mnie naturalne, że samolotem przemieszczę się najszybciej pomiędzy różnymi miejscami. Pomimo tego, że same dojazdy na lotnisko i z lotniska, odprawa itp. zajmują o wiele więcej czasu, niż sam lot. No trudno, coś za coś. W tym roku, po wielu latach, czeka mnie lot długodystansowy i mam nadzieję, że jakoś dam radę. 

Poniżej przydatne porady, jak dbać o wygodę i zdrowie podczas podróży, co mieć w bagażu podręcznym i jak umilić sobie podróż. Warto poczytać, bo są to zebrane doświadczenia zarówno moje jak i innych. 

airport-731196_1920
pixabay.com

Nie pij alkoholu

Na mnie alkohol nie działa. Dawno temu wypijałam kieliszek czy dwa, ale teraz praktycznie mi się to nie zdarza. Z kilku powodów: wcale mnie to nie uspokaja, nie usypia. A powoduje, że częściej muszę chodzić do ubikacji i wcale mi nie jest fajnie. Poza tym w razie czego warto mieć niczym nie zmącony umysł. I zawsze można się napić po wylądowaniu.

Najlepiej pić wodę niegazowaną- nawadnia i nie powoduje problemów z trawieniem, w przeciwieństwie do napojów gazowanych, alkoholu czy kawy.

Lubię kawę, ale faktem jest, że ona może powodować jeszcze silniejszy lęk i unikam jej też…. gdy czuję się zestresowana, np. przed rozmową kwalifikacyjną. Bowiem może ona dodatkowo powodować dodatkowe tiki.

Jedz lekkie posiłki

Z wiadomych względów lepiej unikać fasoli, grochu czy kapusty. Najlepiej zacząć już dzień przed podróżą- najlepiej lekkie, niezbyt mocno solone, nie pikantne i gotowane bądź pieczone posiłki. Te tłuste, smażone, ostre i niezdrowe mogą wywołać gazy i ogólny dyskomfort.

Wygodne ubrania

Najlepiej te z naturalnych materiałów jak bawełna czy len. Ubierz wygodne, koniecznie płaskie buty i nieuciskowe skarpetki z dobrych materiałów. Najlepiej też na cebulkę- wygodnie i w każdej chwili można pozbyć się jakiejś części garderoby i użyć jako koca czy poduszki. Często po to noszę szal- zakrywam też nim twarz podczas drzemki.  Najlepsze są też wygodne, wsuwane buty (kontrole na lotnisku).

Jestem zwolenniczką latania w sukience czy spódnicy- jest to dla mnie wygodniejsze. Ale może nie zawsze praktyczne. Także luźne spodnie na gumce są wygodne. Czasem latam w dżinsach, ale unikam. Nie czuję się w nich wygodnie- guzik często wżyna się w brzuch i powoduje dyskomfort, zwłaszcza gdy ma się problemy gastryczne.

luggage-2420316_1920
Dobra walizka i chusta jak najbardziej/ źródło: pixabay.com

Ruszaj się

Jeśli nie możesz chodzić w danej chwili, wykonuj ruchy nogami, szyją itp. w miejscu. Napinaj mięśnie, ściągaj pośladki czy poruszaj stopami. Jeśli masz problemy z puchnącymi łydkami czy stopami, przed i po locie zastosuj kremy czy żele na te dolegliwości. A także zażyj przed podróżą Polopirynę czy Aspirynę- zapobiegają zakrzepom.

Panthenol na ładną cerę

Wiadomo, że podczas lotu skóra się męczy. Stewardessy polecają przed i po locie użyć maseczki z Panthenolem w sprayu. Rozpyl na dłoni i delikatnie nałóż na twarz- ma właściwości łagodzące i silnie nawilżające. Oprócz tego stosuję panthenol przeciw oparzeniom słonecznym- biorę go ze sobą na wakacje nad ciepłym morzem.

Podczas podróży używaj wody termalnej w sprayu- odświeży i nawilży przemęczoną skórę. Używaj olejków eterycznych na swobodny oddech.

Najlepsze siedzenia

Wiadomo, że to te, które mają najwięcej miejsca na nogi. Zazwyczaj to rzędy na przodzie i miejsca koło wyjść awaryjnych. I przy przejściu. Wszystko jednak zależy też od rodzaju samolotu.

Nie poleca się też tylnego rzędu- mało miejsca, blisko toalet i kuchni, dlatego ciągle ktoś chodzi. Jest zawsze głośno, jasno i będą pojawiać się rożne zapachy. A jeśli często korzystasz z toalety, zajmij siedzenie przy przejściu. Będzie to wygodniejsza opcja zarówno dla ciebie jak i dla współpasażera.

Samolotowe gadżety

Przydatne, nawet jak wyglądają śmiesznie. Słuchawki czy dobre zatyczki do uszu- przeciw szumowi silnika, głośnym pasażerom i innym hałasom. Dmuchana poduszka w zabawnym kształcie nie zaszkodzi, a na pewno pomoże. Ulubiony serial czy film najlepiej z tableta- laptop zajmuje więcej miejsca. No i oczywiście fajny magazyn czy książka.

Pierwsza pomoc w podręcznym 

Zazwyczaj biorę ze sobą kilka miniaturek czy taką mini apteczkę: plastry, wkładki, żel antybakteryjny do rąk, składaną szczoteczkę do zębów, mini pastę i inne miniaturki. Oczywiście wodę termalną- 50 ml, jeśli jest dozwolona. Ewentualnie bieliznę na zmianę, skarpetki i sweter. Zawsze też mam ze sobą chusteczki higieniczne i te nawilżane oraz mini szczotkę do włosów- przydatne podczas wietrznej pogody.

Na zatkane uszy

A wiąże się to ze zmianami ciśnienia. Najlepiej używać zatyczek, ssać cukierki czy gumy do żucia albo po prostu ziewać. Bardzo źle się lata podczas przeziębienia- może wystąpić mocny ból uszu i zatok. A także przed lądowaniem nie ulegać pokusie drzemki- po rozbudzeniu człowiek może się czuć rozbity.

Walizka w jaskrawym kolorze

Za dużo jest tych czarnych i granatowych. Łatwo pomylić. Stąd my zaczęliśmy kupować inne kolory: zielone, różowe, błękitne itp. Nie dość, że cieszą oko, to jeszcze rozpoznasz ją z daleka. Nie polecam inwestować w drogie walizki, jeśli chodzi o podróże samolotem. Szybko są bowiem eksploatowane i nawet tę najdroższą można złamać- niestety, bardzo często coś od nich ” odpada” raz po raz, bo się nimi mocno rzuca na lotnisku. Używam tych z twardego tworzywa. Plusem jest to, że napój czy jedzenie nie przejdzie do twojej. Natomiast każdy rodzaj, czy to z tworzywa czy z materiału, ma swoje plusy i minusy.

Jeśli nie lubisz kolorów rzucających się w oczy, przymocuj wstążkę w widocznym kolorze. Lub doczep tzw. przywieszkę do bagażu w rzucającym się w oczy kolorze i kształcie. Chociaż tutaj znów nie gwarantuję sukcesu- może się oderwać podczas przewożenia i rzucania. Można też nakleić jakąś fajną naklejkę, jeśli lubisz.

 

Przydatne linki:

Wyszukiwanie miejsc w samolocie seatguru.com

Wyszukiwanie lotów Skycanner.pl

Dom Zdrowia- artykuły i produkty

Kanał TURBELENCJA o lataniu, pilot Dariusz

Fajne walizki i walizeczki Cholewiński

 

Podsumowanie kwietnia, czyli nowości, ulubieńcy i inne

Kwiecień plecień, nie zaprzeczę. Pogoda tak nieprzewidywalna- raz zimno, raz gorąco, później znów tylko kilka stopni. No po prostu szaleństwo! Po szaleństwach letniej pogody tak się przeziębiłam, że trzymało mnie przez ponad dwa tygodnie. Poniżej ulubieńcy, nowości i inne. No nic. Pora na spóźnione nieco podsumowanie kwietnia, bo niedługo będzie przecież pora na maj.

Kuchenne rewolucje- po grecku

Jak zwykle próbowałam zrobić coś nowego, teraz każdego miesiąca się staram. Jest tak dużo łatwych i pysznych rzeczy! I fakt, że mieszkam w Londynie, gdzie można spróbować kuchni z całego świata i kupić wiele, gdzie indziej niedostępnych produktów, ułatwia tak wiele. Przepadam za kuchniami azjatyckimi. Czasem z mężem idziemy do restauracji bądź zamawiamy do domu jedzenie z knajpek chińskich i indyjskich.

W kwietniu zrobiłam na Wielkanoc karpatkę, ale trochę sobie pomogłam i zrobiłam mokrą górę zamiast samego cukru pudru. Przyznam, że było smaczne.

Ostatnio też przygotowałam obiad grecki z winem. Sałatka grecka, tzatzyki, suvlaki wjechały na stół. Pysznie i zdrowo.

Natomiast w ostatni weekend zrobiłam od podstaw, z wyjątkiem pasty tahini, hummus. Wyszedł bardzo dobry, dalej go mam. Przyznam się, że falafel, który jest tak prosty do zrobienia mi nie wyszedł. A to dlatego, że miałam nerwowy dzień i wrzuciłam kotleciki do zbyt słabo rozgrzanego oleju i zrobiła się z nich papka. No cóż… Naprawdę bardzo staram się zjadać jedzenie i nie wyrzucać, ale cóż… Raz nie zawsze jak mówią. Lubię gotować i próbować. A że ostantio pałam miłością do zawijanych falafeli, to chciałam mieć na zapas.

Kurs pakowania prezentów w Londynie z Jane Means

W ostatni dzień kwietnia wybrałam się na jednodniowy kurs pakowania prezentów, prowadzony słynną tutaj w Anglii Jane Means. Bardzo sympatyczna, konkretna babka i świetny klimat na kursie. Luźna, przyjemna atmosfera, fajne kobiety, dobra nauczycielka i różne gratisy. Był też lunch w lokalnej włoskiej knajpce, a do tego wino, które mogłyśmy pić nawet po lunchu. Z racji tego, że chciałam mieć umysł niezbyt mętny, zadowoliłam się jednym kieliszkiem podczas spożywania smacznej pizzy i sałatki z Parmigiano Reggiano. Nauczyłam się kilku fajnych trików, ale planuję praktykować nabytą wiedzę oraz uczyć się z różnych filmików, bo chcę ładnie pakować prezenty dla bliskich i przyjaciół. Dla zainteresowanych, polecam cudowne filmy Paper Guru na youtube.

Na moim instagramie mam trochę profili dotyczących pakowania. Uwielbiam tak pięknie zapakowane przedmioty, a do tego ładnie wyeksponowane na zdjęciach.

Kurs odbywał się w jednej z najładniejszych i najbardziej eleganckich dzielnic, Maida Vale. Niedaleko znajduje się sławna Little Venice. Przeszłam się wzdłuż kanału, żeby zasiąść na śniadaniu w jednej z kawiarenek. Jednak pogoda była chyba jedną z najgorszych od marca- zimno, deszczowo i wietrznie.

29715193_1788748497822826_2081880165742280704_n
Pięknie pakowane / źródło: Jane Means, instagram

Instagramowy profil- https://www.instagram.com/janemeans

Jane Means posiada swój profil na insta. Pokazuje tam zdjęcia z różnych miejsc, a także swoje pięknie zapakowane prezenty. Dla książęcej pary też się znalazł. Przyjemne dla oka!

Ulubiona marka- Massimo Dutti

Zaczęłam kupować w Massimo Dutti. Mają piękne ubrania, idealne do pracy., a także na co dzień. Teraz przymierzam się do spodni na lato. Ale poczekam jeszcze, bo nie jest to tania marka. Kupiłam ostatnio tam kilka ubrań i jestem zadowolona. Co ciekawe, jak podawałam swoje rozmiary, to mi na stronie pokazywało, że powinnam mieć rozmiar spodni nawet 16! Ha ha, nawet o 10 kg grubsza nie nosiłam takiego rozmiaru ;-). Pojechałam więc do sklepu, żeby przymierzyć. I okazało się, że nawet r. 10 jest dość luźny. Natomiast bluzki M też są dość duże jak na M. Warto jednak czasem ruszyć się z domu i najpierw poznać markę, zanim zamówi się coś przez Internet.

Ulubiona muzyka- Christine and the Queens

Odkryłam ostatnio Christine and the Queens. Jej piosenka Christine, śpiewana po francusku jest jak miód dla uszu. Lubię język francuski, a piosenka jest przyjemna i wpada w ucho. Pierwszy raz słyszałam tę wykonawczynię w serialu Girls, ale wtedy nie wiedziałam, kto to wykonuje.

Polecam też piosenkę J. Timberlake z Chrisem Stapleton. Nie jestem jakąś mega fanką tego pierwszego, chociaż uważam, że ma talent i jest mądrym gościem. Poza tym piosenka to inny klimat i jak dla mnie- naprawdę dobra.

Nauka i rozwój

Aktualnie studiuję Kontrolę Infekcji. Dla siebie i mojej branży. Tematy o zdrowiu i dobrym samopoczuciu są mi bliskie. I znów się przekonuję, jak ważna jest osobista higiena zarówno w domu jak i w miejscu pracy. Przykre jest to, że nawet pracownicy służby zdrowia i kucharze jej nie przestrzegają, stąd więcej zatruć i chorób w szpitalu.

Posłuchałam też o wpływie naturalnego otoczenia na psychikę. Wiadomo, że przyjemniej się żyje, gdy za oknem jest zieleń, niż mury z cegły. Wiem, że to wpływa na poprawę nastroju. Widzę to na swoim przykładzie- patrząc na widok za oknem, czyli parki, drzewa i staw oraz słysząc radosne odgłosy ptaków, czuję się lepiej. Natomiast na ile to rzeczywiście działa na dłuższą metę, nie wiadomo. Badania mówią, że w dłuższej perspektywie pomaga.

Książka- Naturalna Historia Żółwi R. Orenstein

Aktualnie przerabiam powoli cudną, encyklopedyczną książkę o żółwiach świata. Piękne zdjęcia, dużo tekstu i interesujących informacji. Jestem nią zachwycona. Zapewne jedna z najlepszych pozycji na rynku w tym temacie. A wiele ich nie jest. A już na pewno nie tak bogatych w informacje. Wiem, że to temat nie dla wszystkich, ale chciałam pokazać, co u mnie aktualnie w temacie książek i rozwoju.

Znalezione obrazy dla zapytania natural history of tortoises
Piękna książka./ źródło: NHBS webstite

 

Już niedługo czeka mnie urlop. Ach, będzie się działo. Ale zanim wyjadę, na pewno znajdzie się tutaj chociaż jeden nowy wpis. Tyle mam pomysłów w głowie i trzeba to częściej przenosić na bloga.

10 największych pożeraczy energii

Skargi i lamenty

Nasze i innych. Po ich wysłuchaniu albo po ciągłym narzekaniu czujemy się zmęczeni i bez życia. Jakby uszło z nas powietrze. Zgadzasz się?

Walka ze sobą i z innymi

Urazy, odwety, wendety itp. Przekonywanie innych do swoich racji, kłótnie, upór, sztywność, brak dystansu. Znam to dobrze. Czasem próbuję, chociaż coraz rzadziej, kogoś skłonić do swoich racji. A później myślę- po co mi to było? Przecież mi to nie pomogło, a wprost przeciwnie- czuję się zmęczona, głupio mi i straciłam czas. Bo każdy ma swoje zdanie i tak być powinno.

Unikanie konfliktów za wszelką cenę

Czyli odwrotność powyższego. Czasem w pracy ich unikam, zagryzam zęby. Bywa męczące. Boimy się okazać stanowczość i stanąć za sobą. Zazwyczaj po prostu nie chcemy urazić innych czy wyjść na czepialskich. A czasem po prostu trzeba powiedzieć- nie, nie zgadzam się! Nie chcę! Nie chcemy być odrzuceni, co wiąże się często z przeszłością, gdy w rodzinie jedno albo dwoje rodziców nas odrzucało, gdy się buntowaliśmy.

Wampiry energetyczne

To także my czasami. Poznasz ich po tym, jak szybko twoja energia przy nich spada, czujesz się zmęczony. Poznasz ich po: to takie podstępne węże, jak często się ich nazywa. Kombinują za plecami albo oskarżają cię za każdy ich błąd. Oczekują specjalnego traktowania, a sami nie potrafią innych należycie i z szacunkiem traktować, nienawidzą porządku, są często na nie. Znam takich, ale na szczęście niewielu. Lepiej więc wybierać osoby, które będą cię wspierać, akceptować i ze wzajemnością.

light-bulb-503881_1920

Związki

Albo zbyt gwałtowne, albo zbyt nudne. I te, w których ciągle są pretensje, czy oskarżenia. Albo zwykłe niedopasowanie. Albo te za szybko dojrzewające. Spalamy się zbyt szybko i zatracamy.

Pomaganie innym

Chodzi o wchodzenie butami w życie innych. Nie o zwykłe pomaganie, które jest miłe i potrzebne, np. pomoc w przeprowadzce albo jakaś drobna przysługa. Ale taka nagminna, niechciana pomoc, o którą nikt nas nie prosi. Czyli udzielanie porad, gdy ich nie potrzebujemy. Mówienie innym, jak mają żyć czy zbawianie, ratowanie ludzi uzależnionych, gdy ci z nałogu wyjść nie chcą. Często taka „pomoc” występuje w rodzinach np. na linii matka-córka, teściowa-synowa itp. Bo zazwyczaj kobiety mają taką potrzebę, rzadziej mężczyźni. Mnie bardzo męczy taka niechciana pomoc. Jak jej potrzebuję, sama pytam. No i też nie staram się zmieniać życia innym. Czasem nie zgadzam się z tym, co robią inni, albo się dziwię pewnym postawom czy zachowaniom, ale robię swoje. Chociaż zdarza mi się, że próbuję coś zmieniać w mężu. Takie relacje bardzo męczą i powodują nie raz, że osoby, które czują się osaczone, unikają kontaktów albo wręcz odcinają się. Często zdarza się tak w przypadku, gdy ktoś pochodził w rodziny dysfunkcyjnej, w której nie było okazywanych uczuć. Później kontrolą i szantażem próbują zwrócić na siebie uwagę. Zamiast zająć się sobą, znaleźć czas na rozwój, własne pasje, przyjemności itp. Dzięki czemu też może odzyskać utracone zasoby energii.

superhero-2503808_1920
Pomoc? Tak, ale ta, o którą się prosi.

Tłumienie emocji

Ale nie tylko trzymanie ich na wodzy czy kontrolowanie. To także nadmierne analizowanie, planowanie, rozpamiętywanie przeszłości, krzywd, martwienie się na zapas, niemożność podjęcia decyzji itp. Emocje trzeba uwalniać, a resztę po prostu sobie odpuścić. Dokonywanie wyborów- co jest dla mnie ważne, czego pragnę, a co jest nieistotne. Zawierzenie swojej intuicji. Ostatnio dużo mówi się o napadach paniki, lękach. A biorą się one własnie z nadmiernego analizowania bądź kumulacji emocji. Chyba każdy z nas, a przynajmniej spora większość tego w życiu doznaje. 

Portale społecznościowe

O ile nie jesteś osobą, która zarabia na Internecie i musisz być aktywny wirtualnie, o tyle wieczne pojawianie się na portalach zabiera sporo czasu i energii. Spędzam dość dużo czasu na instagramie czy FB. I wiem, ile czasu to może zabierać.

Śledzenie wiadomości

Które są w ok. 90% złe, a w 10% dobre. Na szczęście nie oglądam, ale wiem o kilku nowych z telefonu. Co i tak jest dużo. Nie czytam dzienników, nie oglądam TV. Nie dowiaduję się więc o kolejnych gwałtach, napadach, rabunkach, morderstwach itp. Bo po co nam to? Przy tylu miliardach ludzi na świecie zawsze będą działy się rzeczy i złe, i dobre. Zło jest nieuniknione, niestety. Znam natomiast osoby, które żyją złymi wiadomościami. I osoby te często są ponure, smutne i myślą, że świat jest straszny i absolutnie nikomu nie można ufać. Zgadzam się, że jest dużo niefajnych rzeczy, ludzie bywają tacy i nie inni. Ale nie zmienimy wszystkich. Możemy za to sam próbować być tymi lepszymi.

Niefajne książki, ogłupiające filmy/ programy

Raczej wybieram dobre i przydatne książki i oglądam mało filmów. Staram się też wybierać te mądrzejsze, które mnie czegoś nauczą, pokażą i te, które mają piękne zdjęcia. Z dobrych filmów i książek możemy przecież brać inspiracje.

Jest takie cudowne zdanie, nad którym warto się zastanowić.

Jeśli zauważysz dzisiaj, że spada ci nastrój albo poziom energii, potraktuj to jako wskazówkę, że skupiasz się na czymś nie dość pozytywnym. (Doreen Virtue, Przesłania Aniołów)

100 miejsc w Londynie, które widziałam, cz. 1

London Bridge i okolice

Wiele razy tam byłam. Po prostu uwielbiałam spacery brzegiem Tamizy, piwo  w pubie nad rzeką. Byłam też dwa razy w greckiej restauracji, która posiada piękny widok na City i katedrę św. Pawła. Oczywiście znajduje się tam Tate Modern, do którego trzeba zajrzeć. Większość wystaw jest za darmo.

tower br 2012
Tower Bridge podczas letnich igrzysk 2012./ zdj. źródło własne 

Borough Market

Znajduje się niedaleko London Bridge. Można tutaj zakupić świeże produkty rodzimych farmerów, kwiaty, zjeść coś i napić się kawy.

Tower Bridge

Jeden z wielu symboli Londynu. Posiada ruchomy most, który otwiera się kilka razy dziennie. Miejsce podziwiane przeze mnie wiele razy. Można przespacerować się nad rzeką, posiedzieć w knajpkach, na ławkach i odbić w stronę London Bridge, który jest niedaleko.

Canary Wharf

Wysokie, szklane drapacze chmur, rzeka, mosty, restauracje ( często czynne tylko w tygodniu), vany z jedzeniem, czasem cumują tutaj ciekawe statki. Odbywa się też festiwal muzyki, a zimą można pojeździć na łyżwach na specjalnie zrobionym lodowisku. Byłam pod koniec listopada w restauracji Plateau, która znajduje się na 4 piętrze szklanego wieżowca- widoki cieszące oko. Także lubię to miejsce w Londynie. Latem jest fajne na spacery nad rzeką i lody. Odbyła się też tutaj w zeszłym roku Konferencja Kobiet w hotelu Hilton.

canary
Na Canary przypłynął również polski F. Chopin w 2010 r. / zdj. źródło własne

Brick Lane

Podobnie jak Camden, bardziej egzotyczna i wyróżniająca się część Londynu. Jest to miejsce zamieszkiwane głównie przez mieszkańców pochodzenia bengalskiego. Brick Lane słynie z marketu, na którym zresztą byłam, gdzie możesz kupić koszulki, plakaty, kasety itp. Słynie z kolorowych graffiti np. Banksy i wielu miejsc, gdzie możesz zjeść curry.

Old Spitafields Market

Znajduje się niedaleko od Brick Lane, obok stacji Liverpool Street. Możesz zakupić tam markowe torebki i perfumy oraz rękodzieło. Fajne miejsce, z klimatem. Restauracje i kafejki wokół. A poza tym wiele pubów.

St. Paul’s Cathedral

Z Liverpool w stronę stacji Bank odbijasz na Katedrę Św. Pawła. Miejsce znane i podziwiane. Nie byłam w środku, ale nie raz podziwiałam ogromną kopułę z zewnątrz. ( o średnicy 50 m). Jest ona widziana z wielu miejsc Londynu. Miejsca takie jak: Liverpool Street, Bank, Spitafields, London Bridge były przeze mnie wielokrotnie odwiedzane.

st pauls
St. Paul’s Cathedral widziany od strony wschodniej z tour bus/ zdj.  źródło własne

City

Czyli finansowa dzielnica Londynu, z którą konkuruje Canary Wharf. Znajduje się obok Liverpool Street. Nie da się przeoczyć wysokich budynków, a wśród nich tego w kształcie naboju- nazywa się on Gherkin, czy 30 St Mary Axe.

Muzeum Charles’a Dickensa

Miejsce może mniej znane tym, którzy pisarzem się nie interesują. Ale dla mnie był to kolejny punkt na mapie Londynu, do którego musiałam się wybrać. Niepozorny domek w bocznej uliczce, zwanej Doughty Street. Wybrałam się tam wiele lat temu. Można w nim obejrzeć pokoje w których spał, pisał, jadł autor.

Znalezione obrazy dla zapytania charles dickens museum
Budynek, w którym mieści się Muzeum Dickensa/ zdj. Art Fund

Greenwich

Dawniej mieszkałam w gminie Greenwich.  Jest to słynne miejsce z południkiem zerowym, przebiegającym dokładnie przez obserwatorium astronomiczne. Greenwich to kolejne miejsce na mapie Londynu, które lubię. Dawniej było to osobne miasto, a w 1997 roku zostało wpisane przez UNESCO na światową listę dziedzictwa kulturalnego. Fajne miejsce, ale w weekendy przypomina trochę Oxford Street pod względem ilości turystów. No nic dziwnego, w końcu to Londyn i znane miejsce. Cała gmina posiada ponad 250 tyś. mieszkańców. A tych gmin w Londynie jest 32. Wyobrazić można więc sobie, jak wielu ludzi tutaj mieszka… Jeśli chodzi o atrakcje, w samym Greenwich ich nie brakuje. Są tu piękne parki ( Park Greenwich), Narodowe Muzeum Morskie, na które składa się kilka budynków, w.w. obserwatorium, słynny uniwersytet, nad Tamizą są jacht i kliper oraz market. Są też liczne puby, a nad rzeką można zjeść lunch w jednej z restauracji. Polecam zwłaszcza wiosną i latem. Warto dodać, że urodził się tutaj Samuel Pepys, którego dzienniki lubię niezmiernie. Polecam.

 

Myj ręce, to ważne

You eat what you touch. ( Jesz to, czego dotykasz)

Wciąż zaskakuje mnie fakt, jak wielu ludzi nie myje rąk nawet po dłuższym skorzystaniu z toalety. Naprawdę nie mogę uwierzyć, że taka niska jest świadomość, czym to może grozić. Postanowiłam o tym napisać, bo uważam, że ludzi  cały czas powinno się uświadamiać i edukować. Niestety, często to przenosi się z rodziców na dzieci, jeśli rodzice sami nie dbają o higienę rąk. A kończy się to często chorobami, mniej lub bardziej poważnymi. Dla mnie podstawą jest wymycie rąk po skorzystaniu z toalety, powrotu do domu i przyjściu do pracy czy po dotykaniu pieniędzy. Pomijając oczywiście szereg innych czynności, po których powinno się myć ręce.

Niestety, prawda jest taka, że większość osób, które znam, nie mają potrzeby mycia rąk, nawet po skorzystaniu z toalety, a co dopiero po powrocie do domu albo dotykaniu brudnych pieniędzy. U mnie mycie rąk przychodzi naturalnie.

Kształtowanie nawyków

No cóż, często widzę u rodziców, że też nie za bardzo uczą  swoich dzieci mycia rąk, a przynajmniej nie takiego, jakim powinno być. Mycie rąk zazwyczaj polega na zamoczeniu dwóch palców z mydłem i wytarciu nadal brudnych rąk w ręcznik. I nikt się nie zastanawia, dlaczego dzieci tak często chorują, wymiotują itp. Może po prostu większość dzieci nie jest nauczona mycia rąk i ciągle roznosi choroby i się zaraża właśnie przez niewłaściwą higienę?

Brak wzorców i zainteresowania tematem powoduje, że rosną i myślą, że mycie rąk nie jest ważne. I tak mamy kolejnych dorosłych, którzy nie dbają o higienę. Roznoszą zarazki i sami chorują.

A to kwestia poświęcenia trochę więcej czasu na wytłumaczenie po co nam to potrzebne. Na pokazanie może jakiegoś filmu i wspólne mycie rąk. Ale wielu rodzicom się po prostu nie chce, bo są zbyt zajęci karierą i zmęczeni.

Nie jestem w stanie wpłynąć na wszystkich. Nie będę pouczać dorosłych ludzi, jak mają postępować. Cieszę się, że nie widzę jak się przygotowuje moje dania w restauracji. Z bólem też patrzę, jak ktoś mi przygotowuje jedzenie, nie wymywszy przed tą czynnością rąk. Czasem trzeba jakoś delikatnie zareagować.

Choroby przenoszone za pomocą rąk

Są to m.in. salmonella, biegunka, żółtaczka pokarmowa, zapalenie dróg oddechowych i inne choroby zakaźne. Porządne wymycie rąk może zmniejszyć występowanie chorób o 30%. Zastanawialiście się czasem, dlaczego osoby, które np. obgryzają paznokcie mają często opryszczkę? To teraz można się domyślić…

Także choroby zimowe nie biorą się od zimna, tylko od tego, że dużo przebywamy z innymi ludźmi w nagrzanych i wilgotnych pomieszczeniach i roznosimy zarazki między sobą.

Dlatego ważne jest nie tylko dokładne umycie rąk, ale i dokładne ich wytarcie- najlepiej jednorazowym, papierowym ręcznikiem. Bo zarazki najlepiej czepiają się rąk wilgotnych i spoconych. Dlatego umycie, ale niewysuszenie rąk nie jest zbyt efektywne.

Pamiętam taką historię, gdy pracowałam sprzedając fast food na różnych imprezach. Wiadomo, że w tego typu miejscach higiena rąk jest bardzo ważna, bo dotykasz jedzenie. Często też pieniądze w tym samym czasie. No więc regularnie myłam ręce, bo często pracowałam ‚ na kasie’. Często było tak, że dysponowaliśmy czystą wodą z baniaków, które musieliśmy sami donieść, więc pewnego razu mój manager powiedział mi- Nie myj tych rąk tak często, bo woda nam się skończy i trzeba będzie po nią biegać. Jakie było moje oburzenie, bo ja tak nie potrafiłam. I byli tam, o zgrozo, ludzie, którzy godzinami nie myli rąk. A dotykali jedzenia i pieniędzy na zmianę. I nie tylko.

Mam też żółwia od jakiegoś czasu. Żółwie mogą być nosicielami salmonelli. Dlatego zawsze dbam, aby po dotykaniu zwierzątka wymyć dokładnie ręce.

Środki czystości

Najlepsze jest dobre mydło w płynie. Jeszcze lepsze są systemy bezdotykowe- dzięki czemu nie musisz dotykać po kimś pompki. Dobrze, że zwyczaj mydła w kostce wyszedł z mody, bo to było mało higieniczne w miejscach publicznych. Jeszcze wciąż to spotykam w niektórych polskich pociągach. Oczywiście po dokładnym wymyciu, należy wysuszyć ręce, najlepiej papierowym ręcznikiem. Są też teraz w użyciu tzw ręczniki sanitarne ( nie jestem do końca pewna, w jakich warunkach się je czyści) i elektryczne suszarki do rąk. W domu używam ręcznika, ale też regularnie go wymieniam.

Czasem nie mam okazji przez kilka godzin umyć rąk, noszę więc zawsze ze sobą chusteczki antybakteryjne i płyn dezynfekujący. Z płynem nie można przesadzać, gdyż wysusza skórę rąk i zabija też te dobre zarazki. Ale od czasu do czasu warto użyć.

Zimą warto regularnie prać rękawiczki, które się codziennie nosi. Natomiast te skórzane wycieram i dezynfekuję płynem.

Problem z toaletami publicznymi jest taki, że ty możesz wymyć ręce, ale inni tego nie zrobią. Dlatego też wiele osób otwiera drzwi ramieniem, jeśli się da albo przez chusteczkę. Wcale się nie dziwię. Też to czasem robię.

Technika mycia rąk

Większość z nas, nawet i ja dawniej, myje ręce źle- za krótko i niedokładnie. A ręce powinno się myć ok. 40-60 sekund. I wraz z górną częścią dłoni i paznokciami. Każdy palec, na zewnątrz i wewnątrz dłoni, każdą przestrzeń między palcami, kciuki itp. Instrukcja poniżej.

Podobny obraz
fot. WIM

Wielu ludzi myje ręce, nie używając mydła i ręcznika. Nie, nie, nie! To tak jakbyś w ogóle nie umył, a do tego mokre ręce otrzymają jeszcze więcej zarazków.

Problem w tym, że często nie myją rąk osoby, które pracują w takich miejscach, że aż się to prosi o mycie rąk- pielęgniarki, lekarze, kucharze, pracownicy służby zdrowia ogólnie i biznesu żywieniowego. Tak niestety, to prawda. Wielu z nich wciąż nie ma nawyku mycia rąk i tej świadomości. A przecież, zwłaszcza wśród tych zawodów, tak dużo się o tym mówi. I w każdym miejscu jest plakat z rysunkiem albo jakąś informacją o higienie. Często też są w takich miejscach podajniki z płynem dezynfekującym. A jednak ci ludzie  często po pracy zapominają, jak dbać o higienę rąk.

Myj owoce i warzywa

Tutaj także nie wiesz, kto ich dotykał, gdzie leżały i czy np. nie skakały po nich myszy w magazynie. Często używam odrobiny płynu do mycia naczyń. Natomiast mięsa nie powinno się płukać w wodzie, bo nie zabija to zarazków, a wręcz są one przez wodę roznoszone. Poza tym jest ono później pieczone czy gotowane w tak wysokich temperaturach, że zarazki zostaną wybite. Oczywiście po odpowiedniej ilości czasu.

Oczywiście bez przesady

Dla niektórych fakt, że myję ręce po wielu różnych czynnościach wydaje się przesadny, ale dla mnie nie. Są natomiast ludzie, którzy mają zdartą, suchą skórę i nie mogą przestać myć rąk. Często to idzie w parze z jakąś nerwicą.

Problem.. brudnych stóp

Brudne stopy to też duży problem. Nieczęste ich mycie, chodzenie po kilka dni w tych samych skarpetkach, przegrzewanie stóp- to sprzyja rozwojowi grzybicy. Stąd później choroby stóp i przenoszenie ich na basenach. Dlatego ich higiena też jest bardzo ważna.

Nie będę już wspominała o higienie jamy ustnej, ciała itp. Bo tutaj też często zgroza. Czasami jednak jest tak, że jakieś choroby wewnętrzne powodują, że wciąż mamy problem z jamą ustną, zapachem. Mimo świetnej higieny. Wtedy należy udać się do gastrologa itp. Albo może też zmienić dietę.

Pamiętajmy, że choroby, na które chorujemy często biorą się właśnie z przenoszenia zarazków za pomocą rąk. Choruję stosunkowo rzadko i krótko i wydaje mi się, że to dzięki temu, że własnie staram się dbać o higienę rąk i stosować dobrą dietę, w której nie ma miejsca na używki albo występują sporadycznie ( np. kieliszek wina raz na kilka tygodni).

 

Nowości! Co nowego w świecie? Marzec/Kwiecień 2018

Dzień dobry, dawno się nie odzywałam. Zajęta jestem ostatnimi czasy. Przyszła wiosna. Ostatnio nam grozili bestią ze wschodu, a teraz nam grożą dla odmiany mini- upałem z Hiszpanii, he he. Faktycznie zima do nas na chwilę przyszła w marcu. Miałam okazję pracować w domu i cieszyć się spacerami po śniegu podczas przerwy, super czas. Cieszę się, że w następnym tygodniu będzie dużo słońca i ciepło. Na pewno skorzystam i lunche będę częściej spędzała na dworze. Idzie wiosna- w końcu! Przyznam się, że nadal chodzę przyodziana w zimowy płaszcz, podobnie jak w zeszłym roku o tej porze. Do maja nosiłam i później oczywiście był przeskok od razu na lekki sweter. Nie ma wiosny, tylko zimo/wiosna, a później od razu lato. Lubię angielską pogodę- zima nie jest zbyt zimna, a lato zbyt gorące. Do Polski jadę po śnieg, a do ciepłych krajów po morze i słońce. I to mi wystarczy!

Rozwój i nauka

Zapisana jestem na kurs w tym miesiącu. Już się nie mogę doczekać. Będzie to kurs kreatywny. Mam nadzieję, że pogoda dopisze, bo jadę w fajne miejsce w Londynie. Więcej info po kursie ;-).

Zarodek, Roślin, Sadzonka, Na Żywo

Zapisałam się też na angielski kurs, który brzmi Kontrola Infekcji. Lubię tematykę zdrowego stylu życia, psychologiczną i dietetyczną, więc chętnie go robię. Przyda się też w branży, w której pracuję. I certyfikat także będzie po ukończeniu. Nie jest to to samo, co studia. Robię go głównie dla języka angielskiego, bo zawsze okazuje się, że dość sporo wiem, jak uczę się na poziomie drugim. Ale to zawsze coś. Mam nadzieję, że wpadnie mi do głowy nowy pomysł, w jakim temacie chcę się rozwijać, jak mieć satysfakcjonujący zawód i być specjalistą w danej dziedzinie.

Kursy są akredytowane przez państwo. Można je robić mieszkając w UK albo państwie należącym do UE. Proces weryfikowania i rejestracji jest dość krótki i teraz wszystko odbywa się online i przez telefon. Kursy są na poziomie Level 2. To tak jak u nas wiedza na poziomie szkoły licealnej. Dobre jednak dla praktykowania języka angielskiego. Dla zainteresowanych kursami podaję link do strony: tutaj

Kryzys wieku średniego?

Chyba mnie dopadł. W końcu. Jestem już prawie w połowie mojej 30-stki. Dobiegam wieku średniego i zaczęły się analizy siebie i swojego życia. Nie marzyłam chyba szczególnie o rodzinie, więc w tym temacie nie mam jakichś wyrzutów sumienia. Natomiast troszkę ubolewam nad tym, że czas jednak bardzo szybko minął i wciąż nie wiem, gdzie jestem i czego chcę. Pojawili się młodsi, zdolniejsi a ty babo musisz przeć dalej do przodu i lepiej rób to.

Żółwi świat

Nasz żółwik bądź też żółwica ma się świetnie. Ostatnio coś mało je, ale za to dużo się rusza. Nigdy bym nie pomyślała, że te gady są tak ruchliwe. I ciekawe do obserwowania. Fascynujące zwierzątko i urocze. Chętnie będę obalała mity na temat żółwi. Kto ma pytania- proszę pisać. Szukamy mu jedzenia, bo coś wybrzydza, a musi też mieć urozmaiconą dietę. Zimą ciężko, ale nadchodzi lato i coraz więcej zielonego się pojawia. Hodujemy też roszpunkę, za którą on wyjątkowo przepada. Mam nadzieję, że roślina urośnie. Swoją drogą, mamy żółwia greckiego. Pokazywałam go w poprzednich postach. I zapewne jeszcze nie raz pokażę ;-).

Książki i filmy

Skończyliśmy oglądać The Crown. Z tego, co zauważyłam, wielu ludzi w Polsce on zachwyca. I mnie też. Ładne zdjęcia, piękne wnętrza, świetne stroje, super aktorzy i dobra akcja. I fajny styl. Parzę popołudniową herbatkę i oglądam. Czego chcieć więcej? Czekamy na kolejne sezony.

Aktualnie czytam trochę encyklopedyczną książkę o wielkich ludziach tego świata. Po angielsku jest i nosi tytuł People Who Changed The World. Czytam ją powoli, żeby przetrawić informacje o tych ciekawych ludziach. Jan Paweł II, Lech Wałęsa czy Maria Skłodowska- Curie też oczywiście są. I nie tylko.

Aktualnie marzy mi się duża, kolorowa, pięknie wydana książka o różnych gatunkach żółwi. Chętnie pouczę się na ich temat. A wiem, że gatunków jest całe mnóstwo, bo już, jako właścicielka jednego i zainteresowana tematem, kilka poznałam i poznaję. Jest ich bardzo wiele.

Znalezione obrazy dla zapytania the crown
Uwielbiam. The Crown / źródło: Netflix

Zdrowy tryb życia

Moja głowa nadal się uczy, że trzeba jeść rozsądnie. Co prawda od stycznia schudłam, po Wielkanocy znów troszkę przytyłam, teraz znów ze mnie schodzi i tak w kółko. Mało to praktyczne i przyjemne. Muszę się w końcu nauczyć utrzymywać jedną wagę, bo nigdy nie będzie dobrze. Wszystko oczywiście zaczyna się w głowie. Ciągle studiuję wiedzę o dietach, prawidłowym odżywianiu się itp. A wydaje mi się, że wiem troszkę więcej niż wielu ludzi, a jednak umysł to podstawa. Trzeba go przestawić i tyle. Stwierdziłam, że zmieniam styl diety. Nie będę, jak dawniej, tylko i wyłącznie sobie odmawiać. Będę chudnąć, ale jednocześnie raz na ok. 2 tygodnie, przy tym licząc kalorie, pozwalać sobie na np. lunch, na który mam ochotę albo kawałek ulubionego ciasta. Bez wyrzutów sumienia. Wtedy jest to bardziej znośne jednak.

Powiem wam w tajemnicy, że nie lubię ćwiczyć i ogólnie jakoś mi tak szkoda czasu po pracy…. Nawet joga, którą dawniej lubiłam, mnie niezbyt kręci. W tym temacie to chyba tylko trzeba się ubrać w dres i po prostu wyjść. Albo chociaż w domu próbować po 10 minut. Ostatecznie, zostają dłuższe spacery i wchodzenie po schodach. Wolę jednak ćwiczyć rano. Pamiętam, że kiedyś jak miałam warunki i czas, to ćwiczyłam po śniadaniu i było to dla mnie o.k. Teraz tylko weekendy zostają. Mamy siłownię w pracy, ale nie lubię ćwiczyć w pracy po prostu. To przebieranie się, pocenie, malowanie od nowa itp- to nie dla mnie kompletnie. Ale każdy lubi coś innego. Mieszkam też dobrych kilka km od domu, więc jakoś mi się nie chce zostawać dłużej. Londyn to jednak duże miasto, nie da się ukryć.

Jeść, Żywności, Żywność, Usuń

Domowy ogródek

Czekam na początek sezonu balkonowego. Żebym mogła wyczyścić i z powrotem rozłożyć krzesła i stoliczek, posiedzieć sobie z herbatą bądź czymś chłodnym, przyozdobić balkon nowymi nabytkami- kocem, poduszką itp. A także wyczyścić po zimie balkon. Kwiaty rosną i warzywka. Będzie cudnie! Naprawdę człowieka w pewnym wieku bardziej zaczynają cieszyć kwiatki, książki i zwierzątka a nie imprezy i tłumy, he he.

Kuchnia

Ostatnio troszkę gotowałam. Święta były spokojne, bo nie obchodzimy Wielkanocy. Ot, jakieś tam ozdóbki i ciasto. Karpatka była super i szybko znikła. Robiłam angielskie cottage pie- to po prostu mielone mięso wołowe, pure ziemniaczane, warzywa, specjalny sos z dodatkiem czerwonego wina oryginalnie, ser zapieczone w piecu. Proste i dobre, ale najlepsze od razu tuż po przyrządzeniu. Teraz będzie obiad tematyczny- kuchnia grecka. Tęsknię za nią, więc Grecja przyjdzie do nas. Prosta, smaczna kuchnia.

Zdrowie i uroda

Postanowiłam więcej inwestować w różne zabiegi. Spodobało mi się chodzenie do salonów piękności. Chyba każda kobieta lubi, a przynajmniej większość, robić coś dla siebie. Ostatnia wizyta u fryzjera była udana. Teraz czas na masaż i kosmetyczkę. Zapiszę się wkrótce. Byłam jakieś dwa miesiące temu na masażu, ale trafiłam na gadułę. I nie pamiętam, jaki był. Muszę być bardziej asertywna, bo nie lubię masażu z rozmową. To ma być przyjemny, relaksujący czas. A tak to czuję, że pieniądze idą w błoto. Większość zabiegów powinna odbywać się w ciepłym, cichym pomieszczeniu z relaksującą muzyką. A wy jak lubicie?

Jedwabie Massimo Dutti. nowa kolecja. / massimodutti.com

Będę teraz testowała nowy podkład. Ostatnio testowałam gąbeczkę do nakładania, silikonową. No cóż, jakoś nie mogę się przyzwyczaić jednak, wróciłam więc do zwykłej chwilowo. Tusz Clinique jednak dobrze się sprawdza. Poczyniłam też zakupy w firmie Kiko– rzadko tam bywam, ale zawsze coś kupię, bo mają szeroką paletę kolorów, całkiem o.k. jakość i dobre ceny.

Rzadko chodzę po sklepach. Mam swoje ulubione marki, ale też rzadko w nich kupuję. Ostatnio postanowiłam zacząć ubierać się do pracy w Massimo Dutti. Wiem teraz, że ubrania te będą stanowiły dużą część mojej garderoby- ładne materiały, dobre kroje i taka elegancja z pazurem lekko. Zawsze mają coś nowego, innego w kolekcji, a to lubię.

Bardzo mnie irytują te droższe firmy, bo mają często wysokie ceny, a skład i jakość nienajlepsze. Trzeba więc sprawdzać. I oczywiście większość ubrań produkowanych w Chinach, Turcji, Indiach itp. No więc często płacąc za bluzkę £80, dostajesz to, co miałabyś za £20… Nie powinno tak być chyba, co?? Firma The White Company tak często ma i inne też. W Massimo to samo, ale jednak dużo ubrań wygląda porządniej. I mają dział z jedwabnymi ubraniami- do sprawdzenia. Małe zakupy wiosenne zaliczone.

Zapraszam Was do kolejnego wpisu. Szukam fajnego tematu w międzyczasie. Dobrej nocy.